Jak pokonać strach przed działaniem? 3 kroki, żeby ruszyć z miejsca
Strach przed działaniem jest reakcją naturalną — i to jest dobra wiadomość, bo naturalne reakcje da się wykorzystać na własną korzyść zamiast z nimi walczyć. Poniżej dwie sytuacje, w których blokuje najczęściej, jedna myśl, która zmienia sposób patrzenia na zwlekanie, i trzy kroki, od których warto zacząć.
To nie jest Twój prywatny problem
W ankiecie przeprowadzonej wśród społeczności RBC Kamila Rowińska zebrała ponad 5 000 odpowiedzi. Po ich przeanalizowaniu najmocniej wybrzmiał jeden wątek — i nie był nim brak czasu ani brak pomysłu. Był nim strach, a konkretnie pytanie: jak ruszyć z miejsca, kiedy paraliżuje.
Warto to usłyszeć, zanim przejdziemy dalej: jeśli tak masz, nie jesteś w tym sama. To jest najczęstsza pojedyncza blokada w całej tej społeczności.
Dwie sytuacje, w których strach blokuje najczęściej
1. Zmiana pracy
Najtrudniejsza wtedy, gdy masz zobowiązania — kredyt, dzieci, stałe rachunki. Dochodzą do tego dwie obawy naraz: że zostaniesz bez środków do życia i że nie podołasz nowym obowiązkom, bo brakuje Ci kompetencji.
2. Zmiana własnej postawy
Chcesz być niezależna finansowo i mentalnie, ale pojawia się pytanie, jak odbierze to partner. Czy nie poczuje się zagrożony. Czy relacja to wytrzyma. I bardzo często kończy się to decyzją, żeby jednak wszystko zostało po staremu.
Obie sytuacje mają wspólny mianownik: koszt zmiany jest konkretny i widoczny, a koszt braku zmiany rozłożony w czasie i przez to niewidzialny.
Myśl, która to odwraca
Najważniejsze zdanie z całego materiału brzmi tak:
To, że nie podejmujesz decyzji, jest już decyzją.
Jeśli nie zaczynasz działać, wybierasz, że wszystko zostaje bez zmian. To nie jest zawieszenie wyboru — to jest wybór, tylko podjęty biernie. Rowińska dokłada do tego argument, który bywa nieprzyjemny, ale jest prawdziwy: jeśli nie zdecydujesz Ty, prędzej czy później zdecyduje ktoś inny albo życie.
Przykład jest banalny i dlatego działa. Wahasz się miesiącami nad zmianą pracy, w której nie czujesz się na miejscu. W pewnym momencie pracodawca zauważa dokładnie to samo — i decyzja zapada bez Ciebie, w gorszym dla Ciebie momencie i na gorszych warunkach.
Różnica między działaniem a zwlekaniem rzadko polega więc na tym, czy zmiana nastąpi. Polega na tym, czy nastąpi na Twoich warunkach.
„Postęp jest niemożliwy bez zmiany, a ci, którzy nie mogą zmienić swoich umysłów, nie mogą zmienić niczego.” — George Bernard Shaw
Co zyskujesz, kiedy przestajesz zwlekać
- Życie przestaje Cię zaskakiwać — bo to Ty ustawiasz kolejność wydarzeń.
- Znikają decyzje paniczne. Gwałtowne, nieprzemyślane ruchy biorą się z przyparcia do muru, a nie z odwagi.
- Jesteś na pozycji uprzywilejowanej — negocjujesz, mając wybór, a nie mając nóż na gardle.
Trzy kroki, od których zacząć
W nagraniu poniżej Kamila Rowińska rozkłada to na trzy konkretne ruchy. Skrótowo — bo warto obejrzeć całość:
- Przygotowanie do zmiany pracy — co zrobić, zanim złożysz wypowiedzenie, żeby nie startować z pozycji desperacji.
- Zabezpieczenie finansowe — ile odłożyć i po co, żeby strach przestał mieć realne podstawy. Bo część lęku przed zmianą to nie fobia, tylko trafna ocena sytuacji: przy zerowych oszczędnościach obawa jest uzasadniona.
- Rozmowa z partnerem — jak powiedzieć o planowanych zmianach tak, żeby druga strona chciała Cię wesprzeć. To jest ten fragment, który najczęściej decyduje o powodzeniu całej reszty.
Kolejność nie jest przypadkowa: dopóki nie ma poduszki finansowej i rozmowy w domu, samo „przełamanie się” zwykle nie wystarcza.
Co dalej
Ten materiał jest pierwszą częścią serii o ruszaniu z miejsca. Pozostałe dwie części odpowiadają na kolejne dwie blokady, które pojawiają się zaraz po strachu:
- Jak kończyć to, co się zaczęło? 6 kroków do dowożenia projektów — kiedy już ruszysz, ale nie dowozisz do końca.
- Jak przestać się przejmować tym, co pomyślą sobie inni? — kiedy blokuje Cię cudza opinia.
Chcesz przejść przez zmianę z planem, a nie na przeczucie?
Strach maleje najszybciej wtedy, gdy zamiast ogólnego „muszę coś zmienić” masz rozpisany cel i kolejne kroki. Kamila Rowińska uczy tego w kursie online.
▶ Model coachingowy. Jak skutecznie wytyczać i osiągać swoje cele — kurs online
A jeśli największą blokadą jest dla Ciebie zabezpieczenie finansowe na czas zmiany — zacznij od Kobieta Niezależna — kurs online.
Obejrzyj nagranie
Poniżej pełne nagranie, w którym Kamila Rowińska pokazuje trzy kroki do pokonania strachu przed działaniem.
Uwaga redakcyjna: ten wpis powstał ze scalenia dwóch materiałów o tym samym tytule, publikowanych wcześniej pod dwoma osobnymi adresami — z 2018 i z 2020 roku. Obie wersje konkurowały ze sobą w wynikach wyszukiwania na tę samą frazę; treść została połączona tutaj, a starszy adres przekierowany. Dane z ankiety (ponad 5 000 odpowiedzi) oraz przykłady pochodzą z relacji Kamili Rowińskiej. Materiały dodatkowe i oferty wymieniane w pierwotnych wersjach pochodziły z lat 2018–2020 i są nieaktualne — celowo ich nie powtórzono.
1. Obawiam się, ze znowu nie bede konsekwentna.
2. W koncu nauczyłam sie angielskiego, do takiedo stopnia, który dawał mi satysfakcje i swobode w mowie.
Boje się porażki, wyśmiania przez ludzi, ciętych języków, że popełnie błędy. Chciałbym założyć własną firmę i pomagać kobietom odkrywac swoje piekno, w doborze stroju kolorów itd.
To nagranie przypomniało mi pewien wywiad, w którym pytano kobietę sukcesu jak doszła na szczyt? Odpowiedziała, że działa tak, jakby się nie bała. Strach jest naszym sprzymierzeńcem, ale tylko ten uzasadniony. Znów zaczynam spoglądać mu prosto w oczy i działać.
Kamila – dziękuję!
Najbardziej boję się porażki. Gdyby nie paralizowal mnie strach to bym założyła własną firmę.
W moim przypadku chodzi o zmianę pracy:
1. Najbardziej boję się, że w nowym miejscu pracy zostanę oceniona jako mało kompetentna i zostanę szybko zwolniona.
2. Gdybym się tego nie bała, to aktywnie szukałabym nowej pracy.
1. Boję się, że podejmę złą decyzję. Przeprowadzę się z synem do innego miasta i jak mi nie wyjdzie to znowu naraźę go na ponowne zmiany i brak stabilizacji..
2. Boję się, ze jak się rozchoruję to będzie nam trudno przetrwać
3. Boję się, ze nie znajdę juz nikogo wartościowego … partnera na którego zawsze będę mogła liczyć
4. Boję się, że będę miała dużo mniej czasu dla syna, a on tego potrzebuje
Gdybym się nie bała otworzyłabym własną działalność i podjęła decyzję o przeprowadzce
Moja lekcja- nie poddawać się. Czego się boję? Boję się, że to co robie, może nie jest tym co mi pisane, że być może ładuje całą swoją energie w coś co nie wyjdzie, jednak mimo tych głosów w głowie, ciągle próbuje. szukam nowych możliwości. Powtarzam sobie od wczoraj jak mantrę, żeby nie porównywać się do maratończyków, tylko do siebie z wczoraj. To jedno z mądrzejszych zdań które ostatnio usłyszałam! W ten sposób widzę ogromny progres. Gdybym się nie bała? Działa bym z większym rozmachem,nie robiąc postojów na zamartwianie się czy wyjdzie, może więcej ryzykowała. Przecież kto nie ryzykuje, nie pija szampana;)
Boję się że sobie nie poradzę w nowym miejscu. Że pójdę na kurs/podyplomówkę, wydam znaczną część moich oszczędności a mimo to nikt nie będzie mnie chciał zatrudnić. Albo właśnie zatrudni a po okresie próbnym wyjdzie że się nie nadaję a ja zostanę praktycznie bez środków do życia i skończę na ulicy. Jestem sama więc od nikogo nie uzyskam pomocy.
Gdybym się nie bała to rzuciłabym w diabły pracę przez którą płaczę codziennie rano i wieczorem, przez którą nabawiałam się problemów żołądkowych z nerwów. Poszłabym na kurs o którym marzę od kilku lat.
obawy:brak wsparcia bliskich,utrata dobrego kontaktu z bliskimi,utrata wytrwałości,pogorszenie zdrowia;
gdybym się nie bała-podjęłabym próbę mimo strachu,nie odkładałabym na potem,by realizować cele firmy nadzorowałabym właściwie działanie pracowników….
dziękuję
Boje się, że nie podałam trudnej sytuacji, w której się znalazłam. Gdybym sie nie bala realizowalabym swój pomysł na siebie ale nie wiem czy jest on dobry i czy podolam
Obawiam sie rozmowy z szefem, paralizuje mnie strach, gdyz jestesmy na dobrych, przyjaznych stosunkach
Gdybym sie nie bala to bylabym juz dawno w nowej pracy i bym starala sie awansowac
1. Najbardziej boje sie zmiany pracy – boje sie ze nie poradze sobie w nowej firmie – boje sie ze nie poradze sobie z jezykiem – nie mieszkam w Polsce chociaz od 10 lat pracuje w biurze i branzy ktora lubie.
2. Gdyby nie mala wiara we wlasne mozliwosci juz dawno zmienilabym prace
Boje sie, ze posypaly by mi sie priorytety i zaburzylabym sobie dotychczasowe zycie.
Nie mam problemow z podjeciem dzialan, a z okresleniem wynikow dlugoterminowych. Gdybym sie nie bala, bylabym odeazniejsza w sluchaniu swojej intuicji.
Moj email [email protected]
Czego najbardziej się boję: strachu przed niepowodzeniem. Że po porażce wrócę niżej niż jestem obecnie. Że zabraknie pieniędzy a wtedy zacznę działać w chaosie.
Co bym zrobiła gdybym się nie bała: na pewno wierzyłbym we własne siły. Otworzyłabym własną firmę i powoli zaczęła w niej działać. Chciałabym mieć własną ekipę remontową.
1. Boję się spadku stabilności moich dochodów. 2. Prowadziła bym szkolenia pracując trzy dni w tygodniu.
1. Boję się brania odpowiedzialności, pracy w wymagającym klientem
2. Gdyby niektóre, byłabym na dużo wyższym stanowisku i brałabym na siebie więcej wyzwań
Najbardziej paraliżuje mnie strach, że pomimo kompetencji nie będę umiała pozyskać klientów. Lubię się uczyć i chętnie się szkolę, ale boję się, że brak mi umiejętności przekonywania o swojej racji.
Gdyby nie strach, miałabym swoją firmę usługową 🙂
1. Obawa przed porazka finansowa poniewaz otwarcie swojego biznesu mozliwe byloby tylko po zasiegnieciu sporego kredytu=spore ryzyko!
2. Gdybym sie nie bala,spelniala bym marzenia biznesowe, a mam ich kilka..
Najbardziej obawiam się nieskutecznosci swoich działań. Tego że nie sprostam nowej rutynie. Chce otworzyć firmę i robić to co kocham Ale od zawsze nie radzilam sobie z pierdolami. Techniczne i organizacyjne rzeczy zajmowały mi więcej czasu i atencji niż czynność główna. Boję się tego.
Boję się najbardziej, że okaże się, że moje zdanie o sobie jest przekłamane i nie jestem na tyle zdolna i kompetentna, jak uważam.
Gdybym się nie bała byłabym bardziej konsekwentn w samokształceniu i starałabym się o staż na najlepszych alerykańskich uczelniach.
Lekcja.; kto nie ryzykuje, ten ryzykuje podwójnie. Czego się boję: tego czy inwrstycja zs 140 tys zl okaże się wypałem. Wierzę w to ale soe obawiam.
Boję się że polegne na organizacji.
Najbardziej paraliżuje mnie strach przed porażką i to, że nie jestem wystarczająco dobra. Brak pewności siebie i konsekwencji w działaniu. Bariera językowa.
Gdyby nie to wszystko i strach, przed osiągnięciem sukcesu, pewnie byłabym zupełnie innym człowiekiem. Człowiekiem szczęśliwym i spełnionym. Bardziej konsekwentnym i dążącym do celu. Pewnie otworzylabym firmę i miała świetny zespół. A gdybym osiągnęła odpowiedni poziom finansowy, to udałaby się w podróż dookoła świata.
Boje sie podjąć konkretna decyzję dot. mojego związku. Gdybym sie nie bała to zaczęłabym dzialac, a nie wciąż tkwiła w miejscu.
1. Boję się reakcji mojego otoczenia, braku akceptacji, wsparcia. Tekstów, ze to za mało ambitne jak na mnie.
2. Byłabym szczęśliwa, że nic mnie nie ogranicza.
Boję się, że nie poradzę sobie w nowym miejscu pracy albo nie poradzę sobie w biznesie.
Gdybym się tego nie bała to byłabym już niezależną osobą z własnym biznesem
Chcę zmienić swoje życie. Chciałabym rozwinąć swój własny biznes. Jestem osobą o charakterze perfekcjonistki. Mój strach związany jest z poczuciem obowiązku, poczucia że wszystko muszę wykonać jak najlepiej, chęci spełnienia się, marzeniem bycia cudowną Mamą i bycia kobietą niezależną finansowo a wszystko to potęguje strach przed poddaniem się w obliczu czasem małych porażek, które są nieuniknione.
Najbardziej obawiam się jednak, że nie pogodzę bycia Mamą z posiadaniem rozwojowego biznesu. Przez zwiększenie czasu pracy, stracę kontakt z moją 5-cio letnią córką. Że moje silne rodzinne potrzeby spowodują, że firma nie rozwinie się tak jak bym chciała. Co ostatecznie może spowodować, że unieszczęśliwię siebie i rodzinę oraz poniosę klęskę finansową.
Najbardziej obawiam się, że zostanę odrzucony przez moja żonę.
Gdybym sie nie bał zacząłbym realizować więcej swoich pasji, ale też więcej działań podejmowałbym w życiu zawodowym.
Strach paraliżuje i powstrzymuje przed działaniem.
1. Lekcja którą wyciągnęłam z nagrania to: weź swoje życie we własne ręce zanim ktoś zrobi to za Ciebie – przygotuj się do zmian świadomie.
2. Boję się że przez niepewną sytuację w pracy zostanę ‘na lodzie’ a nie wiem czy chcę pracować na obecnym stanowisku w innym miejscu a nie do końca chcę wrócić do poprzedniej branży w której jestem dobra. Starając się o dziecko boję się podwójnie mimo, że mam poduszkę finansową.
3. Gdybym się nie bała -założyłabym własną firmę i pracowała w tym co uwielbiam i byłam w tym dobra.
Boję się zmiany pracy.
Gdybym się nie bała dawno bym już pracowała w nowym miejscu.
Boję się jeżdżenia samochodem pomimo tego, że mam prawo jazdy. Kilkakrotnie jeździłam na krótszych trasach i szło mi dobrze, jednak nadal nie mam pewności czy podołałabym 4-8 godzinnej międzynarodowej trasie. Gdybym się tego nie bała, już dawno kupiłabym samochód i zaczęła regularnie jeździć, co najprawdopodobniej pomogło by mi poczuć się pewniej za kierownicą i stopniowo wydłużać przejechane trasy.
A ja obawiam sie ryzyka fiaska finansowego a marzy mi sie szkola jezykowa
Chciałabym za jakiś czas zmienić stanowisko pracy, nawet w ramach obecnej firmy. Wiem, że nowe stanowisko wiąże się z dobrą znajomością języka angielskiego. Mimo iż uczyłam się w swoim życiu angielskiego, francuskiego i rosyjskiego to zawsze byłam średnia, najbardziej paraliżował mnie strach przed mówieniem w obcym języku. Boję się że nawet jak powrócę do nauki języka, to i tak będę bała się wykorzystać nabytą wiedzę i po prostu mówić w obcym języku.
Czego najbardziej się boję? Że nie będę wystarczająco dobra i czy dam radę ogarnąć nową rzeczywistość.
I wiem co bym zrobiła, gdybym się nie bała… Ta odpowiedź pojawiła się natychmiast w mojej głowie i w moim sercu. Kamila, dziękuję. Jak zwykle trafiasz w sedno. 🙂
Najbardziej boję się porażki, bo wiem jak smakuje. Po kilku latach od zamknięcia swojej firmy i pracy na etacie, mimo wielu obaw, chciałabym jeszcze raz zaryzykować i otworzyć swój biznes.
1.Obawiam się, że moje kompetencje nigdy nie będą wystarczająco wysokie, żeby osiągnąć zamierzone cele. Jedną z rzeczy które mnie blokują jest nieznajomość języka angielskiego na odpowiednim poziomie i odczuwany z tego powodu dyskomfort. Mam wrażenie, że bez jego znajomości nie mam szansy rozwinąć skrzydeł i objąć pożądanego przeze mnie stanowiska.
2. Gdybym się nie bała to sprawdzalabym się na wielu płaszczyznach, zglaszalabym się do różnych wolontariatów, na staże, aplikowała na na stanowiska pracy będące obecnie tylko w obrębie marzeń.
Boje sie braku swojej konsekwencji. Boje sie krytyki i braku wsparcia ze strony najbliższych . Boje sie,że moj pomysł okaże sie być nietrafnym. Boje sie braku swoich kwalifikacji .
Boje się, że nie jestem dość kompetentna by poradzić sobie w nowej sytuacji. Gdybym sie nie bala wzięłabym się “do roboty” i nie zwracała uwagi na moje “niedociągnięcia”.
Najbardziej się obawiam,że nie mam szans na rynku pracy z osobami, które są ode mnie młodsze.Lepiej znają języki obce .Ciężko jest konkurować z kimś gdy się zmienia branżę i nie ma się wystarczającego doświadczenia.
Czego najbardziej się boję? Że nie będę wystarczająco dobra i czy dam radę ogarnąć nową rzeczywistość.
I wiem co bym zrobiła, gdybym się nie bała… Ta odpowiedź pojawiła się natychmiast w mojej głowie i w moim sercu. Kamila, dziękuję. Jak zwykle trafiasz w sedno. 🙂
Boje sie braku swojej konsekwencji.
Obawiam się tego, że nie jestem dość silna, ani zdyscyplinowana, by móc prowadzić i budować zespół w Oriflame jak na odpowiedzialną i dobrą liderkę przystało. Nie wiem jak poradzić sobie z tym, że nie umiem się wystarczająco skoncentrować na celu, ulegam rozpraszaniu. Moim celem jest obecnie jak najszybszy rozwój zespołu, ponieważ planuję przeprowadzkę do Niemiec, a wszystko wymyka mi się z rąk. Zamiast planować i pracować nad awansem spadam, a zespół mi się rozsypuje. Nowe osoby nagle tracą zainteresowanie, wystawiają mnie.
Marzę i chcę jeszcze do końca tych wakacji rozpocząć kwalifikacje na poziom dyrektora w strukturze i pokazać wszystkim, że się mylili, że nie mieli racji. Udowodnić sobie, że potrafię i mogę to osiągnąć. Chciałabym także pomóc moim znajomym i koleżankom zostać menedżerkami, a później też dyrektorkami, by nie musiały się martwić takimi prostymi rzeczami jak wstawanie o 4 czy 5 rano, finanse, opieka nad dziećmi, niezależność, by mogły odkładać pieniądze na wypadek czegoś, by miały z czego odkładać. I ja także.
Boję się zmian ze wzg.na możliwe trudności i że nie podołam nadmiarowi obowiązków i odpowiedzialności w związku z takim krokiem.
Najbardziej boję się, że nie poradzę sobie finansowo, pozostanę bez środków do życia, nie będę miała z czego spłacić kredytu mieszkaniowego i pozostałych opłata. Zostanę zwolniona i nie będę w stanie szybko znaleźć pracy aby te opłaty pokryć.
Gdybym się nie bała, posłuchała bym głosu serca, zainwestowała pieniądze (niestety z kredytu) w potrzebne szkolenia i otworzyła własną działalność.
To co mnie powstrzymuje przed działaniem i rozwojem, to przede wszystkim lęk przed porażką. Boję się, że sobie nie poradzę, że nie będę wystarczająco dobra, boję się oceny innych…
Gdybym nie strach… założyłabym własną firmę, pracowałabym w zawodzie który mnie najbardziej pociąga, byłabym niezależna.
Dobry wieczor! Kamila dziekuje za wszystko co robisz. Jest to cos niezwykle wartosciowego i potrzebnego! Prosze nie przestawaj! Dziekuje i czuje wdziecznosc za to, ze moge czytac i sluchac Twoich coachingowych materialow, przefiltrowywac przez moje potrzeby, pragnienia i cele a nastepnie implementowac w moje zycie i sama siebie. Rozwojem osobistym interesuje sie od jakis 25 lat, dodatkowo mam za soba kilka lat terapii a i tak ciagle jest przede mna wiele pracy 🙂 ale to akurat dobrze! 🙂 Wracajac do sedna. Pytasz o moje lekcje po obajrzeniu video. Ja jestem typem ‘Alleluja i do przodu’. To wideo uswiadomilo mi, ze choc uwielbiam moja postawe i nie zmienilabym jej na zadna inna to strach jest we mnie. Zobaczylam twoj instagramowy wpis i pierwsza, odruchowa myśl – to nie moj problem. Jednak zajrzalam, teraz w wolnej chwili bo cenie wszystkie twoje materialy. W trakcie ogladania zdalam sobie strawe, ze to tez jest jednak cos dla mnie. Druga lekcja, to nazwanie tych lekow / strachow. Oczywista oczywistosc a jednak musiala zostac wypowiedziana przez Ciebie aby we mnie sie zakotwiczylo. W tej chwili jestem w trakcie realizowani ogromnej zmiany w moim zyciu. Wywrocilam je do gory nogami. Jestem szczesliwa choc jest to najtrudniejsza droga jaka tylko mogla dla siebie wybrac. Zero skrotow, zero kombinowania bardzo ale to bardzo duzo pracy u podstaw mnie samej. Niestety utknelam i to na baaardzo niskim ‘lewelu’ … bo strachprzed dalszymi niepowodzeniami i zmecznie niepowodzeniami juz zaistnialymi. Wczesniej myslalma o tym tylko jako o wyczerpaniu fizycznym i psychocznym. Teraz jasno widze ze to strach. Pytasz czego najbardzie sie obawiam. Czasu, ze dotracie do wyzszego lewelu finasowego zajmie duzo wiecej czasu niz zakladalam. Juz sie przedluza i zapowiada sie, ze jeszcze bedzie sie przedluzalo. Bo musze spenic wiecej warunkow niz zakladalam na poczatku. Jesem zmeczona wyrzeczeniami szczegolnie finasowymi, ktore juz trwaja kilka lat. Boje sie ze to potrwa wieki. Bo mimo juz wykonanej pracy nadal mam poczucie ze jestem na poczatku drogi. Dzialam ale lek powoduje ze czuje sie sfrustrowana i nieziemsko zmeczona. Wymieniasz w filmie wiele rzeczy ktore trzaba ograniczyc. Zrobilam to. Zyje minimalnie. Nigdy nie spodziewalam sie ze do tego dojdzie. Ale powody sa moimi powodami, cele sa moimi celami. Choc wiekszosc otoczenia tego nie rozumie. jednak to moje zycia i na szczescie jestem wstanie zyc wbrew temu co mysli wiekszosc. Boje sie tez choroby. Nigdy wczesniej tak nie mialam. Niestety ostatnio odczuwam pewne dolegliwosci i boje sie ze to oznaki choroby ktore zatrzyma mnie w drodze do osiagniecia zmiany. Niestey w tej chwili nie stac mnie na dobra opieke medyczna wiec probuje ten lek oswoic i przesunac uwage na cele. Jestem szczesliwa i zadowolona, ze zaryzykowalam calym swoim zyciem i rzucilam sie na bardzo gleboka wode. Woda okazala sie glebsza niz zakladalam wiec ryzyko jest ogromne i teraz boje sie ze nie zdolam nadrobic rowniez w sferze moich kwalifikacji. Okazalo sie ze moj umysl nie wchlania tak szybko jak planowalam. Zdrowie, zmeczenie, finanse i czas sprawia ze pewnego dnia nie dam rady walczyc i ze nie dotre do celu ostatecznego. Tego boje sie dzis panicznie. Co bym zrobila gdybym sie nie bala? Wyobrazam sobie ze pracowalabym trzy raz ciezej i szybciej i ze 100% skupieniem na celu. Choc szczerze dzien w dzien pracuje. Tak wlasnie wyglada moje zycie teraz. Tylko mysle, że pewnie moglabym bardziej 😉
Tym czasem pozdraiwam serdecznie 🙂
Boję się, że nie dam sobie rady, że polegnę. Gdybym się tego nie bała, zmieniłabym pracę, zaczęła robić to co lubię, byłabym mniej zestresowana i bardziej radosna.
Lęk przed porażką często powoduje, że rezygnujemy z misternie utkanych planów, ponieważ w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że żaden nie jest doskonały. Rozmyślanie, analizowanie, snucie czarnych wizji podcina skrzydła. Jednak jest coś co można zrobić , aby zmienić to nastawienie- praca nad sobą. Dziękuję za cenne wskazówki.
Obawiam się; krytyki przez innych, dużej konkurencji, jak i również tego, że może nie jestem jednak tak bardzo dobra w tym co zamierzam robić. Uwielbiam robić to czym się aktualnie zajmuję, ale również mam inne marzenia, które chciałabym spełnić, ale niestety lęk jest chyba silniejszy ode mnie i nie wiem czy dałabym radę te dwie rzeczy ze sobą połączyć.
2) na pewno założyłabym swoją firmę i przeniosła się do miasta, w którym miałabym dużo więcej możliwości na spełnianie swoich marzeń.
1. Boje się swojej sily I potencjalu. Czasem jak sie nie kontroluje to wychodzą naprawde piękne i silne rzeczy a ludzie lecą za mną ciurkiem. Boje sie brzemienia tych kolejnych „niekontrolowanych” sytuacji, ze nie udźwigne oczekiwań ludzi, ze ich zawiodę.
2. Powyższe video postawiło mnie do pionu, przypominając o niezbędnych poswieceniach w osiąganiu celów i korzyściach płynących z logicznego zaplanowania kolejnych kroków w życiu.