Mastermind – dlaczego warto? POWER PONIEDZIAŁEK #117 Kamila Rowińska – vlog
Jest taki moment w karierze, w którym nie masz z kim porozmawiać. Do zespołu nie zejdziesz ze wszystkim — a nawet nie powinieneś. Szef nie zawsze spojrzy na Twoją sprawę bezstronnie, bo Twoja sprawa dotyczy też jego. Rodzina chce dobrze, ale patrzy przez własne lęki i na pomysł biznesowy odpowie „nie ryzykuj”. Zostajesz sam z decyzją, którą trzeba podjąć w tym tygodniu.
Grupa mastermind jest odpowiedzią dokładnie na tę sytuację. Poniżej znajdziesz, czym jest, jak dobrać do niej ludzi, jak wygląda spotkanie, co takie grupy zabija — i relacje czterech osób, które w nich realnie siedzą.
Poniżej znajdziesz nagranie, w którym Kamila Rowińska rozmawia o mastermindach z trzema osobami, które w nich uczestniczą. Artykuł porządkuje ten materiał w gotową instrukcję.
Co to jest grupa mastermind
Grupa mastermind to kilka osób, które spotykają się regularnie po to, żeby wzajemnie doradzać sobie w sprawach zawodowych i rozliczać się z postanowień. Nie ma tu prowadzącego, który wie lepiej. Wszyscy są na podobnym poziomie i każdy jednocześnie daje i bierze.
Łatwiej to zrozumieć przez to, czym mastermind nie jest:
- To nie jest mentoring. W mentoringu jest bardziej doświadczony i mniej doświadczony. W mastermindzie relacja jest pozioma — i to nie jest szczegół, tylko warunek działania.
- To nie jest coaching. Nie ma profesjonalisty prowadzącego proces. Są ludzie z własnymi biznesami i własnymi wpadkami.
- To nie jest szkolenie. Nikt nie przygotowuje materiału. Materiałem jest to, co wydarzyło się u Was przez ostatnie dwa tygodnie.
- To nie jest networking. Nowe kontakty są efektem ubocznym, nie celem.
Dla kogo — trzy sytuacje, w których to ma sens
Jesteś wysoko w strukturze
Masz wyzwania i wątpliwości, których nie przekażesz w dół, bo osłabiłbyś zespół. Szef nie jest bezstronny, bo Twoja sytuacja dotyczy również jego. Potrzebujesz kogoś z zewnątrz, kto był na podobnym stanowisku albo patrzy na to zupełnie inaczej.
Prowadzisz firmę
Kamila Rowińska opisuje ten mechanizm bardzo trafnie: jeśli zapytasz rodzinę o pomysł biznesowy, dostaniesz odpowiedź z ich perspektywy. Chcą dobrze — ale ich własne lęki i przekonania sprawią, że częściej usłyszysz „nie rób tego, to bez sensu” niż realną analizę. Nie dlatego, że są przeciwko Tobie. Dlatego, że nie patrzą tak szeroko.
Jesteś sam ze swoją decyzją w swoim środowisku
Justyna, uczestniczka opisywanego wyjazdu, prowadzi firmę BHP na budowach. Mówi wprost, że w swoim gronie nie ma z kim przegadać spraw biznesowych — bo to ona otworzyła działalność i to ona zadaje pytania, na które nikt wokół nie zna odpowiedzi.
Jak dobrać ludzi — sześć kryteriów
- Około czterech osób. Tyle, żeby każdy miał realny czas na wypowiedź. Bywają grupy sześcioosobowe i działają, ale wtedy spotkanie musi trwać dłużej.
- Różne branże, różne talenty, różne zainteresowania. To jest zaleta, nie problem. Perspektywa spoza Twojej branży jest tym, po co tam idziesz.
- Podobne wartości i podobne rozumienie tego, co uznajecie za sukces.
- Podobny poziom biznesowy — o tym za chwilę osobno, bo to najczęściej pomijane kryterium.
- Otwartość. Ludzie muszą naprawdę chcieć. To weryfikuje się w pierwszych tygodniach.
- Poufność. To, co pada w grupie, zostaje w grupie. Bez tego nikt nie powie niczego, co ma jakąkolwiek wartość.
Podobny poziom biznesowy — najważniejsze i najczęściej ignorowane
Marcin Kokoszka stawia to najostrzej: jeżeli w jednej grupie siedzi ktoś z wielomilionową spółką akcyjną i ktoś, kto właśnie otwiera jednoosobową działalność, to ta grupa zamienia się w relację mentor–uczeń. A mastermind na tym nie polega.
Uwaga na niuans: nie chodzi o tę samą branżę ani o te same przychody co do złotówki. W jego grupie każdy ma biznes w zupełnie innej branży — ale wszyscy operują na porównywalnej skali. Wtedy procesy okazują się wspólne: rekrutacja, zespół, sprzedaż, marketing. Zdanie „mój biznes jest specyficzny” prawie zawsze okazuje się nieprawdziwe na poziomie procesów.
Jak wygląda spotkanie — gotowy scenariusz
To jest struktura, którą możesz zastosować na pierwszym spotkaniu bez żadnych przygotowań:
- Runda „co się u mnie wydarzyło”. Każdy zwięźle opowiada o ostatnich dwóch tygodniach z perspektywy zawodowej. Zwięźle — to słowo klucz.
- Runda sukcesów. Każdy mówi, z czego jest dumny. To brzmi jak ozdobnik, a jest jedynym miejscem, w którym przedsiębiorca ma komu powiedzieć, że coś mu wyszło, i usłyszeć gratulacje od kogoś, kto rozumie skalę.
- Pytanie do grupy. Każdy zadaje jedno pytanie, z którym się mierzy. Pozostali odpowiadają.
- Umówienie kolejnego terminu i tego, z czego rozliczycie się następnym razem.
Kiedy grupa znajdzie się dłużej, naturalnie wchodzą tematy prywatne. Kamila zwraca uwagę, że to działa najlepiej, gdy uczestnicy są na różnych etapach życia rodzinnego — bo wtedy rozmawiasz z kimś, kto już przeszedł to, co Ciebie czeka.
Rytm i narzędzia
- Co dwa tygodnie, ten sam dzień, ta sama godzina. Stałość jest ważniejsza niż częstotliwość.
- Od godziny do dwóch. Grupa czteroosobowa mieści się w godzinie, sześcioosobowa potrzebuje dwóch.
- Online. Zoom, Messenger, WhatsApp — obojętne. Jak mówi Kamila: „nie mam Zooma” to kolejna wymówka, bo wystarczy odpalić wideo w komunikatorze, którego już używasz.
- Pora dnia bywa nieoczywista. Grupa Jakuba Gromka spotyka się o 6:00 rano, przed pracą — właśnie po to, żeby nic tego nie przesunęło.
- W kryzysie zwiększcie częstotliwość. W czasie pandemii grupa Marcina przeszła ze spotkań co dwa tygodnie na cotygodniowe, bo warunki zmieniały się z dnia na dzień.
Mechanizm, który działa najmocniej: rozliczenie przed grupą
Ze wszystkich korzyści, o których mówią uczestnicy, jedna wraca najczęściej i jest zaskakująco niewygodna. Jakub Gromek opisuje ją tak: idziesz na spotkanie ze świadomością, że za chwilę trzeba będzie powiedzieć, czego nie zrobiłeś. I to boli — bo głupio się przyznać przed tymi konkretnymi ludźmi.
To nie jest efekt uboczny. To jest silnik całej formuły. Deklaracja złożona przed czterema osobami, które za dwa tygodnie o nią zapytają, ma zupełnie inną wagę niż postanowienie zapisane w notatniku. Notatnik nie patrzy Ci w oczy.
Warto to świadomie wbudować w spotkanie: każdy kończy swoją rundę jednym zobowiązaniem na najbliższe dwa tygodnie, a następne spotkanie zaczyna się od odpowiedzi, czy zostało zrealizowane. Bez tego mastermind bardzo szybko zamienia się w miłą rozmowę, po której nic się nie zmienia.
Drugi mechanizm w tej samej rodzinie jest cenniejszy niż motywacja — i mało kto się go spodziewa. To hamulec. Marcin Kokoszka mówi wprost, że najczęściej dostaje od grupy nie zachętę, tylko pytanie „a jak to się ma do celów, które sam sobie postawiłeś?” albo zwyczajne „uspokój się”. Przy pomyśle, do którego jesteś emocjonalnie przywiązany, trzy osoby mówiące „przerabiałem to i mówię ci, że nie” oszczędzają miesiące i pieniądze. Nie zawsze uwierzysz od razu — ale wrócisz do tego zdania szybciej, niż gdyby nikt go nie powiedział.
Co zabija mastermind
Jakub Gromek był w kilku grupach i część z nich się rozpadła — czasem dosłownie bez słowa. Z jego doświadczenia i z rozmowy wynikają cztery zabójcy:
- Źle dobrani ludzie. Najczęstsza przyczyna i jedyna, której nie da się naprawić w trakcie.
- Ktoś nie przychodzi trzy razy z rzędu. „Nie chciało mu się wstać”, „znalazł milion wymówek”. Jeśli widzisz to na samym początku, zadaj sobie pytanie od razu — bo taka osoba będzie wysysać energię z grupy.
- Ludzie, którzy tylko biorą. Zasada jest prosta: jeżeli ktoś przychodzi wyłącznie po to, żeby brać, to nie zadziała. Każdy musi wnosić coś swojego — Jakub mówi o sobie, że jest mocny „narzędziowo”, a w innych obszarach korzysta z tego, co wnoszą pozostali.
- Brak kontraktu. Ustalcie na starcie: ile to potrwa, jak wygląda przebieg, i ile czasu przypada na jedną osobę. Bez limitu jedna osoba zabierze całe spotkanie, a inni przestaną przychodzić.
Cztery osoby, cztery różne mastermindy
Kamila Rowińska zbudowała swoją grupę sama, dobierając ludzi osobiście. Jest w niej jedyną kobietą wśród trzech mężczyzn. Podnoszą tematy rodzinne, bo każdy jest na innym etapie budowania rodziny.
Jakub Gromek jest w dwóch grupach. Pierwsza — sześcioosobowa, założona dwa lata wcześniej; wszyscy zakładali, że ktoś się wykruszy, a po dwóch latach wiedzą, że będą pracować dalej. To grupa, w której „nie ma miękkiej gry”: zamiast współczucia dostajesz serię pytań, co konkretnie zrobiłeś. Druga jest wąsko tematyczna — o szkoleniach i doradztwie.
Marcin Kokoszka traktuje mastermind jak lustro. Jego przykład jest bardzo praktyczny: przychodzi z nowym pomysłem, a grupa nie ocenia, czy pomysł jest dobry — pyta, jak ten pomysł ma się do celów, które sam sobie postawił. Jak mówi: „jeżeli trzy takie osoby ci to mówią, to coś jest na rzeczy”.
Justyna dołączyła do grupy wyjazdowej, gdy zwolniło się miejsce. Wróciła z zeszytem notatek i — co podkreśla najmocniej — z listą osób, do których może zadzwonić po powrocie.
Jak długo to ma trwać
Tyle, ile realnie Was rozwija. W niektórych zespołach będzie to rok, w innych dwa, w innych pięć. Jeżeli poczujecie, że powiedzieliście sobie wszystko i formuła się wyczerpała, macie trzy wyjścia: wpuścić kogoś nowego, pozwolić komuś odejść albo zbudować nowy mastermind. Można się nadal lubić i spotykać — to nie jest rozstanie, tylko zamknięcie etapu.
Gdzie znaleźć ludzi
- Na szkoleniach i konferencjach. Grupa Jakuba zawiązała się właśnie tam — kilka osób „się zstrzyknęło”, a opiekunka szkolenia połączyła ich pod kątem talentów i tego, czym się zajmują.
- W społecznościach branżowych. Nie szukaj klonów siebie. Osoba, która myśli inaczej niż Ty, wniesie więcej.
- Przez kogoś, kto zna wielu przedsiębiorców. Wystarczy zapytać: „znasz kogoś, kto szuka grupy?”. Kamila opowiada, że w krótkim czasie zgłosiły się do niej z tym pytaniem dwie różne osoby, które o sobie nie wiedziały.
- Na wyjeździe mastermindowym. Tam poznajesz ludzi w działaniu, a nie z opisu — i wracasz z gotowym składem.
I najważniejsze: wyjdź z inicjatywą. Zamiast czekać, aż ktoś Cię zaprosi, zaproś kilka osób sam.
Lista kontrolna — jak założyć własną grupę w tym miesiącu
- Wypisz 8–10 nazwisk osób na podobnym poziomie biznesowym, z różnych branż.
- Odezwij się do nich pojedynczo z konkretną propozycją, nie z ogólnikiem.
- Zamknij skład na 4 osobach.
- Ustal kontrakt: częstotliwość, dzień, godzina, długość, czas na osobę, poufność, na jaki okres się umawiacie.
- Wybierz jedno narzędzie i nie zmieniajcie go.
- Przeprowadźcie pierwsze spotkanie według scenariusza z tego artykułu.
- Po trzech miesiącach zróbcie przegląd składu i formuły. Bez sentymentów.
Najczęstsze błędy
- Zbyt duża grupa. Ośmioro ludzi to już webinar, nie mastermind.
- Za duża różnica skali między uczestnikami.
- Brak limitu czasu na osobę.
- Tolerowanie nieobecności. Trzy razy z rzędu to nie przypadek, tylko odpowiedź.
- Traktowanie grupy jak darmowego doradztwa. Kto tylko bierze, zostanie odrzucony przez grupę — pytanie tylko, ile czasu ona na to straci.
- Rezygnacja po pierwszym spotkaniu. Jak mówi Kamila: pierwsze śliwki robaczywki. Pierwsze spotkanie prawie zawsze jest niezgrabne.
FAQ
Ile osób powinno być w grupie mastermind?
Około czterech. Przy sześciu spotkanie musi trwać dwie godziny, żeby każdy się zmieścił. Powyżej sześciu formuła przestaje działać.
Czy mastermind musi być płatny?
Nie. Grupa, którą złożysz sam z ludzi na podobnym poziomie, nie kosztuje nic poza czasem. Płatne grupy z moderatorem czy wyjazdy mają inną zaletę: ktoś dobiera skład za Ciebie i pilnuje formuły.
Czy wszyscy muszą być z jednej branży?
Nie — i lepiej, żeby nie byli. Wspólny ma być poziom biznesowy i wartości, nie branża. Procesy w firmach są zaskakująco podobne niezależnie od tego, co sprzedajesz.
O czym rozmawiać na pierwszym spotkaniu?
O kontrakcie i o tym, gdzie każdy jest teraz zawodowo. Pytania do grupy zostaw na drugie spotkanie — na pierwszym i tak nikt jeszcze nie ufa na tyle, żeby zadać to prawdziwe.
Co, jeśli nie mam z kim tego założyć?
Zapytaj jednej osoby, która zna wielu przedsiębiorców. To zwykle wystarczy, żeby uruchomić łańcuszek. Alternatywnie — pojedź na wyjazd, na którym takie grupy się zawiązują.
Czy mastermind zastąpi coacha albo mentora?
Nie zastąpi, bo pełni inną funkcję. Coach prowadzi Twój proces, mentor dzieli się przewagą doświadczenia, a mastermind daje Ci regularne lustro i rozliczenie z tego, co obiecałeś sobie dwa tygodnie temu.
Podsumowanie
Mastermind nie wymaga budżetu, platformy ani certyfikowanego prowadzącego. Wymaga czterech właściwie dobranych osób, stałego terminu w kalendarzu i uczciwej zasady, że każdy daje tyle, ile bierze.
Najtrudniejszy jest pierwszy ruch — trzeba się odezwać. Reszta układa się sama po drugim albo trzecim spotkaniu.
Chcesz wejść do gotowej grupy zamiast budować własną?
Grupę można złożyć samodzielnie — i ten artykuł pokazuje, jak. Ale jest też druga droga: dołączyć do składu, który ktoś już dobrał i pilnuje jego formuły. Tak działają wyjazdowe mastermindy prowadzone przez Marcina Kokoszkę, jednego z uczestników tej rozmowy.
- Marketingowy Master Mind — 15–18 października 2026, Chorwacja.
- Mastermind o budowaniu zespołu — maj 2027, Chorwacja.
Jak mówi w nagraniu Justyna, która przyjechała na taki wyjazd: największą wartością nie był sam program, tylko to, że po powrocie miała do kogo zadzwonić.
Źródła:
Wypowiedzi uczestników — Kamili Rowińskiej, Jakuba Gromka, Marcina Kokoszki i Justyny — pochodzą z nagrania będącego podstawą tego artykułu i nie były niezależnie weryfikowane.
Liczebność grup, częstotliwość spotkań i czas ich trwania podano za praktyką opisaną przez rozmówców; w literaturze przedmiotu spotyka się także grupy liczniejsze, spotykające się rzadziej.
Artykuł został opracowany między innymi na podstawie materiału: «Mastermind – dlaczego warto? POWER PONIEDZIAŁEK #117», opublikowanego na kanale Kamila Rowińska w serwisie YouTube. Treść została rozbudowana, zweryfikowana i uzupełniona o dodatkowe źródła, przykłady oraz opracowanie własne.
Jestem zachwycona „mastermind”, Justyna Augustyniak ma niestety racje środowisko bhp jest tak zamknięte że każdy traktuje drugą osobę jak konkurencję. Ogromny szacunek dla pani Justyny za odwagę w otwarciu firmy, niestety kobiety w tej branży traktowane są jako „słabsza płeć”.
Dziękuję za tą rozmowę – KONKRET! Cieszę się, że mogłam poznać Was osobiście podczas szkoleń. Ja zaczęłam swoją przygodę z Mastermind pracując na etacie. Jako Projektantka Kariery w pełni wykorzystuje moc spotkań Mastermind w rozwoju kariery. W Będąc aktywną uczestniczką spotkań Mastermind buduję markę osobistą, zwiększam jakość swoich usług i produktów, rozwijam swoje kompetencje i wciąż nabywam nowe. Odkąd zaczęłam pracować w grupach Mastermind nie wyobrażam sobie rozwoju kariery bez nich 😉
Nawet nie macie pojęcia, jak bardzo jestem wdzięczny, za te treści. Z chwilą gdy wydaje mi się, że już wiem wystarczająco, pojawia się taaaaka treść! Jakiś czas temu sam stworzyłem taką grupę MasterMind. Właścicieli firm z różnych branż. Potem najnormalniej na świecie “zabrakło czasu” na kolejne spotkania. A jednak słuchając was, przypomniałem sobie, jak wiele każdy z nas wynosił dla swoich biznesów. Wielkie dzięki za przypomnienie 🙂