Co blokuje Twój rozwój? POWER PONIEDZIAŁEK #130 Kamila Rowińska – vlog

Daj sobie prawo do błędu - Power poniedziałek 130

Wyjście ze strefy komfortu kojarzy się z brawurą: rzuć się na głęboką wodę, załóż firmę, rzuć pracę, wyjedź w nieznane. To dlatego tak wiele osób nigdy nie robi pierwszego kroku — bo w tej wersji krok jest po prostu za duży. Tymczasem badania nad wydajnością mówią coś dokładnie odwrotnego: przy zadaniach nowych i trudnych zbyt duży skok obniża wynik, zamiast go podnosić. W tym artykule pokazuję, jak wychodzić ze strefy komfortu tak, żeby to działało — z konkretną miarą kroku, przykładem w liczbach i checklistą na najbliższe dwanaście tygodni.

Czym naprawdę jest strefa komfortu

Najczęściej cytowaną definicję sformułował Alasdair A. K. White w pracy „From Comfort Zone to Performance Management” z 2009 roku. Strefa komfortu to według niego stan behawioralny neutralny lękowo — obszar, w którym korzystasz z ograniczonego zestawu znanych zachowań, utrzymujesz stały poziom wyników i nie masz poczucia ryzyka.

Zwróć uwagę, czego w tej definicji nie ma. Nie ma słowa „lenistwo”. Nie ma „stagnacja”. Nie ma oceny. Strefa komfortu to po prostu obszar Twoich wyćwiczonych kompetencji — i to bardzo użyteczny obszar. Kiedy prowadzisz samochód, gotujesz obiad albo prowadzisz rozmowę, którą prowadziłaś już tysiąc razy, działasz w niej i dobrze, że tak jest. Gdybyś przy każdej czynności odczuwała stres nowicjusza, nie starczyłoby Ci energii na nic.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy granice tej strefy przestają się przesuwać. Świat idzie do przodu, wymagania się zmieniają, a Twój zestaw zachowań zostaje ten sam. Po kilku latach okazuje się, że kompetencje, które kiedyś dawały przewagę, są już standardem.

Dlaczego „rzuć się na głęboką wodę” to zła rada

Rada „po prostu przeskocz” ma solidnie udokumentowaną wadę. W 1908 roku Robert M. Yerkes i John D. Dodson opisali zależność między pobudzeniem a wynikiem — dziś znaną jako prawo Yerkesa-Dodsona. Ma ona kształt odwróconej litery U: wynik rośnie razem z pobudzeniem, ale tylko do pewnego punktu. Po jego przekroczeniu zaczyna spadać.

Najważniejszy jest jednak drugi wniosek z tych badań, ten, który w poradnikach ginie. Optymalny poziom pobudzenia zależy od trudności zadania. Przy zadaniach prostych i dobrze wyćwiczonych więcej napięcia pomaga niemal zawsze. Przy zadaniach złożonych, nowych i nieznanych — a więc przy wszystkim, czego dopiero się uczysz — punkt załamania przychodzi wcześnie i wysoki stres pogarsza wykonanie.

To znaczy dokładnie tyle: im mniej umiesz w danym obszarze, tym mniejszy powinien być krok, który stawiasz. Skok na głęboką wodę nie jest odważniejszą wersją nauki. Jest wersją, która najczęściej kończy się jednym nieudanym podejściem i wnioskiem „widocznie się do tego nie nadaję”.

Prawdziwa blokada: lęk przed byciem początkującą

Kamila Rowińska nazywa mechanizm, który stoi za większością niewykonanych pierwszych kroków, przywilejem początkującego. Jej obserwacja brzmi tak: początkujący ma prawo być słaby. Nikt tego prawa nie kwestionuje — poza samym początkującym.

Kiedy uczyłaś się pisać, jeździć na rowerze albo gotować, nie byłaś w tym wybitna i nikogo to nie dziwiło. Ale w dorosłym życiu, w sprawach zawodowych i publicznych, ten sam stan nagle staje się wstydliwy. Pojawia się przekonanie, którego nikt nigdy nie wypowiedział na głos: „jeśli nie zrobię tego od razu na poziomie mistrzowskim, lepiej nie robić tego wcale”.

Rowińska zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz, którą warto powiedzieć wprost: to najczęściej nie jest strach przed porażką, tylko przed świadkami porażki. Nie boisz się, że nagranie wyjdzie nieporadnie. Boisz się, że ktoś zobaczy, jak wychodzi nieporadnie. Różnica jest istotna, bo prowadzi do zupełnie innego rozwiązania — nie musisz przestać się bać, żeby zacząć. Wystarczy, że na początku ograniczysz liczbę świadków.

Jeśli to napięcie zatrzymuje Cię nie tylko przy nauce, ale przy jakiejkolwiek decyzji, zajrzyj też do tekstu Jak pokonać strach przed działaniem — tam rozkładamy na części sam moment zawahania.

Strefa nauki, czyli jak szeroki ma być krok

Między strefą komfortu a paniką jest wąski pas, w którym dzieje się rozwój. Praktyczna miara jest taka: krok jest dobry, jeśli podnosi Ci tętno, ale nie odbiera zdolności myślenia. Jeśli po zadaniu potrafisz powiedzieć, co poszło dobrze, a co poprawisz następnym razem — byłaś w strefie nauki. Jeśli pamiętasz wyłącznie to, że było strasznie, i nie masz z tego żadnego wniosku — krok był za duży.

Zamiast jednego skoku rozłóż go na stopnie. Przykład dla osoby, która chce zacząć mówić do kamery:

  • nagranie 60 sekund wyłącznie dla siebie, bez publikacji,
  • to samo nagranie pokazane jednej zaufanej osobie,
  • nagranie opublikowane na zamkniętej grupie lub w gronie znajomych,
  • nagranie opublikowane publicznie, ale bez promowania,
  • nagranie opublikowane i pokazane odbiorcom, na których Ci zależy.

Każdy z tych stopni jest osobnym wyjściem ze strefy komfortu. Każdy poszerza ją trwale. I żaden nie wymaga odwagi, której jeszcze nie masz.

Przykład w liczbach: dwanaście tygodni

Policzmy, ile to naprawdę kosztuje, bo skala zwykle okazuje się mniejsza, niż podpowiada wyobraźnia.

Nagranie minutowego materiału razem z ustawieniem telefonu i dwoma dublami zajmuje około 10 minut. Przy trzech nagraniach tygodniowo to 30 minut w tygodniu. Przez dwanaście tygodni daje to 36 nagrań i 6 godzin łącznie.

Sześć godzin. Mniej niż jeden dzień pracy, rozłożony na kwartał. Za to trzydzieści sześć powtórzeń tej samej czynności — a to już jest liczba, przy której nieporadność zwyczajnie znika, bo znika jej przyczyna, czyli brak wprawy.

Warto zestawić te sześć godzin z kosztem alternatywy. Trzy miesiące odkładania „aż będę gotowa” to również trzy miesiące — tylko bez trzydziestu sześciu powtórzeń na koncie.

Pięć warunków, które sprawiają, że powtarzanie działa

Samo powtarzanie nie wystarcza — to dlatego ktoś potrafi prowadzić auto przez dwadzieścia lat i nie jeździć ani trochę lepiej niż w piątym roku. Badacz ekspertyzy K. Anders Ericsson opisał warunki, które odróżniają praktykę rozwijającą od zwykłego wykonywania czynności:

  1. Jasny cel — wiesz dokładnie, co w tym podejściu poprawiasz. Nie „nagrać lepiej”, tylko „nie odwracać wzroku od obiektywu”.
  2. Samodzielne wykonanie — robisz to sama, nie oglądasz, jak robi to ktoś inny.
  3. Szybka informacja zwrotna — wiesz, czy się udało, zanim zdążysz utrwalić błąd.
  4. Powtarzalność — możesz podejść do tego samego zadania jeszcze raz i jeszcze raz.
  5. Prowadzenie kogoś, kto to potrafi — ktoś, kto widzi to, czego Ty jeszcze nie widzisz.

Przy okazji warto wyprostować popularny mit. Reguła „10 000 godzin” nie pochodzi od Ericssona — spopularyzował ją Malcolm Gladwell w książce „Poza schematem”. Sam Ericsson się z tym uproszczeniem nie zgadzał i podkreślał, że samo spędzanie czasu przy jakiejś czynności daje znacznie mniejszy efekt niż praktyka spełniająca powyższe warunki. Liczy się nie liczba godzin, tylko ich jakość — a to dobra wiadomość dla każdego, kto nie ma do dyspozycji dziesięciu tysięcy godzin.

Checklista: Twój pierwszy krok poza strefę komfortu

Zanim zaczniesz, odpowiedz sobie na sześć pytań. Zajmie to kwadrans i oszczędzi tygodnie błądzenia.

  • Jedna kompetencja. Która jedna umiejętność — gdybyś ją miała — najbardziej przybliżyłaby Cię do celu zawodowego? Nie pięć. Jedna.
  • Najmniejszy możliwy stopień. Jaka jest najmniejsza wersja tej czynności, którą jesteś w stanie wykonać w tym tygodniu?
  • Liczba świadków. Ilu ludzi to zobaczy na pierwszym stopniu? Jeśli odpowiedź brzmi „wszyscy”, zejdź o stopień niżej.
  • Termin. Konkretny dzień i godzina, nie „w przyszłym tygodniu”.
  • Miara. Po czym poznasz, że stopień jest zaliczony i czas na następny? Zwykle wystarczy liczba powtórzeń.
  • Źródło informacji zwrotnej. Kto Ci powie, co poprawić? Jeśli nikt — pierwszym krokiem jest znalezienie tej osoby.

Sześć najczęstszych błędów

1. Za duży pierwszy krok. Najpopularniejszy i najbardziej zniechęcający. Efektem jest jedno nieudane podejście i fałszywy wniosek o sobie.

2. Mylenie przygotowania z działaniem. Trzeci kurs o nagrywaniu wideo, przy zerze nagranych filmów, to wciąż zero nagranych filmów. Przygotowanie bywa najwygodniejszą formą unikania.

3. Publiczna premiera zamiast prób. Pierwsze podejście pokazane od razu największej możliwej grupie. Zamiast tego zacznij od jednego widza.

4. Ocenianie procesu po pierwszym wyniku. Pierwsze nagranie, pierwsza prezentacja i pierwsza rozmowa rekrutacyjna nie są danymi o Twoim potencjale. Są danymi o Twojej wprawie w tym momencie.

5. Brak informacji zwrotnej. Trzydzieści powtórzeń bez wiedzy, co poprawić, utrwala te same błędy trzydzieści razy.

6. Zmiana obszaru przy pierwszym oporze. Porzucanie kompetencji na drugim stopniu i zaczynanie od zera w innej dziedzinie daje kolekcję pierwszych stopni i żadnej kompetencji.

Co robić, gdy pojawi się krytyka

Pojawi się — to element, który warto przewidzieć, zamiast się nim zaskakiwać. Rowińska proponuje prosty podział, który dobrze się sprawdza w praktyce.

Są komentarze, które coś Ci dają: wskazują konkret, nazywają, co poprawić, są sformułowane w kategoriach zachowania, a nie osoby. Z takimi pracujesz — to jest dokładnie ta informacja zwrotna, której potrzebujesz z punktu czwartego listy Ericssona.

I są komentarze, które nie dają nic: oceniają Ciebie, nie pracę, nie zawierają żadnej wskazówki, do czego można by się odnieść. Z takimi nie ma co pracować, bo nie ma w nich treści.

Rozróżnienie zajmuje kilka sekund i sprowadza się do jednego pytania: czy wynika z tego, co mam zrobić inaczej? Jeśli tak — bierzesz. Jeśli nie — zostawiasz.

Jeśli jesteś rodzicem: dzieci patrzą, nie słuchają

To jedna z celniejszych obserwacji z materiału Kamili Rowińskiej i warto ją wyodrębnić, bo bywa pomijana. Możesz codziennie powtarzać dziecku „spróbuj”, „trzeba się uczyć”, „nie musisz być od razu najlepszy” — i te zdania nie zadziałają, jeśli dziecko nigdy nie zobaczy Cię w sytuacji, w której czegoś nie umiesz.

Dzieci uczą się radzenia sobie z niekompetencją przez obserwację, nie przez instrukcję. Jeśli widzą wyłącznie dorosłego, który robi rzeczy, które umie, uczą się, że dorosłość polega na robieniu wyłącznie tego, co się umie. Twoje niezdarne pierwsze podejście do czegoś nowego, wykonane przy nich, jest lekcją, której nie da się przekazać słowami.

FAQ — najczęstsze pytania

Czy ze strefy komfortu trzeba wychodzić cały czas?
Nie. Strefa komfortu to obszar Twoich sprawnych kompetencji i większość dnia dobrze jest spędzać właśnie w niej. Chodzi o regularne poszerzanie jej granic, nie o życie w ciągłym napięciu. Stałe przebywanie poza nią to nie rozwój, tylko wyczerpanie.

Skąd mam wiedzieć, że krok był za duży?
Po tym, że nie masz z niego żadnego wniosku. Jeśli po zadaniu pamiętasz wyłącznie emocje, a nie potrafisz nazwać ani jednej rzeczy do poprawienia, byłaś poza strefą nauki. Zejdź o stopień i podejdź jeszcze raz.

Ile czasu zajmuje poszerzenie strefy komfortu?
Zależy od liczby powtórzeń, nie od liczby tygodni. Dlatego skuteczniejsze jest planowanie w powtórzeniach („trzydzieści nagrań”) niż w czasie („do końca roku”).

Czy da się wyjść ze strefy komfortu bez odczuwania lęku?
Nie i nie o to chodzi. Lęk jest sygnałem, że jesteś poza obszarem wyćwiczonym — czyli tam, gdzie zachodzi nauka. Celem nie jest jego brak, tylko taki poziom, przy którym nadal potrafisz myśleć i wyciągać wnioski.

Mam czterdzieści lat i czuję, że na naukę nowych rzeczy jest już późno.
Warunki skutecznej praktyki opisane przez Ericssona nie zawierają kryterium wieku. Zawierają cel, powtarzalność, informację zwrotną i prowadzenie. To są warunki, które da się spełnić w każdym wieku — a przewaga, którą ma osoba po czterdziestce, to umiejętność uczenia się w sposób zorganizowany.

Od czego zacząć, jeśli nie wiem, jakiej kompetencji mi brakuje?
Od pytania odwróconego: co takiego robi osoba, której pozycję zawodową chciałabyś mieć za dwa lata, czego Ty dziś nie robisz? Odpowiedź prawie zawsze wskazuje konkretną umiejętność.

Podsumowanie

Wyjście ze strefy komfortu nie jest aktem odwagi wykonywanym raz. Jest serią małych, zaplanowanych kroków, z których każdy jest na tyle mały, że da się go zrobić w tym tygodniu.

Prawo Yerkesa-Dodsona mówi, że przy nowych i trudnych zadaniach zbyt duży skok obniża wynik — więc krok ma podnosić tętno, ale nie odbierać zdolności myślenia. Ericsson dodaje, że powtarzanie działa wtedy, gdy ma jasny cel, informację zwrotną i kogoś, kto Cię prowadzi. A Kamila Rowińska przypomina rzecz, której żadne badanie nie udowodni, a która blokuje najwięcej ludzi: początkujący ma prawo być słaby i to prawo najczęściej odbierasz sobie sama.

Zacznij od jednej kompetencji, jednego stopnia i jednego świadka. Sześć godzin przez kwartał wystarczy, żeby przestać być w czymś zupełnie początkująca.

Zobacz materiał wideo

O tym, co najczęściej powstrzymuje nas przed pójściem dalej, Kamila Rowińska opowiada w tym odcinku cyklu POWER PONIEDZIAŁEK:

Jeśli chcesz przejść tę drogę z prowadzeniem

Piąty warunek skutecznej praktyki — prowadzenie kogoś, kto to potrafi — jest tym, który najtrudniej zorganizować samodzielnie. Jeśli obszarem, w którym chcesz poszerzyć swoją strefę komfortu, jest mówienie własnym głosem, stawianie granic i występowanie w swoim imieniu, to jest kurs, który przeprowadza przez to krok po kroku:

Pewność siebie i asertywność w pracy i w rodzinie — kurs online Kamili Rowińskiej >>

Jeśli szukasz szerszej drogi — od stabilizacji finansowej po niezależność w decyzjach zawodowych — tym tematem zajmuje się kurs Kobieta Niezależna. A jeśli kompetencją, którą chcesz rozwinąć, jest zmiana pracy na taką, o której naprawdę myślisz, praktyczne wsparcie znajdziesz w książce Szukam pracy! Znajdź pracę, o której marzysz Justyny Pytko.

Źródła zewnętrzne wykorzystane w artykule:
Yerkes, R. M., Dodson, J. D. (1908), The relation of strength of stimulus to rapidity of habit-formation, Journal of Comparative Neurology and Psychology.
White, A. A. K. (2009), From Comfort Zone to Performance Management, White & MacLean Publishing.
Ericsson, K. A. — badania nad praktyką celową (deliberate practice) i warunkami rozwoju ekspertyzy.
Gladwell, M., Poza schematem — źródło spopularyzowanej reguły 10 000 godzin, kwestionowanej przez samego Ericssona.

Artykuł został opracowany między innymi na podstawie materiału: «Co blokuje Twój rozwój? POWER PONIEDZIAŁEK 130», opublikowanego na kanale Kamila Rowińska w serwisie YouTube. Treść została rozbudowana, zweryfikowana i uzupełniona o dodatkowe źródła, przykłady oraz opracowanie własne.

Powiązane artykuły

Skomentuj

  1. W moim przypadku najważniejszą kompetencją, która przybliżyłaby mnie do realizacji mojego celu byłaby pewność siebie i odwaga. Gdyby do tego dodać skuteczne sposoby sprzedaży i wytrwałość, jestem przekonana, że cel byłby znacznie bliżej.

  2. Kompetencja nad ktòrą powinnam popracować/ zbudować to długotrwała systematyczność.
    Na wielu przestrzeniach poprawiłaby moje funkcjonowanie oraz z pewnością podniosła pewność siebie.

  3. Zamierzam otworzyć firmę sprzątającą. Zabieram się za to już od kilku lat. Zawsze było coś ważniejszego, pilniejszego. Chciałabym nauczyć się wyznaczać sobie cele i realizować je po kolei tak by wytrwać w postanowieniach i nie poddawać się.

  4. Z nauką nie ma u mnie problemu. Raczej mam wewnętrzne blokady. Nie nagrywam, bo nie wiem co powiedzieć. Nie nagrywam, bo nie mam fajnych gadżetów do nagrywania. Nie nagrywam, bo materiał o produktach nie mogę wydrukować, drukarką mi się zepsuła. Wiem, takie szukanie, żeby czegoś nie robić.

  5. Witam, dlaczego nie zapisano mnie na konferencję “Gdzie uciekają twoje pieniądze”? Próbowałam zapisać się kilka dni (1-2) temu i do dzisiaj nie otrzymałam meila zwrotnego. Bardzo zależy mi na wysłuchaniu tej konferencji

  6. Kompetencja nad którą powinnam popracować to wytrwałość w działaniu, systematyczność. Ale i wiara w siebie.

  7. Witaj! Myślę, że świetnie poprowadzilabym swój biznes gdyz jestem zdecydowana asertywna oraz nie boję się nowych wyzwań. Zazwyczaj na etatach jestem osobą, która wprowadza zmiany i nie boi się mówić o zauważonych problemach w zespole czy know how firmy. Jedyne co mnie ogranicza to brak budżetu na start, czyli nizaleznosci finansowej która sprawiłaby ze czulabym sie bezpiecznie podczas stawiania pierwszych kroków. Niemniej jednak caly czas staram sie znaleźć złoty środek aby móc stworzyć te wlasnie niezależność i stworzyć zabezpieczeń finansowe. Dlatego jeżeli masz dla mnie jakieś rady chętnie się z nimi zapoznam.
    P.S. właśnie dostałam Twoja książkę “kobieta niezależna” więc po przeczytaniu podziele się swoją opinią

Comments are closed.