Maksymalizm a perfekcjonizm: co naprawdę stoi za skutecznością

Kompas i karty założeń oraz faktów na jasnym tle

„Jesteś perfekcjonistką”, „ludzie się Ciebie boją”, „zawsze masz siłę” — takie założenia o Kamili Rowińskiej pojawiały się w jej społeczności. Kiedy odpowiedziała na nie wprost, powstał obraz mniej efektowny, ale znacznie ciekawszy: osoby stanowczej, niecierpliwej i aktywnej, która odróżnia jakość od luksusu, szacunek od strachu oraz maksymalizm od perfekcjonizmu.

Ta rozmowa z cudzymi wyobrażeniami pokazuje, jak łatwo pomylić zachowanie widoczne z zewnątrz z intencją, która za nim stoi. Kamila nie próbuje przekonać, że każda opinia jest całkowicie błędna. Zamiast tego dopowiada kontekst i oddziela podobne pojęcia.

Szacunek to nie to samo co strach

Pierwsze założenie mówiło, że pracownicy i mężczyźni boją się Kamili. Zapytała o to swój zespół i otaczających ją mężczyzn. Jej wniosek był inny: nie chce budować relacji na strachu, ale oczekuje szacunku i jasno sygnalizuje, jak chce być traktowana.

Stanowczość nie oznacza przyzwolenia na przekraczanie granic. Jednocześnie respekt nie musi oznaczać lęku przed krzywdą czy wybuchem. W pracy i relacjach Kamila komunikuje się bezpośrednio, dlatego ktoś może odbierać ją jako obcesową. Sama przyznaje, że czasem zapomina o „grze wstępnej” i chce szybko przejść do konkretu.

Dobrym przykładem jest kupowanie samochodu. Kamila przychodziła z określonym silnikiem, wyposażeniem i kwotą uwzględniającą negocjacje. Jeśli sprzedawca nie wracał z odpowiedzią, nie upominała się — szukała rozwiązania gdzie indziej. To nie opowieść o wyższości, tylko o niecierpliwości i jasnym standardzie współpracy.

Maksymalizm a perfekcjonizm: najważniejsza różnica

Kamila odrzuca etykietę perfekcjonistki i nazywa siebie maksymalistką. Chce zrobić rzecz maksymalnie dobrze w danym momencie, ale również maksymalnie szybko. Drażni ją poprawianie czegoś, co mogłoby już ujrzeć światło dzienne, w pogoni za perfekcją, która nie istnieje.

Nie oznacza to obojętności na formę. Gdy ktoś przesłał jej brudnopis książki do recenzji, asystentka — znając jej standard — poprosiła najpierw o korektę, redakcję i uporządkowanie tekstu. Kamila uważała tę decyzję za słuszną. Wysoki standard wejścia i zgoda na późniejsze poprawianie rezultatu mogą istnieć jednocześnie.

To praktyczna alternatywa dla paraliżu perfekcjonizmu: dać z siebie 100% dostępne dzisiaj, wypuścić pracę, a gdy później okaże się, że można ją ulepszyć — wrócić i poprawić. Pokrewny proces porządkowania działania znajdziesz w materiale o wychodzeniu z chaosu.

Jakość nie zawsze oznacza luksus

Kolejne założenie brzmiało: „lubisz luksus”. Kamila odpowiada, że lubi jakość, a luksus nie zawsze jest z nią związany. Nie wybiera automatycznie najdroższych wakacji, samochodów, ubrań czy butów. Szuka jakości za cenę, którą uważa za moralną.

Przywołuje tydzień w bardzo luksusowym hotelu w Dubaju — prawdopodobnie Atlantis — który wspomina źle ze względu na sztywną atmosferę i brak radości. O wiele lepiej czuje się w odwiedzanych przez siebie miejscach w Rzymie. Ten przykład rozdziela zewnętrzny prestiż od osobistego dobrostanu.

Aktywność nie oznacza niewyczerpanej energii

Kamila rzeczywiście stale coś robi: czyta, zajmuje się domem, spędza czas z dziećmi, załatwia sprawy, pisze notatki albo pamiętnik. Nawet przy basenie chce czytać lub rozmawiać. Odpoczynek od pracy znajduje w jodze i grze na pianinie, bo obie aktywności wymagają pełnej uwagi.

Dużą liczbę pomysłów nauczyła się katalogować, zapisywać i priorytetyzować. Wcześniej towarzyszyło jej poczucie straty: chciała realizować dużą misję, a jednocześnie mieć rodzinę, uprawiać sport, podróżować i być z bliskimi. Z czasem nauczyła się z tym pracować.

Nie twierdzi jednak, że zawsze ma siłę. Gdy jest chora lub naprawdę wyczerpana, odpuszcza te zobowiązania, które można odwołać. Przy szkoleniach dociska do końca z powodu odpowiedzialności wobec uczestników i firmy. Granica istnieje, choć nie zawsze przebiega w tym samym miejscu.

Empatia może być rzeczowa

Dwa sprzeczne założenia mówiły, że Kamila jest bardzo empatyczna albo że jest „twardą babką”, która rzadko się wzrusza. Jej odpowiedź nie mieści się w żadnej etykiecie. Może być wewnętrznie przejęta, ale zamiast reagować histerią, porządkuje myśli i wypowiada je rzeczowo.

W pracy coacha i trenera ma wrażliwość na sytuację innych, lecz podczas superwizji nauczyła się nie przejmować emocji klienta. Wspomina spotkanie z Marcinem Kokoszką, który przyszedł z informacją o milionie długu i innych problemach. Zamiast biadolić, spokojnie zapytała, jak do tego doszło, ponieważ potrzebowała zobaczyć drogę wyjścia. Dla obserwatora mogło to wyglądać jak chłód; dla niej było skupieniem na rozwiązaniu.

Partnerstwo nie wymaga identycznych charakterów

Mąż Kamili znał ją jako osobę pracującą od początku ich relacji. Rozwój firmy i rozpoznawalności nie zmienił tej podstawy. W domu dzielą obszary wpływu: on organizuje wakacje i zajmuje się samochodami, ona dekorowaniem domu. Ważne decyzje konsultują, ale nie każda drobna sprawa wymaga wspólnego głosowania.

Różnią się temperamentem. Kamila szybciej mówi i częściej widzi sprawy czarno-biało; jej mąż dłużej rozważa odpowiedzi i ceni spokój. Łączą ich wartości. Kamila podkreśla, że potrzebowała nauczyć się nie zmieniać męża „na swoją modłę”, tylko zostawić mu przestrzeń na jego sposób bycia. W tym kontekście warto też przeczytać o asertywności i komunikowaniu własnych granic.

Jak nie budować obrazu siebie z cudzych założeń?

  1. Oddziel etykietę od konkretnego zachowania, którego dotyczy.
  2. Zapytaj ludzi będących najbliżej sytuacji, zamiast zgadywać ich odczucia.
  3. Nazwij różnicę między pojęciami, na przykład szacunkiem i strachem.
  4. Sprawdź, co jest wartością, a co tylko zewnętrznym symbolem — jak jakość i luksus.
  5. Przyznaj, które elementy opinii są prawdziwe, ale dopowiedz ich kontekst.
  6. Porównuj siebie przede wszystkim ze sobą, nie z cudzą „wystawą”.

Kamila mówi, że dobrze o sobie myśli i nie potrzebuje uznawać się za lepszą ani gorszą od innych. Widzi jedynie ich wystawę, nie zaplecze, a każdy zaczynał z innego miejsca. Dlatego sensowniejszym punktem odniesienia jest własna wcześniejsza wersja.

Wysokie standardy łatwiej utrzymać, gdy wiadomo, co faktycznie prowadzi do rezultatu. Temu służy także materiał o tym, co wpływa na skuteczność Kamili.

Chcesz przełożyć wysokie standardy na priorytety i konsekwentne działanie bez pogoni za nieistniejącą perfekcją? Poznaj kurs online „Maksymalna Produktywność”.

FAQ

Czym maksymalizm różni się od perfekcjonizmu?

W ujęciu Kamili maksymalizm oznacza zrobienie czegoś najlepiej, jak można w danym momencie, ale także odpowiednio szybko. Perfekcjonizm przedłuża poprawianie w poszukiwaniu ideału, który nie istnieje.

Czy stanowczość sprawia, że ludzie się boją?

Nie musi. Kamila odróżnia strach od szacunku i respektu. Jasno komunikuje oczekiwania, ale nie chce, by relacje z zespołem opierały się na lęku.

Czy Kamila uważa się za osobę empatyczną?

Mówi o dużej wrażliwości na sytuację innych, lecz nie przeżywa emocji klientów razem z nimi. Chroni dystans potrzebny do jasnego spojrzenia i szukania rozwiązania.

Czy wysoka aktywność oznacza, że zawsze ma siłę?

Nie. Działa zgodnie z planem tak długo, jak może, ale gdy jest chora lub wyczerpana, odpuszcza zadania, które można bezpiecznie przełożyć.

Powiązane artykuły

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *