Syndrom oszusta i 4 inne blokady, przez które kobiety osiągają mniej

Mężczyzna, który przeczytał wczoraj nagłówki, mówi „to mój temat” i wszyscy słuchają. Kobieta z doktoratem z tej samej dziedziny zaczyna zdanie od „wydaje mi się”. To nie jest różnica kompetencji — to różnica w sposobie mówienia o sobie. Kamila Rowińska wskazuje pięć takich blokad, przez które kobiety osiągają mniej, niż mogłyby.

Syndrom oszusta: gdy dorobek jest, a przekonania nie nadążają

Zjawisko ma swoją nazwę: syndrom oszusta. Tak określa się utrzymujące się poczucie, że nie zasługuje się na własne osiągnięcia — że sukces to zbieg okoliczności, przychylność losu albo cudza pomyłka, a nie efekt kompetencji. I że lada moment ktoś to odkryje.

Dwie rzeczy warto od razu ustawić na miejscu. Po pierwsze, to nie jest diagnoza medyczna, tylko nazwa na powtarzalny wzorzec myślenia. Po drugie, dotyczy ludzi niezależnie od płci. Rowińska mówi jednak o czymś węższym i bardzo konkretnym: o tym, jak ten wzorzec przekłada się na język, a język na pieniądze.

Jej obserwacja z sal szkoleniowych brzmi tak: przy tej samej wiedzy mężczyzna mówi „ja Ci to wytłumaczę”, a kobieta — „wydaje mi się”, „słyszałam”, „czytałam”. Rowińska ujmuje to jednym zdaniem:

Jak mężczyzna ledwie liznął temat, to już mówi, że jest ekspertem, a kobieta jak zrobi doktorat, to mówi, że wciąż się uczy.

Konsekwencja nie jest towarzyska, tylko finansowa. Ludzie kupują, zatrudniają i awansują na podstawie tego, co słyszą — nie na podstawie tego, co masz w szufladzie z dyplomami.

Pięć blokad

1. Szukanie magicznego rozwiązania

Myślenie życzeniowe: dieta cud, pięć magicznych zdań, które naprawią związek w weekend, książę z bajki jako rozwiązanie wszystkich problemów, a w biznesie — magiczna metoda sprzedażowa.

Rowińska opowiada, że na dwudniowym szkoleniu sprzedażowym najczęstsze pytanie brzmi: „powiedz mi tę jedną rzecz, która sprawiła, że Twój biznes się rozwinął”. Albo tę jedną rzecz, dzięki której wróciła do formy po ciąży. Albo tę jedną, dzięki której nie miała problemu ze znalezieniem męża.

Nie ma jednej rzeczy. Są serie działań wykonanych po kolei. A obietnica, że przyjdzie łatwo, nigdy się nie realizuje — bo za każdy wynik płaci się jakąś cenę.

2. Zaniżanie własnych kompetencji

To jest sedno i to jest syndrom oszusta w praktyce. Zamiast „mam w tym dziesięć lat doświadczenia” pada „no, trochę się tym zajmowałam”. Zamiast „prowadzę firmę” — „mam taką małą działalność”.

Rowińska zauważa też drugą stronę tego mechanizmu — reakcję otoczenia. Kiedy ona sama mówi wprost, że odnosi sukcesy biznesowe albo że napisała kilka książek, pojawia się pytanie: „a czy Tobie wypada tak mówić?”. Jej odpowiedź jest prosta: gdyby to samo powiedział mężczyzna stojący obok, nikt by go o to nie zapytał. Pytanie bierze się z przekonania, że kobiecie przystoi skromność i wycofanie.

Jej rekomendacja jest nieoczywista i praktyczna: ucz się tego od mężczyzn. Nie chodzi o przechwałki, tylko o umiejętność mówienia o swoich kompetencjach spokojnie i bez przepraszania.

3. Niechęć do delegowania

Kobiety — w jej obserwacji — niechętnie oddają zadania i jednocześnie bardzo chętnie przejmują cudze.

Porównanie, którego używa, jest bezlitosne. Mężczyzna zajęty budowaniem firmy bez wahania zatrudni fachowca do położenia parkietu i powie „zbudowałem dom”, choć nie zrobił tego własnymi rękami — i nie uzna tego za ujmę. Kobieta w tej samej sytuacji często nie dopuści, żeby ktoś inny wyprasował, posprzątał czy ugotował, bo „zrobi to źle”.

Rachunek jest prosty: doba jest skończona. Jeśli pracujesz zawodowo, część zadań musi przejść na kogoś innego — na resztę rodziny albo na osoby z zewnątrz. Rowińska podaje własny przykład: jej nastoletni syn gotuje, robi śniadania i sprząta swój pokój — czego, jak zauważa, nie potrafi wielu dwudziestolatków, bo mamy robiły to za nich.

Jak to zrobić technicznie, rozkłada osobno w materiale o delegowaniu zadań.

4. Decyzje na emocjach zamiast na liczbach

Rowińska wyraźnie zaznacza, że nie chodzi o zagłuszanie emocji ani o ich ignorowanie. Chodzi o to, żeby w decyzjach biznesowych częściej opierać się na faktach.

Wzorzec, który opisuje: projekt jest kontynuowany, bo „jest miło i fajnie”, mimo że nie przynosi pieniędzy. Test jest prosty i warto go przeprowadzić na zimno:

  • Jeśli coś sprawia przyjemność i zarabia — rozwijasz.
  • Jeśli sprawia przyjemność, ale nie zarabia — przenosisz do hobby, świadomie i bez poczucia porażki.
  • Jeśli nie sprawia przyjemności i nie zarabia — kończysz.

5. Niechęć do zapłacenia ceny

Zdanie „nie mam pieniędzy na szkolenie” pada, jak zauważa Rowińska, często od osób, u których widać wydatki na paznokcie hybrydowe czy rzęsy — a ona doskonale wie, ile takie rzeczy kosztują.

Nie jest to zarzut wobec dbania o siebie. Jest to pytanie o kolejność. Kiedy zaczynała, malowała paznokcie sama i sama farbowała włosy, bo wiedziała, że najpierw inwestuje w kompetencje, a zabiegi przyjdą później.

Najmocniejszy argument w całym materiale cytuje za jednym ze swoich klientów, Marcinem Kokoszką:

Nawet jeśli w coś teraz nie zainwestujesz, i tak prędzej czy później za to zapłacisz.

Zapłacisz tym, że nie będziesz mogła pracować za wyższe stawki — bo nikt Cię za nie nie przyjmie. Rachunek nie znika, tylko wystawia się później i w gorszej walucie.

Przykład w liczbach: cena nauki kontra cena jej braku

Poniższy rachunek jest ilustracją na przyjętych założeniach, a nie danymi rynkowymi — podstaw swoje.

Załóżmy kurs za 970 zł i to, że dzięki niemu podnosisz stawkę o 500 zł miesięcznie.

  • Zwrot następuje po dwóch miesiącach.
  • W skali roku: 6 000 zł różnicy.
  • Przez pięć lat: 30 000 zł — przy jednorazowym wydatku 970 zł.

A teraz druga strona równania, o której mówi cytat wyżej: jeśli nie zainwestujesz, te 6 000 zł rocznie nie pojawia się jako strata na wyciągu. Pojawia się jako pieniądze, których po prostu nie ma — i dlatego tak łatwo ich nie zauważyć.

Jak przestać zaniżać — konkretne podmiany

Najszybszą zmianę daje praca nad językiem, bo nie wymaga nowych kompetencji, tylko przestania ukrywania tych, które masz.

  • „Wydaje mi się, że…” → „Z mojego doświadczenia wynika, że…”
  • „Trochę się tym zajmowałam” → „Robię to od ośmiu lat”
  • „Mam taką małą działalność” → „Prowadzę firmę, która robi X”
  • „Może źle to zrozumiałam, ale…” → „Rozumiem to tak: …”
  • „Przepraszam, że zawracam głowę” → „Mam do Ciebie sprawę”
  • „Nie jestem ekspertką, ale…” → (nic — po prostu powiedz to, co masz do powiedzenia)

Zwróć uwagę, że żadna z tych podmian nie jest przechwałką. Wszystkie są po prostu opisem stanu faktycznego bez dopisanego na początku pomniejszenia.

Checklista na najbliższy tydzień

  • Wypisz swoje realne kompetencje — lata doświadczenia, projekty, liczby. Na papierze.
  • Przez trzy dni zapisuj, ile razy zaczynasz zdanie od pomniejszenia siebie.
  • Wybierz jedną podmianę z listy wyżej i stosuj ją konsekwentnie.
  • Wskaż jedno zadanie, które w tym tygodniu oddasz komuś innemu.
  • Sprawdź w jednym bieżącym projekcie: przyjemność czy pieniądze — i co z tego wynika.
  • Zaplanuj jedną konkretną inwestycję w swoje kompetencje z datą, nie z intencją.

Cztery błędy przy wychodzeniu z tego

  1. Czekanie, aż poczucie kompetencji przyjdzie samo. Ono przychodzi po zmianie zachowania, nie przed nią.
  2. Mylenie pewności siebie z arogancją. „Robię to od ośmiu lat” nie jest przechwałką, tylko faktem.
  3. Doszkalanie się zamiast działania. Kolejny kurs bywa najbardziej eleganckim sposobem odkładania — zwłaszcza gdy kompetencje już są.
  4. Traktowanie ceny sukcesu jako niesprawiedliwości. Cena jest zawsze; wybór dotyczy tylko tego, czy płacisz teraz świadomie, czy później mimochodem.

FAQ

Czym jest syndrom oszusta?

To utrzymujące się poczucie, że nie zasługuje się na własne osiągnięcia i że zawdzięcza się je przypadkowi. Nie jest to jednostka chorobowa, tylko nazwa wzorca myślenia — i dotyczy osób niezależnie od płci.

Jak przestać mówić „wydaje mi się”?

Zacznij od jednej podmiany zdania i stosuj ją przez tydzień, zamiast próbować zmienić cały sposób mówienia naraz. Zmiana języka jest szybsza niż zmiana przekonań i zwykle to ona pociąga tę drugą.

Czy mówienie o swoich sukcesach nie jest chwaleniem się?

Różnica leży w treści: chwalenie się to ocena („jestem najlepsza”), a mówienie o kompetencjach to fakt („prowadzę to od ośmiu lat”). Warto też zauważyć, komu zadaje się pytanie „czy wypada” — i komu nigdy się go nie zadaje.

Od czego zacząć, jeśli mam tylko jedną godzinę?

Wypisz swoje kompetencje z liczbami: lata, projekty, wyniki. Większość osób, robiąc to pierwszy raz, jest zaskoczona własną listą — i to zaskoczenie samo w sobie jest odpowiedzią.

Czy da się osiągnąć sukces bez płacenia ceny?

Nie — i to jest właśnie ta obietnica, którą sprzedają „magiczne rozwiązania”. Można natomiast świadomie wybrać, jaką cenę płacisz i w jakiej kolejności.

Podsumowanie

Pięć blokad, o których mówi Kamila Rowińska, ma wspólny mianownik: wszystkie polegają na tym, że koszt jest przesunięty w czasie i przez to niewidoczny. Nie inwestujesz — i nic się pozornie nie dzieje. Zaniżasz swoje kompetencje — i nikt nie protestuje. Nie delegujesz — i doba jakoś się domyka.

Rachunek przychodzi później: jako stawka, której nie możesz podnieść, i jako projekty, których nie zdążyłaś zrobić. Dobra wiadomość jest taka, że najtańsza zmiana z całej piątki — sposób, w jaki mówisz o sobie — nie kosztuje ani złotówki.


Chcesz popracować nad tym systemowo?

Przekonania o własnej wartości, pieniądze i niezależność zawodowa to jeden temat, a nie trzy osobne. Kamila Rowińska prowadzi przez niego w kursie online.

Kobieta Niezależna — kurs online Kamili Rowińskiej


Zobacz więcej materiałów


Obejrzyj nagranie, na podstawie którego powstał ten artykuł

Poniżej oryginalne wideo, w którym Kamila Rowińska omawia pięć powodów, przez które kobiety osiągają mniej, niż mogłyby.


Źródła i uwagi redakcyjne:
Podstawą artykułu jest nagranie Kamili Rowińskiej i pięć blokad, które w nim wskazuje. Porównania między zachowaniami kobiet i mężczyzn przedstawiono jako jej obserwacje z wieloletniej praktyki szkoleniowej, a nie jako ustalenia badawcze o całych grupach — takich uogólnień artykuł świadomie nie formułuje.
„Syndrom oszusta” to przyjęta nazwa wzorca myślenia opisanego w psychologii, a nie jednostka chorobowa ani diagnoza; dotyczy osób niezależnie od płci.
Cytat o cenie inwestycji pochodzi od Marcina Kokoszki i został przytoczony w nagraniu przez autorkę.
Rachunek zwrotu z inwestycji w kompetencje jest przykładem obliczeniowym na przyjętych założeniach (kurs 970 zł, wzrost stawki o 500 zł miesięcznie), a nie danymi rynkowymi.
Zapowiedzi zapisów i ofert wymieniane w nagraniu są nieaktualne i celowo nie zostały powtórzone.

Artykuł został opracowany między innymi na podstawie materiału: „Dlaczego tak mało kobiet osiąga sukces?”, opublikowanego na kanale Kamila Rowińska w serwisie YouTube. Treść została rozbudowana, zweryfikowana i uzupełniona o dodatkowe źródła, przykłady oraz opracowanie własne.

Powiązane artykuły

Skomentuj

  1. Moim zdaniem, kobiety są bardziej rozleniwione niż mężczyźni przez niektóre etapy życia jak np. okres ciąży i urlopu macierzyńskiego, po których ciężko zabrać im się ponownie w ryzy. Poczucie, że wypadły z rytmu a inne osoby w otoczeniu zyskały przez ostatnie miesiące mnóstwo nowego doświadczenia sprawia, że się poddają i żyją w przekonaniu, że już nawet nie warto próbować zawalczyć o siebie, bo są na straconej pozycji i ten czas jest nie do odrobienia.
    Druga sprawa to wewnętrzna bojaźń, że w konsekwencji rozwoju konieczne będzie zarządzanie dodatkowo innymi osobami, nie tylko sobą, a już samo to stanowi problem na starcie.

  2. Niby oczywiste powody, ale trafnie ujęte. Myślę, że czasami wpojona latami skromność i to, że nie wypada sie chwalić powoduje, że kobiety takie jak ja czyli 40+ maja trudniej odnaleźc się w obecnym świecie. Mimo skończonych studiów, atrakcyjnego wyglądu, wielu lat doświadczenia (wprawdzie nie na wysokich stanowiskach) w jakiś tam firmach cały czas mamy poczucie niepewności, watpliwości itp. Pracowałam ostatnio przez parę miesięcy w firmie pośród młodych 23-33 lata ludzi. Czułam sie jak emeryt. I czasami zazdrościłam tym młodym dziewczynom naturalnej pewności siebie, dbania o “swój nosek”, o swój czas pracy itp. Moje pokolenie jak pracuje to poczuwa się do uczciwego wykonywania pracy, a jeżeli trzeba to zostaje chwile po pracy, żeby cos dokończyć. Młodzi 5 minut przed końcem wyłaczali komputery.
    Mam dwoje dzieci w wieku szkolnym i gimnazjalnym i między nimi miałam trochę przerwy zawodowej. Wydaje mi się, że zbyt duże przerwy w pracy zawodowej i brak podnoszenia kwalifikacji też powodują tzw “zdziczenie” czyli odzwyczajenie od pracy, albo pozostanie w tej samym miejscu, dzie świat i techlologia ida do przodu. Formy pracy tez się zmieniaja np z papierowych na elektroniczne. Potem dla wykształconej kobiety jest szok, że niby wykształcona, niby z jakimś doswiadczeniem, ale… realia się zminiaj, inaczej sie pracuje itp. Ja właśnie zaczynam prace nad sobą i trochę jestm pogubiona ze względu na brak pomysłu oraz presję upływajacego czasu. Ale ogladam twoje prezentacje, słucham, czytam i jakosc ta pewnośc bardzo małymi krokami się do mnie zbliża. pozdrawiam serdecznie

    1. Jestem kobietą po 50 i absolutnie nie mam podejścia, że mogłabym być emerytką.
      W pracy nie mam rówieśników, otaczam się osobami znacznie młodszymi (30-40 lat)
      i czuję się z tym dobrze. Mam z nimi pozytywne relacje.
      Uważam, że wiek nie ma tu nic wspólnego. Tym bardziej mam powód do zadowolenia, bo znam swoją wartość, która dodaje mi pewności siebie i pozwala na osiąganie swoich celów. Inni traktują Cię w sposób na jaki Ty sama im pozwalasz.
      Ponadto przekroczenie pewnego wieku to powód do zadowolenia, a nie do płaczu i schodzenia na boczny tor.

  3. Mnie zawsze bardzo smuci, kiedy kobiety krytykują inne kobiety. Obserwuję profil młodej matki, początkującej (ale już utytułowanej) zawodniczki bikini fitness. To okrutnie wymagająca dyscyplina – treningi sześć razy w tygodniu, bardzo restrykcyjna dieta. Do tego prezencja – pozowanie, makijaż, włosy, brokat, opalanie i inne szykany. Kryteria rozmyte jak w wyborach miss, ale reżim treningowy jak w zawodowym sporcie. I zawsze znajdzie się larwa, która powie, że dziewczyna powinna w domu siedzieć, bo dziecko pewnie nieszczęśliwe. Jak ona śmie biegać na siłownię, kiedy dziecko z nianią/w żłobku? Koszmar. Gdyby kobiety skupiły się na sobie i swoim rozwoju, to nie miałyby czasu krytykować czyjegoś sposobu na macierzyństwo. Zauważyłam, że od kiedy przestałam oceniać innych, o wiele mniej przejmuje się cudzymi ocenami. “Skup się na sobie” – brzmi egoistycznie, ale ostatecznie wszystkim wychodzi na dobre.

  4. Mysle ze brak wiary we własne możliwości i strach nie pozwala zrobić ten ważny krok i kolejny by osiągnąć sukces, który tak naprawde nas uskrzydla i dodaje energii w różnych aspektach zycia. Dziekuje za to nagranie i trzymam kciuki za siebie i inne kobiety ktore chcą i zaczynają osiągac sukces.

  5. witam Kamilo;) tak masz rację w tym co mówisz.Te 5 rzeczy są najważniejsze.Często są to tez przekonania wyniesione z domu, przekonania religijne ,które mówią ,że kobieta to w domu ,mąż ,dzieci.Ja czuje się mniej kompetentna od facetów.

  6. Ciekawe podejście do produktu polegające na analizie sprzeczności pomiędzy mężczyzna i kobietą w kontekście ogólnych prawidłowości rozwojowych. Myślę, że dla coachingu to metoda na sukces w każdej możliwej do zidentyfikowania sprzeczności.

  7. Szóstym czynnikiem hamującym kobiety przed sięganiem po sukces są bez wątpienia mężczyźni.
    Robią to z wielu powodów:
    – mają ciasne horyzonty i nie dostrzegają konieczności inwestowania w samorozwój, który jest konieczny do tego, aby przejść w życiu (czy w firmie) na kolejny etap
    – nie chcą tracić władzy nad kobietą, zwyczajnie boją się o swój status w związku, albo mają naturę tzw. macho
    – są leniwi, odpowiada im status qwo, a sukces kobiety często wiąże się z innym podziałem obowiązków np. w domu czy w opiece nad dziećmi, więc po co to zmieniać?
    – utwierdzają nas w złych przekonaniach o sobie samej, stereotypowych rolach kobiety i mężczyzny
    – są i tacy, którzy zwyczajnie zazdroszczą sukcesu i deprecjonują jego znaczenie

    Smutne, ale prawdziwe

    Nie jest łatwo wybić się na niezależność, a co dopiero osiągnąć sukces, gdy ma się takiego “hamulcowego” w domu, a do tego prowadzi się wspólny biznes.

  8. Ja myślę że kobiety często mówią że brak im czasu a to nic innego jak brak organizacji, brak delegowania czynności domowych na wszystkich domowników, też niektóre czynności można wykonywać równolegle oraz nie wykonywać rutynowo ale szukać nowych rozwiązań

  9. Czesc!
    Dwa powody przyszly mi do glowy natychmiast po obejrzeniu wideo:
    1. Kobiety sa w wiekszosci baaardzo nie zdecydowane. Zeby cos zaczac robic musza naradzic sie z mezem, rodzicami, przyjaciolmi…. Sluchamy co nam doradzaja. A potem i tak zastanawiamy sie : zrobic czy nie zrobic, zainwestowac czy nie zainwestowac, a moze jednak zainwestowac?!
    2. NIe uwarzamy, ze to co robimy jest wazne. Mezszczyzni beda robic to co uznaja za wazne godzinami i nie beda miec z tego powodu wyrzutow sumienia. Natomiast my, kobiety, z poczuciem winy zajmujemy sie naszymi zainteresowaniami czy biznesem , a przecierz moglabym w tej chwili odkurzyc czy zrobic zakupy…

  10. Od małego często słyszymy: dziewczynkom nie wypada, zachowuj się, bądź grzeczna… nie byłoby łatwiej gdyby ktoś krzyknął: jedziesz bejbe! 😉 Zdobywaj świat, popełniaj błędy ale bierz tyłek w troki, podnoś się i ŻYJ tak jak chcesz, nie tak jak wypada! Nasza wrażliwość może być naszą siłą, wiedzę zawsze można poszerzać, umiejętności szkolić, wiek może być zaletą! Nawet jeśli została Nam tylko dycha do setki to przecież może to być najpiękniejsza dycha naszego życia! Perspektywa się liczy! Wiem, że niekoniecznie rozwinęłam temat ale jak zaczęłam zagłębiać się w te wszystkie „ograniczenia”, które często same sobie stwarzamy to jakiś wewnętrzny wojownik się uruchomił 😉 Kobiety możemy wszystko – Kamila ogromny podziw za Twoją ciężką pracę i energię którą wkładasz w to, żeby otworzyć nam oczy a czasem „kopnąć w tyłek” w dobym kierunku;) Cieszę się, że Cię znalazłam chociaż przyznaję, że całkiem niedawno 🙂

  11. W moim przypadku, to przede wszystkim brak pomysł na to co chciałabym robić.. “jakbym wiedziała co to już dawno bym to robiła”, szczególnie własny biznes. Hamulcem jest strach czy podołałabym, a może lepiej pozostać w strefie komfortu, wewnętrzne rozdarcie.. I ten dialog w głowie, że inne miały łatwiej bo mają wykształcenie w dobrej branży a ja 30 lat, pielęgniarka, nienawidzę tej pracy ale nie potrafię nic zmienić, czekanie na to aż ktoś da mi szanse albo nagle rano obudzę się i będę wiedziała co zmienić.. A to wszystko przez zaniżoną samoocenę to chyba jest największy hamulec i myślę, że u większości kobiet.

  12. Jestem Mama 3 wspaniałych dzieciaków, w tym 2 dziewczynek 12 i 3 lata – widzę jak otoczenie próbuje je dosłownie „wtłoczyć” w role odpowiadające powszechnie przyjętym normom, dlatego nigdy nie mówię im, ze maja być grzeczne tylko mądre, ze maja być ciche tylko głośno mówiły co im się nie podoba, ze maja „łapać” chłopaka tylko maksymalnie skupić się na rozwoju własnym i poznać siebie, żeby wiedzieć z kim stworzyć fajny związek. Natomiast synowi nigdy nie mówię nie gotuj bo to wstyd (super odnajduje się w kuchni), nie pomagaj sprzątać bo dziewczyny to zrobią (nigdy nie rozumiałam mojej babci która każdego faceta „w ramki” by oprawiała a dziewczyny były „do roboty”). Gdyby w każdym domu zamiast podziału na dziewczynka – chłopiec rodzice mogli dostrzec po prostu fajnych ludzi, każdy z innym, wyjątkowym potencjałem ten świat zupełnie inaczej by wyglądał, a na pewno byłoby o wiele więcej uśmiechniętych i spełnionych ludzi na ulicach.

  13. U mnie jest to brak pomysłu jaki biznes poprowadzić bo przez jakiś czas chciałabym pozostać “bezpiecznie” na etacie gdzie osiągam już sukcesy, ale to jednak nie daje mi dochodów aby żyć na wyższym poziomie

  14. To co wyniosłam z domu i nieumiejętność poradzenia sobie z tymi problemami zaważyły na pozostałych moich życiowych decyzjach, dopiero dziś czyli grubo po 30 robię porządek ze swoim bałaganem i w głowie i w życiu. Wiem, że to potrwa ale trzymam się jasno wytyczonych celów i dopnę swego i osiągnę sukces. Nie poddam się, dziękuję Ci Kamilo za wszystko.

  15. Zgadzam się z większością komentarzy. U mnie to strach powodował, że nie realizowałam swoich marzeń. Również uważam, że w większości mężczyźni wyhamowują kobiety, bo….facet jest zapracowany, zajęty i zmęczony…trzaśnie drzwiami i idzie do sypialni na zasłużony odpoczynek. A kobieta ? Kobieta nie ma prawa być zmęczona, bo kto ugotuje obiad? Kto odrobi z dziećmi lekcje ? Kto mężusiowi wyprasuje koszule? Mężczyzna ma ciche prawo robić karierę, być zajęty i zmęczony, kobieta….nie jest to zbyt mile widziane. Jeszcze w XXI wieku słyszę czasem, że kobiety nadają się tylko do rodzenia dzieci, a te, którym marzy się kariera to jakieś n i e n o r m a l n e są.Sądzę, że kobieta zbyt często stawia siebie na ostatnim miejscu, zbyt często za bardzo poświęca się dla innych.
    A Beacie tylko napiszę, ze jestem kobietą po 50 i zaczynam wszystko od zera. Kolejny raz zaufałam facetowi i się kolejny raz zawiodłam jako na człowieku i jako na partnerze biznesowym. Zawsze powtarzałam swoim koleżanką i znajomym, nie bądź zależna od faceta, zwłaszcza finansowo, nie rób nic dla faceta tylko dla siebie ( np. odchudzanie, jak mąż powie, choć ona dobrze się czuje ze sobą i uważa, ze nie jest za gruba, to katuję się dietami dla męża, żeby był zadowolony. Jeśli chcesz TY schudnąć dla siebie, to to zrób, nigdy nie dla faceta !!). Niestety po wielu życiowych bolesnych przejściach zaufałam i stałam się zależna finansowo i biznesowo od faceta. Teraz muszę się pozbyć zbędnego balastu i zaczynać od zera a raczej od finansowego minusu. mam pomysł na siebie i go wdrażam w życie. Nie jest łatwo i nie będzie ale tym bardziej docenia się sukces, nie taki podany na tacy.

  16. Może to głupie, ale choć dużo wiem czy umiem, wkurza mnie sytuacja, gdy ktoś znajduje kontrargument dla mojej wiedzy czy umiejętności po prostu z góry dewaluujac to. Chodzi o dobre maniery w komunikacji. Słuchanie i pozwalanie, by inni mieli swoją perspektywę.
    Wychowywałam się i otaczałam ludźmi, którzy zawsze podcinali mi skrzydła, niszczyli slownie każdy pomysł czy projekt. Dziś zrezygnowałam z tego “wesołego miasteczka” i otworzyłam się na nowe. Ale nawych uciszania siebie pozostał jako nawet mało kontrolowany świadomie mechanizm. Świadomie wiem, ale nawykowo mam: “inni wiedzą wiecej, robią coś lepiej”.
    I chyba to, o czym wspominasz w kontekście dzieci. W dzieciństwi nie stawiano mnie wobec żadnych zadań czy testów. Oszczędzano mi sprawdzania się.
    Pozdrawiam

  17. A jak to wygląda to z powszechniejszym zjawiskiem przeszkadzania z zazdrości współmałżonka kiedy jest nim kobieta u szczytu swojej kariery.

  18. Mnie blokuje rodzina. Pojechałabym na szkolenie czy powiedziała 12 godzin w pracy ale kto się zajmie córką. Rodzice chorzy mnie potrzebują. Partner jest kierowca zawodowym na swoim ale całą papierologie ja mu odwalam więc dzwoni kilkanaście razy dziennie.

Comments are closed.