Języki miłości w praktyce: dlaczego pięć kategorii to za mało
„Jaki jest Twój język miłości?” to dziś pytanie z pierwszej randki i z testów w internecie. Teoria Gary’ego Chapmana z 1992 roku mówi, że każdy z nas ma jeden główny sposób przyjmowania miłości: słowa, wspólny czas, prezenty, drobne przysługi albo dotyk. Brzmi porządkująco i dlatego zrobiła zawrotną karierę.
Problem w tym, że nowsze badania nie potwierdzają jej najważniejszych założeń — a w praktyce brakuje w niej rzeczy, która w długim związku waży najwięcej: tego, czy pozwalasz drugiej osobie realizować własne cele. Ten tekst jest o tym, jak korzystać z języków miłości mądrze i co dołożyć do listy, żeby miała sens.
Poniżej nagranie, w którym opowiadam o tym z własnego doświadczenia — także o decyzji, która kosztowała nas jako rodzinę najwięcej.
Pięć języków miłości — co dokładnie mówi ta teoria
Krótko, żeby było od czego zacząć. Chapman wyróżnił pięć sposobów okazywania i przyjmowania uczuć:
- słowa uznania — pochwała, docenienie, powiedziane wprost
- wspólny czas — pełna uwaga, bez telefonu i bez „przy okazji”
- prezenty — drobiazg jako dowód, że ktoś o kimś pomyślał
- drobne przysługi — zrobione zakupy, załatwiona sprawa, zdjęty obowiązek
- dotyk — bliskość fizyczna, przytulenie, trzymanie za rękę
Główna teza brzmi: konflikty biorą się stąd, że dajemy to, czego sami byśmy chcieli, zamiast tego, czego potrzebuje druga osoba. I ta obserwacja jest trafna. To najlepsze, co ta teoria wnosi, i warto ją z tego powodu znać.
Czego nowsze badania nie potwierdzają
Tu zaczyna się część, której nie znajdziesz w większości tekstów o językach miłości.
Dr Amy Muise z York University w Kanadzie przeanalizowała dowody stojące za teorią Chapmana i opublikowała wnioski w 2023 roku. Wynika z nich, że:
- teoria powstała na anegdotach z pracy duszpasterskiej, a nie na badaniach — na wąskiej, bardzo religijnej próbie tradycyjnych par
- ludzie w badaniach nie dzielą się na pięć typów: oceniają wszystkie przejawy miłości podobnie wysoko i używają ich jednocześnie
- sposobów wyrażania uczuć jest co najmniej siedem, nie pięć
- nie ma dowodów, że „dopasowanie języków” zwiększa satysfakcję ze związku
Co z tym zrobić? Nie wyrzucać, tylko przestać traktować jak diagnozę. Języki miłości są dobrym narzędziem do rozmowy — dają słowa na to, o czym trudno mówić. Są złym narzędziem do etykietowania — „ja mam dotyk, ty masz czas, więc się nie dogadamy” to zdanie, które kończy rozmowę zamiast ją zaczynać.
Czego w tej teorii brakuje — i to jest najważniejsze
Muise wskazuje jedną lukę, która w długim związku waży więcej niż wszystkie pięć kategorii razem: teoria w ogóle nie uwzględnia wsparcia dla autonomii partnera i jego celów poza związkiem.
Możesz mówić czyimś językiem miłości bez zarzutu — codziennie chwalić, gotować, przytulać — i jednocześnie stać na drodze do tego, na czym tej osobie naprawdę zależy. Żadna z pięciu kategorii tego nie wyłapie.
Kamila Rowińska ujmuje to w tym nagraniu obrazowo i twardo: można komuś milion obiadów zrobić, a potem stanąć na drodze do realizacji pasji tej osoby. I dopowiada, po której stronie stoi: wybiera pasję, nie obiady.
To jest szósty język miłości, którego nie ma na liście: robić drugiej osobie miejsce na jej własne życie.
Test na wsparcie — cztery pytania zamiast quizu
Zamiast robić kolejny test na język miłości, odpowiedz na cztery pytania. Uczciwie, na piśmie.
- Czy wiem, na czym tej osobie zależy zawodowo — nie ogólnie, tylko konkretnie? Jeśli nie umiesz tego powiedzieć w jednym zdaniu, to jest pierwsza robota do zrobienia.
- Kiedy ostatnio zrezygnowałam z czegoś swojego, żeby to było możliwe? I odwrotnie — kiedy ostatnio ta osoba zrobiła to dla mnie?
- Czy moje wsparcie jest widoczne dla niej, czy tylko dla mnie? Bo troska, o której druga strona nie wie, nie jest wsparciem, tylko cichym rachunkiem.
- Co się stanie z jej planem, jeśli nic nie zmienimy przez najbliższy rok? Jeśli odpowiedź brzmi „zniknie” — rozmowa jest pilna.
Kiedy w związku są dwie kariery
Najtrudniejszy moment w związku dwojga ludzi z własnymi celami nie następuje wtedy, gdy oboje wygrywają. Następuje wtedy, gdy plany się wykluczają i ktoś musi ustąpić.
Kamila opisuje to bez upiększania. Kiedy marzenie zawodowe jej męża zostało przerwane, nie zaproponowała mu, żeby „znalazł coś innego”. Nazywa taką radę wprost — kopaniem leżącego — bo dla kogoś, kto poświęcił lata na zbudowanie konkretnej ścieżki, „znajdź sobie inną pracę” nie jest pomocą, tylko unieważnieniem straty.
Trzy rzeczy, które z tego wynikają i które da się zastosować u siebie:
Nazwij to stratą, a nie problemem do rozwiązania. Kiedy komuś rozpada się plan budowany latami, pierwsza potrzeba to być zrozumianym, nie zoptymalizowanym.
Nie traktuj ustąpienia jak poświęcenia. Kamila mówi, że nie postrzega swojej decyzji jako poświęcenia, bo poświęcenie znaczyłoby, że oddaje coś, nie dostając nic w zamian. Nazywa to wymianą. To ważna różnica: poświęcenie generuje żal i rachunek do wystawienia po latach, wymiana — nie.
Ustalcie kolejność, nie równość. W tym samym nagraniu pada bardzo praktyczna zasada: raz jest czas dla jednego, raz jest czas dla drugiego. Są okresy, w których to Twoja firma stoi na podium, i takie, w których stoi tam ktoś inny. Problem zaczyna się wtedy, gdy nigdy nie ustaliliście, czyj jest teraz czas — bo wtedy oboje żyjecie w przekonaniu, że to zawsze ten drugi ma pierwszeństwo.
Jak mówić o swoich potrzebach, żeby to nie brzmiało jak pretensja
Wsparcie działa w dwie strony i tu wraca temat, który w tym nagraniu pojawia się wprost: mówienie o swoich potrzebach jasno, wyraźnie i asertywnie. Nie „domyśl się”, nie „no przecież widzisz”.
Mów o potrzebie, nie o wadzie drugiej osoby. „Potrzebuję w przyszłym tygodniu dwóch wieczorów na dokończenie projektu” jest rozmową. „Nigdy mnie nie wspierasz” jest oskarżeniem, na które jedyną odpowiedzią jest obrona.
Podaj konkret i termin. Potrzeby bez konkretu są nie do spełnienia. Im dokładniej powiesz, co i kiedy, tym mniejsza szansa, że druga strona zrobi coś obok.
Powiedz, co dajesz w zamian. To najszybsza droga od żądania do umowy — i domyka zasadę „raz czas dla jednego, raz dla drugiego”.
Jeśli rozmowa regularnie kończy się awanturą, zanim dojdziecie do konkretów, zacznij od innego tekstu: Jak rozmawiać z partnerem, kiedy gotujesz się ze złości?
Jak rozpoznać język miłości drugiej osoby bez testu
Test online zadaje pytania osobie, która go wypełnia. Kłopot w tym, że zwykle chcesz poznać kogoś innego — a tej osoby przy komputerze nie ma. Są trzy sposoby, które działają lepiej niż quiz i nie wymagają niczyjej zgody.
Patrz, o co prosi. Ludzie proszą o to, czego im brakuje. „Posiedzisz ze mną chwilę?” to prośba o czas. „Powiedz, że dobrze mi poszło” to prośba o słowa. Prośby powtarzają się miesiącami, zanim ktokolwiek zwróci na nie uwagę.
Patrz, co daje. Większość z nas okazuje uczucia w sposób, w jaki chciałaby je dostawać. Osoba, która bez pytania załatwia Ci sprawy w urzędzie, prawdopodobnie sama najbardziej doceni zdjęty z głowy obowiązek — a nie bukiet kwiatów.
Patrz, na co reaguje najmocniej. I w dobrą, i w złą stronę. To, co potrafi kogoś naprawdę zranić, wskazuje jego język precyzyjniej niż to, co go cieszy. Jeśli zapomniana rocznica boli bardziej niż tydzień bez rozmowy, wiesz już sporo.
I jeszcze jedno, o czym testy milczą: język miłości nie jest stały. Osoba, która przez dziesięć lat najbardziej ceniła wspólny czas, po urodzeniu dziecka może zacząć cenić zdjęte obowiązki — bo zmieniło się to, czego jej brakuje. Dlatego rozmowa raz na kwartał robi więcej niż jeden test raz w życiu.
Co zrobić, gdy wsparcie idzie tylko w jedną stronę
Najczęstsza sytuacja, w której ludzie szukają informacji o językach miłości, wygląda tak: jedna osoba się stara, druga tego nie widzi, a rozmowy kończą się „ale przecież ja tyle robię”.
Sprawdź najpierw, czy druga strona w ogóle wie. Wsparcie, które odbywa się po cichu, ma jedną wadę: jest niewidoczne. Zanim uznasz, że ktoś nie docenia, upewnij się, że w ogóle zauważył. To brzmi banalnie, a rozbraja większość cichych rachunków.
Powiedz, czego potrzebujesz, jeden raz i konkretnie. Nie jako wyrzut, nie w trakcie kłótni i nie w formie testu na domyślność. Jedno zdanie, jedna prośba, jeden termin.
Ustal, co się stanie, jeśli nic się nie zmieni. Nie jako groźba, tylko jako informacja. Związek, w którym jedna osoba latami odkłada swoje plany, nie kończy się awanturą — kończy się cicho, na obojętności.
A jeśli to Ty jesteś stroną, która nie zauważyła: najlepsze, co możesz zrobić, to zapytać wprost, czego druga osoba potrzebuje, i nie tłumaczyć się z tego, że wcześniej nie wiedziałaś. Tłumaczenie przenosi rozmowę na Ciebie. Pytanie zostawia ją tam, gdzie powinna być.
Checklista rozmowy, którą warto odbyć raz na kwartał
Piętnaście minut, oboje, bez telefonów:
- Na czym zależy Ci najbardziej w najbliższych trzech miesiącach?
- Czego potrzebujesz ode mnie, żeby to było możliwe — konkretnie?
- Czyj jest teraz czas i na jak długo?
- Co u mnie sprawia Ci największą trudność?
- Co z tego, co robię, jest dla Ciebie naprawdę ważne — a co robię z rozpędu?
- Co odkładamy „na potem”, które nigdy nie przychodzi?
Punkt piąty potrafi zaskoczyć najbardziej. Bardzo często okazuje się, że rzecz, którą robimy latami z poczucia obowiązku, dla drugiej strony w ogóle nie jest dowodem miłości.
Pięć błędów, które kosztują najwięcej
Traktowanie języka miłości jak diagnozy. „Taki już jestem” zamyka temat. Sposoby okazywania uczuć zmieniają się z wiekiem, sytuacją i zmęczeniem.
Dawanie tego, co samemu lubimy dostawać. Najczęstszy i najbardziej ludzki błąd — jednocześnie ten, który Chapman opisał najlepiej.
Mylenie obsługi z miłością. Wyprasowane koszule i ugotowane obiady mogą być dowodem troski, ale nie zastąpią zgody na czyjeś plany.
Milczenie w nadziei, że ktoś się domyśli. Nikt się nie domyśla. Ludzie zgadują na podstawie własnych potrzeb, więc zgadują źle.
Odkładanie życia na „potem”. W nagraniu pada obrazowe zdanie o tym, że jeśli jedną nogą stoisz w przeszłości, a drugą w przyszłości, to teraźniejszość masz pod sobą. Niewiele decyzji kosztuje tyle, co czekanie, aż okoliczności się poprawią.
Najczęstsze pytania
Czy warto zrobić test języka miłości?
Jako punkt wyjścia do rozmowy — tak. Jako wyrocznię — nie. Badania nie potwierdzają, żeby ludzie dzielili się na pięć typów, więc traktuj wynik jak temat, nie jak wynik badania krwi.
Czy można mieć więcej niż jeden język miłości?
Tak, i to jest normą, a nie wyjątkiem. Uczestnicy badań oceniają wszystkie sposoby okazywania uczuć podobnie wysoko.
Co, jeśli mamy zupełnie różne języki?
To nie jest problem, tylko informacja. Różnica nie przewiduje rozpadu związku — brak rozmowy o niej owszem.
Czy wspieranie kariery partnera zawsze oznacza rezygnację z własnej?
Nie. Oznacza ustalenie kolejności. Kłopot pojawia się wtedy, gdy kolejność nigdy nie zostaje wypowiedziana na głos i jedna osoba czeka na swoją turę latami.
Jak poznać, że wsparcie zamieniło się w poświęcenie?
Po rachunku. Jeśli w głowie prowadzisz listę rzeczy, z których zrezygnowałaś, to nie jest już wymiana — i trzeba o tym powiedzieć, zanim ta lista zostanie odczytana podczas kłótni.
Podsumowanie
Języki miłości są dobrym pretekstem do rozmowy i słabą teorią naukową. Warto z nich korzystać, żeby nazwać to, czego trudno nazwać — i nie warto się nimi zasłaniać.
Najważniejszego i tak na tej liście nie ma. Kochać kogoś dorosłego to zgodzić się, żeby miał własne cele, i zrobić im miejsce, nawet gdy to kosztuje. Reszta — słowa, czas, prezenty, przysługi, dotyk — jest dopiero wtedy warta tyle, ile deklaruje.
Powiedz wprost, czego potrzebujesz
Jeśli najtrudniejsze jest dla Ciebie nazwanie własnych potrzeb i powiedzenie ich na głos — sprawdź kurs „Pewność siebie i asertywność w pracy i w rodzinie”.
Jeśli chcesz zbudować własną niezależność, nie rezygnując ze związku — poznaj kurs „Kobieta Niezależna”.
ABY NIE OMIJAŁY CIĘ KOLEJNE NAGRANIA
SUBSKRYBUJ MÓJ KANAŁ NA YouTube
Źródła: Amy Muise, York University, „Current Directions in Psychological Science”, 2023 — analiza dowodów stojących za teorią pięciu języków miłości; omówienie w języku polskim: serwis Nauka w Polsce, luty 2024. Gary Chapman, „Pięć języków miłości”, 1992.
Artykuł został opracowany między innymi na podstawie materiału: «Co to znaczy kochać? POWER PONIEDZIAŁEK #114», opublikowanego na kanale Kamila Rowińska w serwisie YouTube. Treść została rozbudowana, zweryfikowana i uzupełniona o dodatkowe źródła, przykłady oraz opracowanie własne.
Witam Kamila piękny bardzo pouczający przekaz. Miłość zdrozumienie wzajemne , wsparcie to takie wazne w związku . I tak jak mówisz żyj teraźniejszością dla bardzo dużo ludzi to takie trudne. Życzę wam dużo sukcesów i pięknych chwil razem.
Największa lekcja – żyj w teraźniejszości i przestań czekać na coś co już może się nie wydarzy.
Bardzo ciekawe Pani Kamilo. Dla mnie osobiście to, żeby jak najprędzej ta rzeczywistość zaakceptować i się w niej zaklimatyzowac. I mam takie same odniesienie do okazywania uczuć, że okazania miłości szukam w nietypowych sytuacjach jak zrobienie kanapek. Mam pewien problem, nie ma kto mi doradzić, jak znaleźć granice granice miedzy tym że akceptuje męża A swoimi oczekiwaniami. Kiedy moje zachowanie będzie mądre, bo chciałabym się mądrze zachowywać. Wtedy kiedy powiem mężowi dosadnie, tak żeby to zapamiętał, domagając się swojego: jak tak będzie w przyszłości to odejdę, mogłeś mnie uprzedzić że całym twoim światem jest oglądanie seriali. Czy delikatnie: nie wiem jak sobie z Ty poradzić, jestem inna, tej tv nie lubię. Problem w tym że mąż go nie widzi.
Mam pytanie do live o samodzielności. Jak może rozwijać się mama 2 malych.dzieci. Mam 28lat. Myślałam o tym długo i dałam sobie spokój. Czy kurs na paznokcie..Nie wiem. Nie odkryłam tego co bym chciała w zużyciu robić, dlatego nie wiem.
Jestem wdzięczna za to że za darmo można posłuchać takich osób. Kłaniam się bardzo z uznaniem. Rano jak tego posłucham to mam wrażenie że jak się z nikim dziś nie zobaczę, to już z kimś mądrym. Porozmawualam. Ps nie chce zranić męża bo to kocham ale chce swojego też. Chce żyć w wolnej chwili z nim A nie wegetowac. Nie wiem jak to zrobić
Życie jako metafora tańca. Bardzo mi się podoba 🙂
W punkt! Takie podsumowania są niezwykle ważne i pouczające. Bardzo dziękuję i przesyłam nagranie znajomym…
Miłość w czynach a nie tzw pitu, pitu i głaskanie po główce.
Super decyzja piękne i mądre słowa.
Dziękuję z serca! Bardzo mądry przekaz i sądzę, że właśnie z Pani ust bardzo potrzebny. Kiedy przed około rokiem ktoś zachęcił mnie do słuchania Pani, uznałam, ze owszem dużo mądrych i potrzebnych treści, ale za mało humanizmu. Taka trochę mało ludzka mi się Pani wydawała z tym swoim ciągłym spięciem, parciem do przodu i poganianiem innych. Zobaczyłam tez jednak człowieka, który chce pomagać kobietom i cieszę się, że z Panią zostałam, chociaż jestem życiowym mięczakiem. Dzisiejsze video uradowało mnie bardzo! Pokazała Pani swoją ludzką, piękną, dobrą, altruistyczna stronę! Jednocześnie cieszę się, ze Te kobiety, które są Pani fankami zobaczyły tę stronę Pani i może zweryfikują swoje poglądy dot. wersetu ”choćby skały srały”.
Pani Moniko, mam 56 lat, z podobnym mężem od ponad 20. Możemy wymienić myśli i refleksje, jeśli Pani tego pragnie.
Moniko
Dziękuję Pani Iwono.
Tak, to prawda nie komunikowałam wcześniej tak dużo prywatnych treści, ponieważ głównie uczę biznesu. Wewnetrzne refleksje zostawialam dla siebie i najblizszych.
Czas pandemii pokazał, ze moja spoleczność potrzebuje poradzić sobie ze zmianą i zobaczyć, jak ja sobię z nią radzę:)
Gratuluję długiego stażu małżeńskiego! Jak Pani uważa, co stoi za Państwa sukcesem w tym obszarze?:)
?? Chyba odporność męża na moje krzyki o rozwodzie. ??. Myślę, że podstawą związku jest miłość, akceptacja wzajemnych słabości, niedoskonałości, kompromis i wiedza, że idealni ludzie i idealne związki nie istnieją. Lubię porównywać pary do dwóch kół zębatych, pełnych nieregularnych wcięć. Zgrzyta zawsze. Chodzi o to, ile wcięć pasuje do siebie w obu kołach, jak mocny jest materiał, z których są zrobione, by wytrzymać zgrzyty i ile smaru podajemy (miłości, akceptacji, wybaczenia), by koła poruszały się dalej w tym związku. To, czego Pani uczy ma niebagatelne znaczenie, a mianowicie asertywna komunikacja. Problem polega na tym, że większość z nas nie jest nawet asertywna w stosunku do samych siebie (nie wiemy kim jesteśmy, czego pragniemy, żyjemy według zapożyczonych pomysłów, nie odnajdując szczęścia i spokoju wewnętrznego. Dopóki bijemy się sami ze sobą, bijemy się tez z innymi i oczekujemy, że ktoś obok nas uszczęśliwi.
Wierzę w moc przyciągania…znów zadziałała. Dziś kiedy po raz kolejny zostały zranione moje uczucia,kiedy znów mój mąż dał mi odczuć, że nie potrafi pogodzić się z tym, że w małżeństwie powinien być czas raz dla jednej osoby raz dla drugiej i że w tym momencie to ja miałam rozwijać swoje pasje, realizować cele i spełniać marzenia. Mimo że był moment, kiedy mnie wspierał, a nawet moment, kiedy sam mnie delikatnie namawiał na podjęcie decyji o założeniu DG i wyzwania, tak teraz mam wrażenie, że mu to doskwiera, a jeszcze tak naprawdę się nie rozpoczęło. Od kilku dni swoimi słowami depcze kilka lat moich wyrzeczeń, wysiłku, starań, walki. Utrudnia mi start, realizację zobowiązań, które miały mi pomóc wystartować.
Do tego twoje słowa, że czasem kwiaty nie są oznaką tego że ktoś nas kocha. I choć kwiatów też zbytnio nie dostaje to za to często dostaje słowa ” kocham cię”, co niestety rzadko przekłada się w czyny 🙁 Często mu to zresztą mówiłam, że dla mnie to puste słowa, skoro zachowuje się tak i tak. On zaś zarzuca mi, że nigdy sama z siebie mu tego nie mówię. Nie robię tego … bo nikt nie nauczył mnie nigdy być wylewna w okazywaniu uczuć, bo jestem introwertyczka, bo wolę to pokazać w gestach i czynach, opiekując się nim, dbając o niego, dom i rodzinę. Niestety nie jest to doceniane, stało się czymś jakby mi przypisanym do obowiązków i zdaje się nie być niczym nadzwyczajnym. Lista obowiązków mnie przytłacza, dziś zgodnie z twoją nauka zrobiłam karteczki z obowiązkami i narazie aby zobrazować domownikom skalę, przypielam zgodnie z obecnymi realiami w podziale na kolumny, do tablicy korkowej. Widok jest powalający. Ja długie gęste dwie kolumny obowiązków, które są głównie codzienne / cotygodniowe , mąż 1/3 tego co ja przy czym sporą większość to obowiązki sezonowe lub raz do roku. A dzieci poza podstawowymi tj szkoła, swój pokój…obowiazkow nie czują 🙁 I jeszcze mąż nie czytając tylko dopytywał czy coś tam mu wstawiłam bo on przecież to robi… ( Nie ważne że raz na jakiś czas, bo ja się zbuntuje lub sytuacja wymusi). Jak wrócił z pracy celowo unikał zagadnienia tablicy. I jeszcze mi dopiekl, kiedy wreszcie po nastu godz z dziećmi i domem usiadłam na 2 godziny by zrealizować zobowiązania , że niby nie czuje priorytetów bo dzieciom jeść nie przygotowuje tylko pracuję.
Popłakałam się jak bóbr na twoim nagraniu, trafiłaś w czuła strunę i ten wrażliwy moment 🙁 Podziwiam cię za rozsądne podejście również do tych osobistych spraw. Cieszę się że dzielisz się wiedzą i swoim osobistym doświadczeniem.
To dużo dla mnie znaczy i wiele mi daje.
Powodzenia i życzę żeby wszystko się poukładało i powiodło.
A i zapomniałam dodać a te kwestie też poruszyłas, chodzi o różnice w podejściu do rozwoju. On wyśmiewa i wypomina mi moje zdobywanie wiedzy, czytanie książek do samorozwoju i rozwoju biznesu, tym samym oczekując, że sobie je odpuszczę. On nie czuje takiej potrzeby a wręcz uważa to za bezsensowne, uważa że człowiek się rozwija przez to co robi na codzień , rozwiązując np. jakieś problemy, które pojawią się na drodze. I że to wystarczy. Pogłębianie wiedzy w swojej dziedzinie zawodowej, samemu z siebie czy też jeszcze bardziej z innej dziedziny jest nadgorliwoscia i jest bezsensownym traceniem czasu, który sam przeznacza na odpoczynek przy tv, tel. , memach, glupio-smiesznych filmach, dowcipach itp. totalnie przy tym pomijając potrzeby dzieci, które przecież jego zdaniem powinny się zająć sobą same. Chowa nie wychowuje tak jakby 🙁
Nie wiem już jak go przekonać do patrzenia inaczej na świat , do wychowywania dzieci, do rozwoju, do inwestycji, do zadbania o przyszłość , o rozsądek w zarządzaniu budżetem domowym i ogólnie naukę budżetu domowego 🙁 Czuję się już bezsilna. Zwłaszcza ,w kontekście ostatniego poniekąd szantażu emocjonalno/ ekonomicznego, który próbował zastosować kilka dni temu.
Jeszcze raz pozdrawiam
Asia, cieszę się, ze ten odcinek pozwolił Ci tak wiele zobaczyć. Z drugiej strony oczywiście przykro mi, ze tak się czujesz w związku. Może udanie się na terapie będzie dla Was dobrym rozwiązaniem? Oczywiście wiem, ze początkowo może nie wyrazić chęci. Wtedy idź sama, być może On po jakimś czasie dołączy.
Kamilo
słuchałam ten odcinek już drugi raz, mądry, rozsądny, pouczający. Wspaniale opisujący Twoją relację z mężem – zazdroszczę. Dzięki Tobie zakupiłam i czytam książę 5 języków miłości – szkoda, że odkryłam ją 19 lat po ślubie ale nigdy nie jest za późno, lepiej później niż wcale.
Jesteście super parą, aż miło na was patrzeć i słuchać o was. Powodzenia w Polsce lub gdzie indziej – razem wszędzie sobie poradzicie.
❤❤❤
Ja tego dzisiaj potrzebowałam. Jesteś moją inspiracją szkoda, że przestałam Cię chwilowo słuchać, bo niby czasu nie miałam. Jesteś wspaniała. Jeszcze nie umiem tego opisać, ale dosłownie wszystko w punkt…prosiłam Boga o znak i proszę… dostałam go w Twoich słowach!