Jak pokonać strach przed działaniem? 3 kroki, żeby ruszyć z miejsca
Strach przed działaniem jest reakcją naturalną — i to jest dobra wiadomość, bo naturalne reakcje da się wykorzystać na własną korzyść zamiast z nimi walczyć. Poniżej dwie sytuacje, w których blokuje najczęściej, jedna myśl, która zmienia sposób patrzenia na zwlekanie, i trzy kroki, od których warto zacząć.
To nie jest Twój prywatny problem
W ankiecie przeprowadzonej wśród społeczności RBC Kamila Rowińska zebrała ponad 5 000 odpowiedzi. Po ich przeanalizowaniu najmocniej wybrzmiał jeden wątek — i nie był nim brak czasu ani brak pomysłu. Był nim strach, a konkretnie pytanie: jak ruszyć z miejsca, kiedy paraliżuje.
Warto to usłyszeć, zanim przejdziemy dalej: jeśli tak masz, nie jesteś w tym sama. To jest najczęstsza pojedyncza blokada w całej tej społeczności.
Dwie sytuacje, w których strach blokuje najczęściej
1. Zmiana pracy
Najtrudniejsza wtedy, gdy masz zobowiązania — kredyt, dzieci, stałe rachunki. Dochodzą do tego dwie obawy naraz: że zostaniesz bez środków do życia i że nie podołasz nowym obowiązkom, bo brakuje Ci kompetencji.
2. Zmiana własnej postawy
Chcesz być niezależna finansowo i mentalnie, ale pojawia się pytanie, jak odbierze to partner. Czy nie poczuje się zagrożony. Czy relacja to wytrzyma. I bardzo często kończy się to decyzją, żeby jednak wszystko zostało po staremu.
Obie sytuacje mają wspólny mianownik: koszt zmiany jest konkretny i widoczny, a koszt braku zmiany rozłożony w czasie i przez to niewidzialny.
Myśl, która to odwraca
Najważniejsze zdanie z całego materiału brzmi tak:
To, że nie podejmujesz decyzji, jest już decyzją.
Jeśli nie zaczynasz działać, wybierasz, że wszystko zostaje bez zmian. To nie jest zawieszenie wyboru — to jest wybór, tylko podjęty biernie. Rowińska dokłada do tego argument, który bywa nieprzyjemny, ale jest prawdziwy: jeśli nie zdecydujesz Ty, prędzej czy później zdecyduje ktoś inny albo życie.
Przykład jest banalny i dlatego działa. Wahasz się miesiącami nad zmianą pracy, w której nie czujesz się na miejscu. W pewnym momencie pracodawca zauważa dokładnie to samo — i decyzja zapada bez Ciebie, w gorszym dla Ciebie momencie i na gorszych warunkach.
Różnica między działaniem a zwlekaniem rzadko polega więc na tym, czy zmiana nastąpi. Polega na tym, czy nastąpi na Twoich warunkach.
„Postęp jest niemożliwy bez zmiany, a ci, którzy nie mogą zmienić swoich umysłów, nie mogą zmienić niczego.” — George Bernard Shaw
Co zyskujesz, kiedy przestajesz zwlekać
- Życie przestaje Cię zaskakiwać — bo to Ty ustawiasz kolejność wydarzeń.
- Znikają decyzje paniczne. Gwałtowne, nieprzemyślane ruchy biorą się z przyparcia do muru, a nie z odwagi.
- Jesteś na pozycji uprzywilejowanej — negocjujesz, mając wybór, a nie mając nóż na gardle.
Trzy kroki, od których zacząć
W nagraniu poniżej Kamila Rowińska rozkłada to na trzy konkretne ruchy. Skrótowo — bo warto obejrzeć całość:
- Przygotowanie do zmiany pracy — co zrobić, zanim złożysz wypowiedzenie, żeby nie startować z pozycji desperacji.
- Zabezpieczenie finansowe — ile odłożyć i po co, żeby strach przestał mieć realne podstawy. Bo część lęku przed zmianą to nie fobia, tylko trafna ocena sytuacji: przy zerowych oszczędnościach obawa jest uzasadniona.
- Rozmowa z partnerem — jak powiedzieć o planowanych zmianach tak, żeby druga strona chciała Cię wesprzeć. To jest ten fragment, który najczęściej decyduje o powodzeniu całej reszty.
Kolejność nie jest przypadkowa: dopóki nie ma poduszki finansowej i rozmowy w domu, samo „przełamanie się” zwykle nie wystarcza.
Co dalej
Ten materiał jest pierwszą częścią serii o ruszaniu z miejsca. Pozostałe dwie części odpowiadają na kolejne dwie blokady, które pojawiają się zaraz po strachu:
- Jak kończyć to, co się zaczęło? 6 kroków do dowożenia projektów — kiedy już ruszysz, ale nie dowozisz do końca.
- Jak przestać się przejmować tym, co pomyślą sobie inni? — kiedy blokuje Cię cudza opinia.
Chcesz przejść przez zmianę z planem, a nie na przeczucie?
Strach maleje najszybciej wtedy, gdy zamiast ogólnego „muszę coś zmienić” masz rozpisany cel i kolejne kroki. Kamila Rowińska uczy tego w kursie online.
▶ Model coachingowy. Jak skutecznie wytyczać i osiągać swoje cele — kurs online
A jeśli największą blokadą jest dla Ciebie zabezpieczenie finansowe na czas zmiany — zacznij od Kobieta Niezależna — kurs online.
Obejrzyj nagranie
Poniżej pełne nagranie, w którym Kamila Rowińska pokazuje trzy kroki do pokonania strachu przed działaniem.
Uwaga redakcyjna: ten wpis powstał ze scalenia dwóch materiałów o tym samym tytule, publikowanych wcześniej pod dwoma osobnymi adresami — z 2018 i z 2020 roku. Obie wersje konkurowały ze sobą w wynikach wyszukiwania na tę samą frazę; treść została połączona tutaj, a starszy adres przekierowany. Dane z ankiety (ponad 5 000 odpowiedzi) oraz przykłady pochodzą z relacji Kamili Rowińskiej. Materiały dodatkowe i oferty wymieniane w pierwotnych wersjach pochodziły z lat 2018–2020 i są nieaktualne — celowo ich nie powtórzono.
Kamilo, genialne video! Trafione w punkt.
Czego najbardziej się obawiam: pośmiewiska innych osób, że mi się np. nie udało; braku finansów z nowo otworzonego biznesu; wsparcia męża; że zabraknie mi sił na prowadzenie tego wszystkiego sama. Biznes o którym myślę, to wykonywanie makijaży. Co bym zrobiła, gdyby nie paraliżował mnie strach, zrezygnowałabym z obecnej stałej i wygodnej pracy i zaczęłabym działać…
Serdecznie pozdrawiam 🙂
A co jeśli ja nie wiem, czego tak na prawdę od życia chcę, już parę lat poszukuję i nadal nie wiem. Boję się że życie mi przeleci na tych ciągłych poszukiwaniach, a ja przez to nigdy nie będę szczęśliwa i spełniona.
Najbardziej boję się, że bardzo się napracuję, ale nic mi nie wyjdzie, również, ze nie sprostam konkurencji, nie będę miała pomysłów.
Chciałabym prowadzić szkolenia dla osób chcących rozwijać sie
Lekcja: Jeśli nie podejmę decyzji samodzielnie to ta decyzja i tak zostanie podjęta, możliwe, że przez kogoś innego i możliwe, ze jej konsekwencje nie będą dla mnie pozytywne.
Boję się, że nie uda mi się połączyć życia zawodowego i powiększajacej się do 5 osób rodziny, by zachować równowagę.
Przez to jestem niekonsekwentna i ciągle szarpię się pomiędzy tymi dwoma strefami, co powoduje brak spokoju i poczucie winy.
Gdybym się nie bała otwarłabym własną działalność gospodarczą. Boję się jednak, że przerosną mnie koszty, nie będę miała klientów i zamiast zysków pojawią się długi.
Mój czas bania się, paraliżu mija. Dzięki przeszło czteroletniej intensywnej pracy nad sobą. Dopiero teraz zrozumiałam czego tak naprawdę pragnę. Mam 41 lat i podjęłam zmianę całego życia. Tak całego życia. Pracę, studia, język angielski, wychodzenie z długów, pokonanie ciężkiej choroby, rozstania i najpiękniejsze jest to, że sama z tym sobie radzę. Uważam, że tej walki przez 27 chyba wystarczy. Podjęłam się napisania książki. Miałam napisane 12 różnych. Nawet osoby mnie namawiały by je wydać. Przez rok kiedy mój partner z którym miałam ułożyć sobie życie zmarł wszystkiego się pozbyłam. I dzisiaj zaczynam życie od podstaw. Czytając Pani książki jak na youtube dały mi ogromną siłę.
Pozdrawiam serdecznie Maria
1. obawiam się, że się uda i trzeba będzie z tym żyć
2. gdyby nie strach, robiłabym to wszystko, czego nie robię, bo paraliżuje mnie strach
W październiku zaczęłam nową pracę, typowo biurową, organizacyjną, bo w takiej się czułam jak ryba w wodzie. Odeszłam z contact center, bo nie czuję się dobrze w sprzedaży. Po 3 miesiącach właściciel firmy (który jest gejem) zatrudnił na moje miejsce geja po zawodówce (ja mam doktorat, ale od kilku lat pracuję w obsłudze klienta, bo na uczelni nie było miejsc, a poza tym lubię pracę z ludźmi) mnie kazał przejść na sprzedaż, przy okazji okłamując mnie w kilku kwestiach. Poza tym nigdy bym się nie rekrutowała do tej firmy na sprzedaż. Zaczęłam szukać nowej pracy. Odeszłam z tej firmy. Miałam na oku superpracę, ale wybrali kogoś innego. Obawiam się, że patrząc w moje CV ktoś oceni mnie zbyt pochopnie, jako osobę niezdecydowaną. Boję się trafić znowu do takiej firmy. Gdybym się nie obawiała, złożyłabym papiery do najlepszych firm w mieście, bo wiem, że by byli zadowoleni z mojej pracy. Na razie szukam bardzo ostrożnie, opieram się na opinii i doświadczeniu osób, które sobie cenię.
Obawiam się, oceny innych osób, obawiam się tego czy jestem odpowiednio profesjonalna i tego jak pogodze biznes z wychowaniem dzieci. Gdybym się tego nie bała i była bardziej pewna siebie to z pewnością było by mi o wiele łatwiej nawiązywać kontakty biznesowe.
Mam teoretycznie swietna prace. Dobrze platna. ROzwijam sie ale nie jestem zadowolona. Czuje ze moje starania nie sa doceniane. Nie wiem czy szukac innej pracy (chociaz czuje ze tyle powiecilam firmie w ktorej jestem udzialowcem) czy jednak zaczac robic cos swojego. Paralizuje mnie mysl przed zmiana w kazda strone szczegolnie teraz kiedy sie spodziewma 2 dziecka.
Bardzo dziękuję za konkretne wskazówki odnośnie budowania poduszki finansowej, to bardzo ważna lekcja.
Moją obawą jest strach przed opinią innych osób, krytyką, ignorancją.
Gdybym przestała się bać zaczęłabym działać w systemie mlm.
Dziękuję za kolejne, inspirujące nagranie.
Na przykładzie męża wynieśliśmy bezpośrednio lekcje.
Okazuje się, że jedną z blokad przed zmianą pracy jest strach, że znajomość języka angielskiego jest na zbyt niskim poziomie. W związku z tym nawet nie ma próby podjęcia lepszej pracy.
Z drugiej strony nie podjęto żadnych działań żeby poprawić ten stan rzeczy.
Wobec tego idealny moment, nawet pod tym aspektem nigdy nie nadejdzie.
Krótko mówiąc, mniej gadania, więcej działania.
Dla osób, które borykają się z problemem finansów polecam (oprócz tego, o czym mówiła Kamila w filmie) pracę dodatkową.
Pozdrawiam
Lekcja:Być bardziej konkretną w określaniu swoich potrzeb
Obawy:Przede mną kolejna granica, którą powinnam wyznaczyć uzależnionemu mężowi .Boję się konsekwencji .
MOJA LEKCJA: podejmuj działanie póki jest ono twoim wyborem, a nie wynikiem przyciśnięcia do ściany.
BOJE SIĘ: podjęcia nowej pracy po przerwie macierzyńskiej. Boje się, że jestem niewystarczająco atrakcyjnym i kompetentnym pracownikiem. Boje się, że matka dwulatka nie jest dobrze postrzegana przez pracodawcę. Boje się, że zawalę moje zadania domowe, że polegną relacje z rodziną. Boje się, że nie będę umiała podzielić się z partnerem kontrolą nad domowymi sprawami. Boje się, że nie będę miała czasu dla siebie.
CO BYM ZROBIŁA GDYBYM SIĘ NIE BAŁA: wysłałabym podania o pracę do firm szkoleniowych oraz fundacji (których idee są zgodne z moimi wartościami) z prośbą o feedback. Poszłabym na prawko, zajęła się swoim angielskim.
Po pierwsze obawiam, że mimo odłożenia poduszki finansowej, po roku czy nawet dwóch działania nie utrzymam się z firmy. Moja druga obawa to, co jeśli rzucę etat, założę działalność i okaże się, że to nie dla mnie, że lepiej odnajdywałam się w pracy na etacie, a na ten etat już nie mam szans powrotu. Obecna posadę bardzo lubię, jednak nie satysfakcjonuje mnie finansowo, a w mojej branży nie mam szansy na większą podwyżkę.
Świetny materiał!
Kto nie ryzykuje świadomie, ten ryzykuje podwójnie…
Najbardziej boję się że nie mój nowy biznes nie wypali, że nie połączenie pracy z opieką nad dziećmi. Gdyby nie też paraliż zostałaby najszczesliwszą florystyką ever:) Dziękuję Kamila
Genialnie!
Obawiam się, że moja znajomość języka angielskiego jest niewystarczająco dobra, aby ubiegać się o pracę w której są większe możliwości rozwoju i spełniać marzenia. Czuję blokadę przed podjęciem nauki doskonalenia języka.
Tak więc od razu w czasie nagrania złapałam za zeszyt, zrobiłam notatki, a zaraz po wypisałam sobie co mogę zrobić, żeby codziennie posuwać się na przód w nauce języka angielskiego i podejmuję decyzję, że zaczynam od Teraz! Zastanowiłam się również czy nie przesadzam z tym, że mój poziom jest niewystarczająco dobry, żeby wysłać CV i pozwolić to innym stwierdzić. Wypisałam korzyści jakie mi to da i nakleiłam je na szafce, żeby mnie motywowały. Samo to dodało mi wiary i energii do działania! Znalazłam tzw wąskie gardło i czas przestać czekać na idealny moment i działać! Na konferencję zapisałam się oczywiście. Dziękuję, dziękuję Kamilo!
You made my day! <3
Mam własną firmę. Najbardziej boję się inwestować pieniądze ze strachu, że je stracę, że mi się nie uda.
Moja lekcja – kto nie ryzykuje, ten ryzykuje podwójnie.
kto nie ryzykuje świadomie, ten ryzykuje podwójnie
To jest ten strach przed Pierwszym Krokiem, kiedy nie widać całych schodów, czy też całej drogi. Pierwszym Krokiem wykonanym w sytuacji kompletnego zdruzgotania i braku wsparcia. Ty i Bóg, wielkiej wiary wymaga to. Strach osamotnionego człowieka, a osamotniony człowiek jest oddzielony i przez ten fakt jest osłabiony. Właśnie zwolniono mnie w chorobie. Zachorowałam i wyleciałam. Największy strach wiąże się z osamotnieniem, deficytem pieniędzy i presją czasu (bo to jak zwalenie z dachu wieżowca, zwalenie chorego z tego dachu). Gdybym się nie bała, czułabym radość, bo z tyłu głowy siedzi fajna idea projektu wydawniczego, który mógłby dużo zmienić , gdyby był dobrze poprowadzony. To, co pisze i odpowiadam nie jest opisem, nie jest literaturą, jest faktem, a ja w nowej sytuacji nadal ze stanem podgorączkowym staram się ogarnąć, co i jak i przede wszystkim the way. Ludzi pomocnych niestety nie spotkałam, gdzie oni są ? Jak w tej piosence Obywatela GC “Gdzie oni są ci wszyscy moi przyjaciele”
1. Obawa przed brakiem czasu dla rodziny, jeśli zdecyduję się teraz na dodatkowy nakład pracy.
2. Rozwijałabym swój biznes w MLM.
Strach czy sobie poradze czy posiadam wystarczajaco umiejetnosci. Czy to jest rzeczywiscie to co chce robic. Czy naprawde tego chce. Gdybym sie nie bala, bez leku zmiana nie bylaby juz chyba wyzwaniem.
Boję się najbardziej porażki i że ktoś mi wytknie błąd.
Gdybym się nie bała to bardziej chętniej i większą siłą bym rozwijała swój biznes.
Dziękuję Pani Kamilo za te nagranie, znów przypomniałam sobie,że warto zacząć odkładać na poduszkę finansową.
Czego najbardziej się boję?
Odkąd choruje na Hashimoto – jego objawy pomimo dbania o siebie co dnia i starania się powrotu do wymarzonej sprawności sprzed choroby dadzą mi popalić w przyszłej i lepiej pozycjonowanej pracy.Boję się ,że ból fizyczny i stany depresyjne spowodowane karuzelą hormonalną rozłożą mnie na łopatki przed pracodawcą, a ja nie znoszę zawodzić szefa bo zawsze zależy mi na dobrze wykonanej pracy.
Co bym zrobiła gdybym się nie bała?
Wykonałabym swoją prace,powierzone zadania na 100% moich obecnych możliwości, mając świadomość swoich słabych aspektów spowodowanych chorobą.
Zrobilam kwalifikacje na nowa prace, bo moja terazniejsza praca mnie nie wsparla. Jutro ide na druga rozmowe z nowym pracodawca i juz sie boje, ze nie bede mogla wynegocjowac takiej stawki, na jakiej jestem teraz. Gdyby nie paralizowal mnie strach, ze nie dam rady wypracowac godziwej prowizji to zgodzilabym sie na troche nizsza podstawe.
Boję się porażki i wytknięcia błędu.
Gdybym się nie bała mogłabym z większą wiara i impetem rozwijać swój biznes.
Dziękuję Pani Kamilo za te nagranie przypomniała Pani mi o ważności poduszki finansowej i tego, że nie robiąc żadnych działań też za nie płacę wysoką cenę.
Dziękuję za to wideo. Chłonę każde słowo. Podjęłam już pracę nad sobą. Studiuję i rozpoczynam działalność. Każde nagranie daje mim kopa :).
Boję się: oceny innych, tego, że mi się nie uda, że poniosę porażkę
Co bym zrobiła bez strachu: na 100% weszła w zmianę, która się teraz dokonuje. Działała bez zastanawiania się i analizowania, próbowała i doświadczała nowego.
Obawiam się, po pierwsze: że się nie nadaję i w rezultacie nie aplikuję na nowe stanowiska, po drugie: tego, że jak zmienię pracę to nie podałam, że będzie gorzej, szef będzie gorszy, ludzie będą mniej życzliwi itd. Cały czas w głowie kołacze: ‘szanuj swoją pracę’, ‘szanuj szefa swego, możesz mieć gorszego’ . Te wszystkie myśli sprawiają, że nie idę w kierunku zmiany;że zbyt angażuję się w pracę, w której nie chce być, a to świetna ucieczka przed zmianą. A już 6lat jestem w jednej firmie, bez szans na rozwój, bez docenienia i bez osób, od których mogłabym się uczyć! Skonczylam studia podyplomowe (odłożyłam na nie ponad 8k!), żeby wzmocnić swoje kompetencje w 2016r i nadal tkwię w miejscu. Zaangażowałam się w projekt z obszaru marketingu sieciowego, ale cały czas coś mnie blokuje przed zaangażowaniem się bardziej w niego, a wiem, że tam jest szansa na duży sukces i rozwój. Finalnie nie wiem, co robić (chyba nadal szukam drogi?! ) i wszystko robię po lebkach. Lekcja na dziś: lęki mam zdefiniowane, poduszkę finansową też (nadal nad nią pracuję 🙂 trzeba zacząć działać a nie szukać wymowek.Tylko jak?
Gdybym sie nie bała, dawno bym rzuciła pracę, zajęła się nowym projektem biznesowym, a równolegle szukała tej wymarzonej pracy.
Moja lekcja z tego filmu?
Chyba najbardziej dotarło do mnie to, że nigdy na nic nie będzie odpowiedniego momentu, że ciągłe odkładanie jakiejś poważnej decyzji, jakiejś poważnej zmiany na później raczej nie pomoże, bo idealny moment nie nastąpi…
Ja akurat ten film bardziej w tym momencie przekładam na płaszczyznę rodzinną. Jestem w momencie, w którym powoli “wychodzę z domu”, a z tym czasem pojawia się wiele problemów np. sprzeciw rodziców, co do podejmowanych przeze mnie decyzji, co do moich wyborów.
Czego najbardziej się obawiam?
Obawiam się, że gdy podejmę jakieś radykalne kroki moje relacje rodzinne mogą się zupełnie rozpaść, boję się też, że sobie beze mnie nie poradzą. Typowa “niezastąpiona” kobieta…
Co bym zrobiła, gdybym się nie bała?
Gdybym się nie bała, to mocno uwierzyłabym w to, że każdy członek mojej rodziny sobie super poradzi. I ja, troszkę oddalając się od nich. I oni, zostając sami ze sobą. Gdybym się nie bała, to na pewno nie stresowałabym się tak całą tą sytuacją, bo wiedziałabym, że wszystko będzie dobrze.
To mi się właśnie podoba w tym nagraniu – że można go odnieść do wielu płaszczyzn naszego życia.
Co powstrzymuje: obawa, że może nie wyjść. Zrobiłabym: zbudowała biznes. Nauka: Zawsze jest sposób, żeby dokonać zmiany, warto pomyśleć jak to zrobić.
To co mniej mnie powstrzymuje to strach ze nie jestem wystarczająco dobra, żeby awansować. Boje sie też ze bedac na wysokim stanowisku bede musiala uczestniczy w “politycznych rozgrywkach” a tego nie lubie. ;-(
Obawiam się, że w nowej firmie lub na nowym stanowisku (tak jak w tej obecnej) nikt nie będzie brał pod uwagę mojego zdania. Dopiero gdy powiem “Kasia (przykładowo) też tak uważa” zyskuję posłuch wsród kolegów lub/ i szefa.
Lekcja, którą wyniosłam to sugestie dotyczące budowania poduszki finansowej.
1) Najbardziej boję tego, że ludzie pomyślą, że się nie nadaję do zawodu, o którym marzę. Że w tym wieku ciężko mi będzie zmienić zawód (34 lata+czas na skończenie studiów). Boję się również tego, że nie uda mi się zdobyć pieniędzy na naukę (obecnie mnie na to nie stać). Boję się także tego, że po studiach nie będę umiała zawalczyć o siebie na rynku pracy.
2) Gdybym się nie bała poszłabym na mój wymarzony kierunek – psychologię i w przyszłości została psychoterapeutką.
Lęk przed sprzedażą, poczucie odrzucenia i braku kokmpetencji. Choć mam świadomość że wszystko jest sprzedażą to gdybym miała sprzedawać to co moje to umniejszam to i boję się wycenić. Lęk przed odrzuceniem, wychodząc do ludzi trzeba zmierzyć się z takimi sytuacjami w ktorych trzeba bronić swojego zdania, w ktorych czasem naturalną koleją rzeczy jest to, że trzeba uciąć znajomości, smak tych emocji ktore towaryszą jest gorzki… I poczucie braku kompetencji, zbieram jak tylko mogę pieniadze na szkolenia, uczę się, a mam wrażenie że wciąż to za mało.
Najbardziej boję się podjąć decyzję, aby zacząć realizować swoje marzenia ponieważ uważam, że nie jestem wystarczająco dobra. Gdyby nie ten strach to rozpoczęłabym pracę, która dawałaby mi satysfakcję.
Moja lekcja to kto nie ryzykuje ten ryzykuje podwójnie.
Czeka mnie poszukiwanie pracy i boje się, ze zabraknie mi kompetencji, aby startować po wymarzone stanowisko.
Wspaniały film. Obejrzałam 3 razy. Cała prawda o mnie.
Boję się, czy dam radę w nowej dla mnie branży i czy uda mi się połączyć bycie mamą i bizneswoomen. Gdyby nie strach, otworzyłaby własną działalność – agent nieruchomosci.
Strach przed poczuciem zabezpieczenia swoich dzieci i potrzeb jakie muszę/chce im zapewnić, aby realizowały własne marzenia o pięknym życiu.
Paraliżuje mnie strach, że mam zbyt ambitne cele a za małe kompetencje. Często nie wiem jakie działanie podejmować, gdy jest tyle możliwości, co wybrać by ruszyć do przodu? Borykam się też z przekonaniami na swój temat, czy jestem wystarczająco dobra? Gdybym przestała się bać, podjęłabym na nowo, małymi ale zdecydowanymi krokami, kilka działan, które porzuciłam a mogły rozwinąć moją firmę.
Obawiam sie, strach przed tym ,ze nic nie potrafie zrobic oprocz mojej obecnej pracy.
Obawa przed utratą obecnego statusu finansowego, który niezbędny jest do zabezpieczenia szkół, rozwoju osobistego moim dzieciom.
Świetny film. Dziękuje.
Boje się czy sprawdzę się w nowej brązy, pozyskam klientów, zarobię pieniądze. Gdyby nie strach zostałabym agentem nieruchomości.
Obawiam się, czy będę potrafiła połączyć role mamy i bizneswoomen.
1. Moja lekcja- Zawsze gdy sie chce zmiany powinno zaplacic sie adekwatna cene, nie ma nic za darmo. Dobra praca = duzy wysilek
2. Czego sie boje? Ze nie dam sobie rady na nowym stanowisku pracy, ze nie sprostam wymaganiom ze moja ambicja przewyzsza moje umiejetnosci.
3. Co bym zrobila gdybnym sie nie bala? Aplikowalabym na prestizowe stanowiska ktore sa bardzo dobrze platne i nie balabym sie ze moge sobie nie poradzic. Dzieki temu zarabialabym lepsze pieniadze, zdobywalabym bardziej cenione doswiadczenie co znowu w przyszlosci daloby mi przewage nad konkurentami.
Najbardziej obawiam się tego, że nie rozwinę biznesu tak jak bym chciała. Zgodnie z radą zaczynam budować poduszkę finansową i ograniczam koszty 🙂 Do dzieła!
Najbardziej obawiam sie przejecia odpowiedzialnosci zwiazanego z rozpoczeciem dzialanosci gospodarczej przez co moglabym zawiezc siebie oraz swojego partnera oraz braku srodkow finansowych. Gdybym sie nie bala zainwestowalabym w podniesienie swoich kompetencji, nauczylabym sie wkoncu porzadnie jezyka zeby nie miec problemow z dogadaniem sie poniewaz mieszkam za granica, zrobilabym prawo jazdy i wkoncu moglabym zmienic prace a nastepnie mialabym wiecej odwagi aby podjac kroki zeby otworzyc wlasna dzialanosc. Zorganizowalabym wydatki aby na wszystko starczylo pomimo przekonania ze ich nie mam. A tak naprawde one sa tylko nie potrafie nimi zarzadzac i wydawac zgodnie z priorytetami zamiast kierowac sie chwilowymi zachciankami
Obawiam się, krytyki innych a także, że w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej nie przejdę rozmowy technicznej i okaże się, że nic nie umiem.
Gdyby nie paraliżowałby mnie strach to od razu aplikowałabym na inne stanowisko i rozwijała się zawodowo i słowo prokrastynacja nie byłoby moim ulubionym.
Moja lekcja to stworzyć poduszkę finansową.
Boję się, że nie poradzę sobie z nowymi wyzwaniami.
Przez swoje nie przemyślane decyzje po padłam w długi.
Nie mogę odłożyć sobie pieniędzy rezerwowych.
Szukanie 2 pracy takiej na jaką pozwalają mi moje kompetencję i wyjście z długu i zacząć myśleć.
Pozdrawiam.
[email protected]
Pani Kamilo, teraz najbardziej boję się bycia niezależna, wprowadzenia w zyciu zmian na tle prywatnym i zawodowym, ustalenia kryteriów, przestania martwienia się moim partnerem. Jestem zależna od partnera finansowo, czasowo, biznesowo. Pracujemy razem, niestety on nie potrafi zarządzać czasem i jest niesłony, niedotrzymane wspólnie założonych terminow.
Wszystko czego razem się podejmujemy jeśli chodzi o efekt jest super, ale klient często narzeka na terminy i brak organizacji. Pracujemy online, jesteśmy projektantami. Ja więcej się przejmuje niż on, biorę na siebie kwestie planowania i organizacji czasu i tematów. Mimo że się umawiamy na pewne terminy i warunki współpracy on nie dotrzymuje słowa i przeciąga , nie dostosowuje się do wspólnych założeń, jak ,,samotny wilk”.
Boję się krytyki z jego strony tego co mówię jak mówię, jakie decyzje podejmuje wobec klientów. Boję się że jakbym go zostawiła to przełożyło by się to negatywnie nad pracę przy projekcie że klient straciłby do nas zaufanie ,
ze bysmy go stracili. Boję się że będę sama, że nie poznam w życiu partnera z którym będę mogła czuć głów i wspólne zainteresowania. Teraz tak jest ale jednocześnie jestem zmęczona ciągłym docieraniem i walka.
Jednak tak sobie myślę, że gdybym się nie bała i myślała o sobie w sposób racjonalny troszkę bardziej egoistyczny to zostawiła bym go i zajęła się swoim życiem na takich warunkach jakich ja chcę , w końcu z solidnym planowaniem czasu. Mogłabym być nawet bardziej szczęśliwa ,lepiej i szybciej bym się realizowała. Jedyny problem którego nie umiem rozwiązać to klient z którym wspólnie współpracujemy z moim partnerem. Pozdrawiam serdecznie.