Jak zostać youtuberem? Lekcje Łukasza Jakóbiaka
Jak zostać youtuberem, jeśli nie masz studia, dużego budżetu ani technicznego zaplecza? Łukasz Jakóbiak zaczynał od programu nagrywanego w kawalerce, telefonów i pomysłu na rozmowy z ludźmi. Kanał miał być wizytówką dla dyrektorów telewizji, lecz z czasem stał się właściwym miejscem jego pracy. Ta historia nie obiecuje szybkiej popularności. Pokazuje konsekwencję, przemyślany format, wiele prób i odpowiedzialność za gości.
Zacznij od celu, nie od liczby subskrybentów
Łukasz nie założył kanału po to, by rozwijać kanał. Chciał pokazać dyrektorom programowym, jak prowadzi wywiady, i dostać szansę w telewizji. Gdy miał pięć odcinków, wysłał zaproszenia między innymi do Edwarda Miszczaka i Niny Terentiew. Nina Terentiew zaprosiła go na rozmowę. Po czasie pojawiła się możliwość przygotowania pilota talk-show dla Polsatu, ale Łukasz odmówił, ponieważ YouTube rozwinął się i dawał mu coraz więcej satysfakcji.
Format wywiadów wynikał z autentycznej ciekawości ludzi. Gości traktował jak książki, z których może wydobyć odpowiedzi na aktualne pytania: jak zaistnieć, jak przeżyć hejt, czym jest szczęście, porażka, miłość czy zdrada. Najpierw temat musiał być ważny dla niego. Dzięki temu drążył go na tyle głęboko, by rozmowa mogła zainteresować również widza.
Dziesięć lat prób poprzedziło pierwszy działający format
Zanim powstało „20m2”, przez około 10 lat próbował dostać się do telewizji. Chodził na castingi, tworzył filmy, statystował i występował w teledysku. Pomysł na program przyszedł, gdy mieszkał w kawalerce i spał na materacu, bo nie miał łóżka. Kanał nie był więc olśnieniem oderwanym od pracy, ale kolejną próbą po wielu wcześniejszych.
W dzieciństwie miał zeza i przeszedł cztery operacje oczu. Wyśmiewanie zbudowało kompleksy oraz ambicjonalną motywację: chciał pokazać, że mimo nich da się działać publicznie. Dopiero później zrozumiał, że rozpoznawalność nie rozwiąże kompleksów; potrzebna jest praca nad sobą.
Wyślij 40 zaproszeń i przygotuj się na cztery odpowiedzi
Na początku Łukasz wysłał wiadomości do 40 znanych osób, managerów i agencji. Odpowiedziały około cztery, czyli 10%. Oferował komfort: możliwość autoryzacji, wycięcia fragmentu, a nawet rezygnacji z emisji. Z tego prawa skorzystało kilka osób. Dzięki takiej zasadzie gość miał czuć się równie bezpiecznie jak prowadzący.
Znane osoby pomagały docierać do nowych widzów, ponieważ część udostępniała rozmowy we własnych kanałach. Nie usuwało to niepewności — Łukasz budził się z obawą, czy będzie miał kolejny sobotni odcinek. Regularność była decyzją, którą należało dowozić mimo trudności.
Warto też pamiętać, że osobisty kontakt pomaga stworzyć atmosferę. Łukasz wolał umawiać gości bezpośrednio, wyjaśnić zasady i wziąć odpowiedzialność za przebieg rozmowy. Autoryzacja chroniła przed sytuacją, w której montaż zmieniłby sens wypowiedzi.
Prosty sprzęt nie oznacza niedbałego procesu
Wywiady nadal były nagrywane telefonami. Jeden stał na statywie, drugi na tekturowej tubie, która została z tradycji. Nie było lamp ani dużej ekipy. Maciej odpowiadał za obraz, dźwięk, zdjęcia, montaż i publikację. Łukasz nie montował ani nie wgrywał filmów, ale opisywał dokładne sekundy do skrócenia, oglądał kolejne wersje i usuwał fragmenty, aż zostawała skondensowana rozmowa.
To ważne rozróżnienie: można zacząć niedrogim sprzętem, lecz nie bez pracy. Przygotowanie znanego gościa trwało od czterech do kilkudziesięciu godzin. Łukasz zaczynał nawet dwa tygodnie wcześniej, czytał książki i archiwalne wywiady. Po nagraniu dochodziło kilka–kilkanaście godzin selekcji oraz montażu. Czasami cały proces dało się zamknąć w jednym intensywnym dniu, ale nie był to standard jakości bez wysiłku.
Jeśli chcesz lepiej rozłożyć produkcję, zobacz, jak planować działania w zespole, oraz materiał o tym, jak wyjść z chaosu.
Partner i agent mogą przyspieszyć rozwój
Po kilku miesiącach zaczęły pojawiać się propozycje marek. Łukasz poprosił o pomoc Barbarę Sołtysińską, która pracowała w PR i marketingu, a później stworzyła LifeTube. Sieć partnerska pomagała oceniać współprace, wyceniać je i docierać do ofert, które nie przychodziły bezpośrednio do twórcy. Rozliczenie miało formę prowizji.
To nie znaczy, że agent stworzył program. Łukasz podkreślał, że sam wymyślił projekt. Gdy pojawił się artykuł sugerujący wykreowanie go przez agencję PR, początkowo uderzało to w ważne dla niego poczucie kreatywności. Później uznał, że zarzut pokazuje skalę niedowierzania, iż taki format mogła zbudować mała ekipa.
Ustal zasady komentarzy, zanim pojawi się hejt
Publiczna praca oznacza ocenę tematów, prowadzenia rozmowy, wyglądu i słów. Łukasz usuwał komentarze zawierające agresję, niepotwierdzone zarzuty wobec gości lub nieprawdę. Rzadko wdawał się w dyskusje, bo uważał je za bezproduktywne. Moderacja była częścią odpowiedzialności za przestrzeń, którą stworzył.
Jednocześnie przyjmował, że krytyka zgodna z prawdą też może boleć. Celem nie jest wyeliminowanie każdej nieprzyjemnej opinii, tylko rozróżnienie oceny od agresji oraz ochrona osób zaproszonych do programu. W rozwijaniu własnego głosu może pomóc artykuł o tym, jak zwiększać zasięgi w mediach społecznościowych.
Jeśli chcesz przełamać techniczne i emocjonalne bariery przed nagrywaniem, poznaj kurs online Zacznij mówić do kamery.
FAQ: jak zostać youtuberem?
Czy trzeba mieć profesjonalną kamerę?
Nie. Materiały Łukasza powstawały na telefonach, ale prostemu sprzętowi towarzyszyły research, montaż, regularność i kontrola jakości.
Jak zdobyć pierwszych gości?
Wyślij wiele konkretnych zaproszeń, jasno opisz format i zapewnij komfort. W historii Łukasza na 40 wiadomości odpowiedziały około cztery osoby.
Ile czasu zajmuje odcinek?
Od intensywnego dnia do kilku dni pracy. Sam research potrafił zająć od czterech do kilkudziesięciu godzin, zależnie od gościa.
Czy agent jest konieczny?
Nie na początku. Może jednak pomóc wyceniać współprace, negocjować i docierać do ofert, gdy kanał zaczyna rosnąć.
Skomentuj