Brak asertywności: 4 przyczyny i co z nimi zrobić

Power Poniedziałek 137

Wiesz, co chcesz powiedzieć. Masz to zdanie gotowe na końcu języka. A i tak mówisz „jasne, pomogę”, „nie ma sprawy”, „dobrze, pojadę”. Potem wracasz do domu wściekła — najbardziej na siebie.

Brak asertywności rzadko wynika z tego, że nie wiesz, jak się zachować. Zwykle doskonale wiesz. Blokuje Cię coś innego, co dzieje się o sekundę wcześniej — i dopóki nie nazwiesz tego po imieniu, żadna technika komunikacji nie zadziała. Poniżej cztery przyczyny, które za tym stoją, sposób na rozpoznanie własnej i konkretne wyjście z każdej.

Punktem wyjścia był odcinek Kamili Rowińskiej — autorki książki o asertywności — poświęcony dokładnie temu pytaniu. Obejrzysz go poniżej.

Czym asertywność jest, a czym nie jest

Zacznijmy od definicji, bo wokół tego słowa narosło sporo nieporozumień. Kamila Rowińska ujmuje to tak: asertywność to komunikowanie własnych opinii, emocji i potrzeb w sposób, w którym urażenie drugiej strony nie jest Twoją intencją.

Zwróć uwagę na słowo „intencja”. Asertywność nie gwarantuje, że nikt się nie obrazi — gwarantuje tylko, że nie o to Ci chodziło. To ważne rozróżnienie, bo najczęstszy powód rezygnacji z asertywności brzmi „nie chcę zrobić jej przykrości”, a w praktyce oznacza „wolę zrobić przykrość sobie”.

Klasyczne ujęcie stawia trzy postawy obok siebie: uległość (Twoje potrzeby są mniej ważne), agresja (cudze potrzeby są mniej ważne) i asertywność (obie strony mają swoje terytorium). (Ten podział pochodzi z klasycznej literatury o treningu asertywności — zob. źródła.) Rzecz w tym, że uległość i agresja nie są przeciwieństwami. Bardzo często to dwa etapy tego samego procesu — o czym za chwilę.

Cztery przyczyny braku asertywności

1. Strach przed odrzuceniem

Kamila Rowińska wychodzi tu od obserwacji, która celnie ustawia całą resztę. Kiedy nastolatek robi coś, po czym rodzice mówią „nie wierzę, że on to zrobił”, w tle prawie zawsze stoi ta sama rzecz: przynależność do grupy i strach przed wypadnięciem z niej. Nie chodziło o alkohol, papierosa ani o głupi pomysł. Chodziło o to, żeby nie zostać wyśmianym i pominiętym.

Dorośli robią dokładnie to samo, tylko stawki są inne. Jadą na wakacje, na które ich nie stać, bo „wszyscy jadą”. Kupują samochód ponad możliwości, bo tak wygląda ich grupa. Milczą przy stole, gdy ktoś mówi coś nie do zaakceptowania — żeby nie zepsuć atmosfery.

Autorka rozbraja ten strach jednym zdaniem, które warto sobie zapisać:

„Jeśli lubią Cię tylko dlatego, że udajesz kogoś, kim nie jesteś — to nie lubią Ciebie. Lubią wersję, którą stworzyłaś na potrzeby tej grupy.”

I dalej: może się okazać, że przy prawdziwej wersji ta grupa Cię nie zaakceptuje. Ale znajdą się inni, z którymi faktycznie dzielisz wartości. To bolesna, ale uczciwa arytmetyka — bo w wariancie z udawaniem nie masz nikogo, kto zna Ciebie.

2. Potrzeba bycia ważnym i lubianym

Druga przyczyna wygląda z zewnątrz jak zaleta. To osoba, która pomaga wszystkim: podwiezie, zorganizuje, doradzi, zostanie po godzinach, nauczy, załatwi. Robi to często kosztem własnego snu i własnych potrzeb.

Różnica między pomaganiem a tym mechanizmem leży w motywacji. Pomagasz, bo chcesz — czy dlatego, że bez zasłużenia na sympatię czujesz, że jej nie dostaniesz? W drugim wariancie każda przysługa jest ratą spłacaną za prawo do bycia w relacji.

Kamila Rowińska opisuje własny filtr, który jest tu bardzo praktyczny. Pomaga wtedy, gdy spełnione są trzy warunki naraz: widzi, że ktoś tego potrzebuje; zapytała i usłyszała, że pomoc jest chciana; oraz ma pewność, że w dłuższej perspektywie nie będzie to dla niej obciążeniem. Zaznacza przy tym wyraźnie, że nie mówi o sytuacjach ratowania czyjegoś zdrowia czy życia — tam nie ma miejsca na kalkulację.

Bez takiego filtra dzieje się rzecz przewidywalna: z nadmiernej uległości narasta frustracja, a frustracja przechodzi w agresję wobec tych samych osób, którym się pomagało. „Ciągle czegoś ode mnie chcą”, „czuję się wykorzystywana”, „jak ja potrzebuję, to ich nie ma”. Bardzo często ci ludzie wcale nie są roszczeniowi — po prostu nikt nigdy nie ustalił z nimi granic.

3. Przekonania wyniesione z wychowania

Trzecia przyczyna jest najcichsza, bo nie czuje się jak decyzja. To zestaw zdań przyswojonych tak dawno, że brzmią jak fakty: trzeba być miłym, trzeba być grzeczną, nie wypada odmawiać, nie robi się scen.

Efekt: zgadzasz się, choć nie masz czasu, pieniędzy ani ochoty — i zgrzytasz zębami po nocach. Zasady dobrego wychowania są w porządku i warto ich przestrzegać. Problem zaczyna się wtedy, gdy „przyzwoicie” zaczyna znaczyć „zawsze na tak” i kończy się dwiema rzeczami: pasywną agresją albo rolą cierpiętnicy, która wszystko dźwiga i przy okazji daje to wszystkim odczuć.

4. Brak przekonania, że to ma sens

Czwarta przyczyna to rezygnacja jeszcze przed startem. „Moje zdanie i tak niczego nie zmieni”. „Jestem na za niskim stanowisku, nikt tego nie weźmie pod uwagę”. „Tej osoby i tak się nie zmieni, więc po co się odzywać”.

Ta ostatnia myśl bywa nawet prawdziwa — i mimo to prowadzi do złego wniosku. Dlaczego, tłumaczy najlepszy fragment całego materiału.

Zasada świadków: nie mówisz tylko do jednej osoby

Kamila Rowińska zwraca uwagę na coś, co w typowej rozmowie o asertywności w ogóle się nie pojawia. Kiedy przy stole ktoś zwraca się do Ciebie w sposób nie do zaakceptowania i Ty reagujesz, adresatów jest znacznie więcej niż jeden:

„Cała reszta słuchaczy w danym momencie uczy się, jak Ciebie traktować.”

To zmienia rachunek. Nawet jeśli rozmówca się nie zmieni — a często się nie zmieni — Twoja reakcja robi trzy inne rzeczy:

  • Ustawia granicę wobec wszystkich obecnych. Oni już wiedzą, gdzie ona przebiega, i nie muszą tego sprawdzać na sobie.
  • Daje odwagę innym. Ktoś przy tym stole prawdopodobnie czuje to samo, ale nie chce być pierwszy. Ty właśnie nim byłaś.
  • Zostaje z Tobą. Autorka mówi wprost, że czasem zabiera głos, wiedząc, że druga strona nie jest tym w ogóle zainteresowana — bo robi to dla własnego poczucia szacunku do siebie.

To ostatnie jest sednem. Asertywność nie jest narzędziem do zmieniania ludzi. Jest sposobem na to, żeby zostać po swojej stronie niezależnie od tego, czy ktoś to doceni.

Jak rozpoznać swoją przyczynę

Przyczyny rzadko występują pojedynczo, ale zwykle jedna dominuje. Poniżej zdania, które najczęściej im towarzyszą.

Jeśli myślisz… To najpewniej… Pierwszy krok
„Przestaną mnie zapraszać” strach przed odrzuceniem Sprawdź, czy ta grupa zna Ciebie, czy Twoją wersję
„Będą mieć o mnie złe zdanie, jeśli nie pomogę” potrzeba bycia ważnym Zanim się zgodzisz — zapytaj, czy pomoc jest chciana
„Tak nie wypada” przekonania z wychowania Dokończ zdanie: „nie wypada — bo co konkretnie się stanie?”
„To i tak nic nie da” brak wiary w sens Policz świadków, nie rozmówcę

Przykład w liczbach: ile kosztuje niepowiedziane „nie”

Policzmy ostrożnie. Załóżmy, że w tygodniu zgadzasz się trzy razy na coś, na co nie chcesz się zgodzić, i że każda z tych rzeczy zabiera Ci średnio 40 minut.

  • 3 × 40 minut = 2 godziny tygodniowo
  • 2 × 52 = 104 godziny rocznie
  • 104 ÷ 8 = 13 dni roboczych, czyli około dwóch i pół tygodnia pracy

Dwa i pół tygodnia rocznie oddane na rzeczy, których nie chciałaś robić — przy bardzo zachowawczych założeniach. I to jest tylko koszt w czasie. Nie liczy frustracji, nieprzespanych nocy ani tego, co uległość robi z relacją, w której narasta.

Rachunek ma jeden cel: pokazać, że odmawianie nie jest fanaberią ani egoizmem. Jest zarządzaniem zasobem, który masz w skończonej ilości.

Co robić: pięć kroków

  1. Kup sobie czas. „Sprawdzę i odpiszę do wieczora” to pełnoprawna odpowiedź. Większość niechcianych zgód pada, bo decyzja zapadła w dwie sekundy pod presją obecności.
  2. Odmawiaj bez uzasadniania. Rozbudowane tłumaczenie zaprasza do negocjacji, bo każdy argument da się podważyć. „Nie dam rady” wystarczy i jest trudniejsze do zbicia niż trzy powody.
  3. Oddziel odmowę od relacji. „Nie pojadę” nie znaczy „nie lubię cię”. Jeśli druga strona traktuje to jako to samo, dowiadujesz się czegoś istotnego o tej relacji.
  4. Mów też o dobrych emocjach. Kamila Rowińska podkreśla, że asertywność to nie tylko odmawianie — to również komunikowanie tego, co Ci się podoba, żeby wysłać sygnał „chcę tego więcej”. Trening na łatwych sytuacjach ułatwia trudne.
  5. Zacznij od najniższej stawki. Nie od rozmowy z szefem ani od świąt u teściów. Od kelnera, kuriera, znajomego z pracy. Umiejętność buduje się na drobiazgach.

Cztery błędy, które to utrudniają

  1. Mylenie asertywności z byciem nieprzyjemnym. Ostry ton to agresja, nie asertywność. Można odmówić ciepło i to jest wersja, która działa najdłużej.
  2. Czekanie na moment, w którym „będzie łatwiej”. Nie będzie. Im dłużej trwa uległość, tym większym zaskoczeniem jest pierwsze „nie”.
  3. Odmawianie dopiero, gdy przeleje się czara. Wtedy odmowa przychodzi z całą uzbieraną złością i wygląda na nieproporcjonalną — co potwierdza obawy, dla których wcześniej milczałaś.
  4. Uzależnianie decyzji od reakcji drugiej strony. Jeśli warunkiem Twojej asertywności jest to, że rozmówca zrozumie i przyzna Ci rację, to nie jest granica — to prośba o pozwolenie.

Najczęstsze pytania

Skąd bierze się brak asertywności?

Najczęściej z czterech źródeł: strachu przed odrzuceniem przez grupę, potrzeby zasługiwania na sympatię przysługami, przekonań wyniesionych z domu („trzeba być miłym”) oraz braku wiary, że własne zdanie cokolwiek zmienia. Rzadko chodzi o nieznajomość technik — częściej o to, co dzieje się chwilę przed ich użyciem.

Czy asertywność można wyćwiczyć?

Tak, to umiejętność, a nie cecha wrodzona. Warunek jest jeden: ćwiczyć na sytuacjach o niskiej stawce, zanim spróbujesz w tych, które naprawdę bolą. Zaczynanie od najtrudniejszej rozmowy w życiu zwykle kończy się powrotem do uległości.

Czym różni się asertywność od agresji?

Intencją i tym, czyje potrzeby znikają. W agresji cudze potrzeby przestają się liczyć. W uległości znikają Twoje. W asertywności obie strony zachowują swoje terytorium — i to, że komuś może być z Twoją odpowiedzią niewygodnie, nie czyni jej agresywną.

Co zrobić, gdy odmowa kończy się obrażeniem się drugiej strony?

Rozdziel dwie rzeczy: Twoją odpowiedzialność za formę i cudzą odpowiedzialność za reakcję. Jeśli odmówiłaś spokojnie i bez atakowania, zrobiłaś swoją część. Czyjeś obrażenie się nie jest dowodem, że postąpiłaś źle — bywa dowodem, że dotąd korzystano z Twojej zgody jako z pewnika.

Czy warto zabierać głos, skoro tej osoby i tak nie zmienię?

Tak — bo mówisz nie tylko do niej. Wszyscy obecni uczą się w tym momencie, gdzie przebiega Twoja granica, a część z nich zyskuje odwagę, żeby zrobić to samo. Do tego zostaje najważniejszy adresat: Ty.

Podsumowanie

Brak asertywności prawie nigdy nie jest brakiem wiedzy. Jest skutkiem strachu przed odrzuceniem, potrzeby zasługiwania na sympatię, wyuczonych przekonań albo przeświadczenia, że to i tak nic nie da.

Trzy rzeczy warte zabrania. Po pierwsze: jeśli akceptują Cię tylko w wersji udawanej, to nie akceptują Ciebie. Po drugie: niepowiedziane „nie” ma cenę i da się ją policzyć — przy ostrożnych założeniach to dwa i pół tygodnia w roku. Po trzecie i najważniejsze: zajmując stanowisko, uczysz wszystkich wokół, jak wolno się do Ciebie zwracać.


Chcesz to przećwiczyć, a nie tylko przeczytać?

Rozpoznanie własnej przyczyny możesz zrobić dziś. Trudniejsze jest to, co potem: powiedzenie „nie” osobie, której nigdy wcześniej nie odmówiłaś, i utrzymanie tej granicy, gdy druga strona zacznie ją testować.

Pewność siebie i asertywność w pracy i w rodzinie — kurs online — jak stawiać granice bez poczucia winy, odmawiać bez tłumaczenia się i mówić wprost, na czym Ci zależy — w pracy i w domu.

Warto zajrzeć również do:

Na blogu warto przeczytać też: Jak być bardziej asertywną, Jak asertywność wpływa na pewność siebie i skuteczność, Sprawdź, czy jesteś w Trójkącie Dramatycznym Karpmana oraz Jak przestać porównywać się do innych w social mediach.


Źródła
Podział na postawę uległą, agresywną i asertywną pochodzi z klasycznej literatury treningu asertywności — spopularyzowali go Robert E. Alberti i Michael L. Emmons w książce „Your Perfect Right” (1970).
Wyliczenie w części „Przykład w liczbach” jest opracowaniem własnym redakcji przy założeniach podanych wprost w tekście: trzy niechciane zgody tygodniowo po 40 minut. Zmiana założeń zmienia wynik.
Materiał ma charakter edukacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą, jeśli trudność z odmawianiem wiąże się z przemocą w relacji lub znacząco obniża jakość życia.

Artykuł został opracowany między innymi na podstawie materiału: «4 przyczyny braku asertywności POWER PONIEDZIAŁEK 137», opublikowanego na kanale Kamila Rowińska w serwisie YouTube. Treść została rozbudowana, zweryfikowana i uzupełniona o dodatkowe źródła, przykłady oraz opracowanie własne.

Powiązane artykuły

Skomentuj

  1. Witam Kamilo również i ja podejmę wyzwanie. Zacznę od uwaznosci i wdzięczności.

    Bardzo chciałabym uporządkować myśli.

  2. Cześć Kamila, podejmuję wyzwanie i zamierzam wdrożyć wszystkie wskazówki! Dziękuję za inspirację ❤️

  3. 🌸Cześć Kamila🌸
    podejmuję wyzwanie i wdrażam wskazówki 1-5.

    Wiele rzeczy w moim życiu nie działo się tak jak bym tego oczekiwała… Właśnie „oczekiwała”, żyjąc marzeniami o pięknym, dostatnim i szczęśliwym życiu. Tylko nic z tych marzeń się nie spełniało 😢 Pojawiła się ogromna frustracja, gniew, ogromne problemy finansowe i zdrowotne, rozpad związku, dramat trójki dzieci. Ściana była blisko i droga ofiary również. Tak lewitowało moje życie przez dobrych kilka lat i z każdym dniem było tylko gorzej….
    Nie wiedziałam gdzie szukać pomocy i wtedy los podsunął mi twoje książki i szkolenie „Kobieta niezależna”. Bo w życiu nic nie dzieje się przypadkowo. Nie chciałam takiego życia, już miałam go dosyć , mam trójkę wspaniałych dzieci i postanowiłam ze ani im ani dobie tego nie zrobię.
    Zaczęłam od siebie, intensywnie od 3 lat pracuję nad sobą, swoją fitmą i swoim życiem. Pracy jest ogrom, bo jak przez czterdzieści lat się balaganiło to trudno w rok wszystko naprawić. Są wzloty i upadki, ale widzę to światełko w tunelu, te efekty innych niezależnych kobiet, które wyszły czasem z większego bagna niż moje. I to mnie inspiruje i motywuje do działania. Dodaje odwagi i wiary w siebie. Hamuję swoją niecierpliwość i powoli realizuje cele.
    Pracuję intensywnie nad akceptacją przeszłości (1) na wielu płaszczyznach. Wiele spraw wymaga poukładania i zrozumienia. Czuje przeogromna radość ze swoich efektów i zmian jakie zachodzą w moim życiu. Ta energia wysyłana w swiat jest przecudowna i wraca ze zdwojona siłą. Rezonuje na moje otoczenie i moje cudowne dzieci. I każdego dnia cieszę się ze żyje i dziekuje za dary jakie otrzymałam (2). Już się złoszczę, już nie płacze … po prostu jestem wdzięczna za wszystko i to dobre i to złe. Teraz z większa uwaznością przeżywam każdy dzień. Zrobiłam listę celów dużych i małych, rozpisałam w czasie (3). Stworzyłam mapę myśli i w miarę możliwości ją realizuje. Nie wkurzam się jak coś nie idzie w swoim tempie, widocznie tak ma być 😊 Ważne że to się dzieje, to proces i sama droga jest bardzo inspirująca.
    Wiele osób mówi zrob to czy tamto, „a zobacz co robią inni” (4), ale w tym momencie czuje inaczej. Wsłuchuję się w głos intuicji i działam w zgodzie ze sobą. Jestem bardzo ambitna i u mnie nie ma pośrednich numerow albo 1 albo 10. Pracując nad sobą zaczęłam dostrzegać te mniejsze kroki, zobaczyłam ze jest poziom 2,4 czy 6. Działam z tym co mam , w „swoich butach” i ze swoimi możliwościami. Nie patrzę na innych, ale znajduje inspirujące osoby, które dodają mi energii do działania. (5) I to również spowodowało zmiane otoczenia.
    Wiele nowych osób, wspaniałych i inspirujących kobiet znalazłam w społeczności Kamilii Rowinskiej.
    Dziekuje Kamila za wszystko
    Kasia od ogrodow

  4. Cześć Kamila, podejmuję wyzwanie i zamierzam wdrożyć wskazówkę hm 5, dwukrotnie obejrzałam wideo i za pierwszym razem myślę sobie, ale to wszystko logiczne mnie dotyczy tylko 5, ale postanowiłam wrócić do nagrania, zapisałam zadania w zeszycie i pojawiła się refleksja. Rzeczywiście przy dwójce małych dzieci łatwo wybić się z rytmu a czas szybciutko ucieka, postanowiłam zawalczyć o siebie więc nowych zadań przybywa. Warto łapać cenne minuty a ja nie widzę innej drogi jak wdrożyć wszystkie wskazówki😊

Comments are closed.