Jak pokonać strach przed działaniem? 3 kroki, żeby ruszyć z miejsca
Strach przed działaniem jest reakcją naturalną — i to jest dobra wiadomość, bo naturalne reakcje da się wykorzystać na własną korzyść zamiast z nimi walczyć. Poniżej dwie sytuacje, w których blokuje najczęściej, jedna myśl, która zmienia sposób patrzenia na zwlekanie, i trzy kroki, od których warto zacząć.
To nie jest Twój prywatny problem
W ankiecie przeprowadzonej wśród społeczności RBC Kamila Rowińska zebrała ponad 5 000 odpowiedzi. Po ich przeanalizowaniu najmocniej wybrzmiał jeden wątek — i nie był nim brak czasu ani brak pomysłu. Był nim strach, a konkretnie pytanie: jak ruszyć z miejsca, kiedy paraliżuje.
Warto to usłyszeć, zanim przejdziemy dalej: jeśli tak masz, nie jesteś w tym sama. To jest najczęstsza pojedyncza blokada w całej tej społeczności.
Dwie sytuacje, w których strach blokuje najczęściej
1. Zmiana pracy
Najtrudniejsza wtedy, gdy masz zobowiązania — kredyt, dzieci, stałe rachunki. Dochodzą do tego dwie obawy naraz: że zostaniesz bez środków do życia i że nie podołasz nowym obowiązkom, bo brakuje Ci kompetencji.
2. Zmiana własnej postawy
Chcesz być niezależna finansowo i mentalnie, ale pojawia się pytanie, jak odbierze to partner. Czy nie poczuje się zagrożony. Czy relacja to wytrzyma. I bardzo często kończy się to decyzją, żeby jednak wszystko zostało po staremu.
Obie sytuacje mają wspólny mianownik: koszt zmiany jest konkretny i widoczny, a koszt braku zmiany rozłożony w czasie i przez to niewidzialny.
Myśl, która to odwraca
Najważniejsze zdanie z całego materiału brzmi tak:
To, że nie podejmujesz decyzji, jest już decyzją.
Jeśli nie zaczynasz działać, wybierasz, że wszystko zostaje bez zmian. To nie jest zawieszenie wyboru — to jest wybór, tylko podjęty biernie. Rowińska dokłada do tego argument, który bywa nieprzyjemny, ale jest prawdziwy: jeśli nie zdecydujesz Ty, prędzej czy później zdecyduje ktoś inny albo życie.
Przykład jest banalny i dlatego działa. Wahasz się miesiącami nad zmianą pracy, w której nie czujesz się na miejscu. W pewnym momencie pracodawca zauważa dokładnie to samo — i decyzja zapada bez Ciebie, w gorszym dla Ciebie momencie i na gorszych warunkach.
Różnica między działaniem a zwlekaniem rzadko polega więc na tym, czy zmiana nastąpi. Polega na tym, czy nastąpi na Twoich warunkach.
„Postęp jest niemożliwy bez zmiany, a ci, którzy nie mogą zmienić swoich umysłów, nie mogą zmienić niczego.” — George Bernard Shaw
Co zyskujesz, kiedy przestajesz zwlekać
- Życie przestaje Cię zaskakiwać — bo to Ty ustawiasz kolejność wydarzeń.
- Znikają decyzje paniczne. Gwałtowne, nieprzemyślane ruchy biorą się z przyparcia do muru, a nie z odwagi.
- Jesteś na pozycji uprzywilejowanej — negocjujesz, mając wybór, a nie mając nóż na gardle.
Trzy kroki, od których zacząć
W nagraniu poniżej Kamila Rowińska rozkłada to na trzy konkretne ruchy. Skrótowo — bo warto obejrzeć całość:
- Przygotowanie do zmiany pracy — co zrobić, zanim złożysz wypowiedzenie, żeby nie startować z pozycji desperacji.
- Zabezpieczenie finansowe — ile odłożyć i po co, żeby strach przestał mieć realne podstawy. Bo część lęku przed zmianą to nie fobia, tylko trafna ocena sytuacji: przy zerowych oszczędnościach obawa jest uzasadniona.
- Rozmowa z partnerem — jak powiedzieć o planowanych zmianach tak, żeby druga strona chciała Cię wesprzeć. To jest ten fragment, który najczęściej decyduje o powodzeniu całej reszty.
Kolejność nie jest przypadkowa: dopóki nie ma poduszki finansowej i rozmowy w domu, samo „przełamanie się” zwykle nie wystarcza.
Co dalej
Ten materiał jest pierwszą częścią serii o ruszaniu z miejsca. Pozostałe dwie części odpowiadają na kolejne dwie blokady, które pojawiają się zaraz po strachu:
- Jak kończyć to, co się zaczęło? 6 kroków do dowożenia projektów — kiedy już ruszysz, ale nie dowozisz do końca.
- Jak przestać się przejmować tym, co pomyślą sobie inni? — kiedy blokuje Cię cudza opinia.
Chcesz przejść przez zmianę z planem, a nie na przeczucie?
Strach maleje najszybciej wtedy, gdy zamiast ogólnego „muszę coś zmienić” masz rozpisany cel i kolejne kroki. Kamila Rowińska uczy tego w kursie online.
▶ Model coachingowy. Jak skutecznie wytyczać i osiągać swoje cele — kurs online
A jeśli największą blokadą jest dla Ciebie zabezpieczenie finansowe na czas zmiany — zacznij od Kobieta Niezależna — kurs online.
Obejrzyj nagranie
Poniżej pełne nagranie, w którym Kamila Rowińska pokazuje trzy kroki do pokonania strachu przed działaniem.
Uwaga redakcyjna: ten wpis powstał ze scalenia dwóch materiałów o tym samym tytule, publikowanych wcześniej pod dwoma osobnymi adresami — z 2018 i z 2020 roku. Obie wersje konkurowały ze sobą w wynikach wyszukiwania na tę samą frazę; treść została połączona tutaj, a starszy adres przekierowany. Dane z ankiety (ponad 5 000 odpowiedzi) oraz przykłady pochodzą z relacji Kamili Rowińskiej. Materiały dodatkowe i oferty wymieniane w pierwotnych wersjach pochodziły z lat 2018–2020 i są nieaktualne — celowo ich nie powtórzono.
Dużo z tego już robię. Moja lekcja to by wybierać priorytety w życiu. Przede wszystkim te długofalowe.
Czego się obawiam? Hmm nie mam większych obaw.
Co bym zrobił gdybym się nie bał? Szukam czegoś co wywoła we mnie silną i emocjonalną potrzebę. Z tym mam największy problem
Uświadomienie sobie czego się boję to połowa sukcesu. Dużo pracowałam nad sobą i zrozumiałam, iż mój strach był związany z przekonaniami, które wtłoczyła mi w głowę moja matka. Jedno z nich to: nie wychylaj się, bo SAMA sobie nie poradzisz.
Co robię? Właśnie w poniedziałek mam rozmowę o pracę na stanowisko managera. Trzymajcie kciuki o 15:00 🙂
Noszę takie samo obciążenie. I strasznie się boję, by mimowolnie nie przekazać go swojemu dziecku. Wiem, że najpierw muszę wyplenić to myślenie u siebie. To nie jest łatwe.
Najbardziej obawiam sie problemow zwiazanych z placeniem podatku, mieszkam na stale zagranica a chcialabym pracowac miedzy innymi z osobami z Polski. Mam tez strach przed tym, ze nikt nie odpowie na moje ogloszenie, a gdy odpowie to ze nie bede potrafic utrzymac klienta. Gdybym sie nie bala oglosilaby sie , zalozylabym strone internetowa i zarejestrowala dzialanosc i nie przejmowala sie brakiem wsparcia ze strony partnera, ktory mnie od tego typu dzialanosci zniecheca.
Marzę o tym, żeby przenieść się do innego kraju i mieć tam pensjonat.
Obawiam się, czy dam radę – robiłabym to sama. Czy finansowo będzie dobrze. Czy poradzę sobie w obcym kraju, w obcym otoczeniu.
Dziękuję ?
Moja lekcja: jeśli nie ryzykujesz, to ryzykujesz podwójnie.
Obawiam się głównie tego, że nie będę miała płynności finansowej przez jakiś czas, ale myślę, że tę przeszkodę mogę pokonać przez systematyczne oszczędzanie przez dłuższy okres, żeby zapewnic sobie poduszke finansową.
Obawiam się, że nie podołam wszystkiemu sama, chciałabym znaleźć fajnych ludzi do współpracy, mam nadzieję, że nauczę się tego na szkoleniu Kamili, na które się wybieram w sierpniu!
Małymi krokami staram się pokonowyć duże oczy strachu.
Najbardziej obawiam się tego, że nie znajdę lub nie sprawdzę się w nowej pracy, która będzie mnie satysfakcjonowała. Boję się, że będę tylko błądzić i mieć poczucie marnowania czasu, stracę motywację do działania. Potem będę obwiniać się, zostanę sama, ponieważ będę tkwiła w poczuciu porażki. Nie znajdę tyle siły by popracować nad tym i znaleźć rozwiązanie. Dlatego chce zmienić coś dziś i wytyczyć sobie ścieżkę do idealnej dla mnie pracy.
W moim przypadku odpowiedź na pierwsze pytanie była aż czteroczęściowa, ale z tych czterech elementów najbardziej mnie blokuje w działaniu strach przed brakiem stabilności finansowej. Najciekawsze jest to,że…taką poduszkę finansową dawno temu, jeszcze nim się o niej dowiedziałam od Karoliny, sama sobie stworzyłam zarabiając dużo mniej niż teraz,ale mając właśnie zapewniony spokój o byt – łatwiej po prostu było cokolwiek odłożyć mieszkając z rodzicami aniżeli teraz samodzielnie i samotnie wszystkim kierować. Ale kiedyś trzeba było dorosnąć, nieprawdaż? 🙂
Gdyby pokonać ten strach to zapewne szybciej bym odkryła, jakie stanowisko w moim obszarze zawodowym tak naprawdę da mi możliwość połączenia moich (dość szerokich) zainteresowań z oczekiwanym zarobkiem bez przekreślania szans na rozwój i bez “szufladkowania” w stylu “Ona więcej nic nie wie, nie ogarnie tematu”. Czekam z niecierpliwością na 16 marca 😀
Boje sie tego z czym caly czas walcze, wciaz upadajac i podnoszac sie, upadajac i podnoszac… brak wiary w siebie, uczucie ze sobie nie poradze, ze to za trudne. Gdybym sie nie bała, to juz dawno zdobylabym potrzebne kwalifikacje (jestem w trakcie, a wciaz nie wiem jaki bedzie efekt) i znalazla nowa prace.
Marzę o pracy która będzie mnie satysfakcjonowala. Myślę o pracy w Zollu mieszkam w Niemczech. Mysle również o zostaniu konsultantka naturalnych kosmetykow. Najbardziej obawiam sie bariery jezykowej.
Najbardziej boje się odrzucenia,lęk przed porażką,nie radzenie sobie z problemami,ciągłymi opłatami kiedy brak dochodów oraz obawą spłacenia pożyczek w czasie,że ktoś może mnie oszukac.
Pracując daję z siebie wszystko albo wydaję mi się że robię wszystko co jest możliwe, aby zwiększyc swoje zyski, a efektu nie widac dlatego to jest frustrujące. Kiedy staram się ,chwytam się różnych sposobów a nic się nie układa nic nie idzie do przodu,mam wrażenie że cofam się zamiast iśc do przodu.Brakuje mi motywacji do działania, kiedy za każdym razem doznaje porażki.Dlatego często strach paraliżuje moje ciało,ściska gardło, mam koszmary senne, czasami czuje ucisk w klatce piersiowej,często jestem nerwowa.Strach to nie tylko emocje ale również atakuje części ciała wtedy jest to dla mnie sygnał że muszę się uspokoic i zacząc myślec logicznie bez strachu.
Gdybym przestała się bac wiele mogłabym osiągnąc, możliwe że spokojniej podeszłabym do rozwiązania problemu nie obawiając się porażki.Ale czy to jest możliwe? czasami jest to silniejsze ode mnie trudno nad tym zapanowac.
Przed zmianą powstrzymuje mnie lęk przed problemami finansowymi oraz, że nie poradzę sobie. Dzisiaj, mimo prowadzenia szczegółowego budżetu finansowego, ledwo spinam wszystko w całość.
Boje sie , ze nie sprawdze sie na nowym stanowisku, nie majac doswiadczenia w danej dziedzinie. Moim marzeniem jest uzywac jezyki obce w codziennej pracy.
najbardziej boję się, że stracę płynności finasową, nie będę mogła spłacić kredyty hipotecznego , biznes nie wypali i będzie trzeba wrócić do starej pracy, gdybym nie bała się porażki otwarłabym centrum diagnostyczne gdzie można by było diagnozować wszystkie ludzie problemy fizyczne, psychiczne, emocjonalne itp.
Cudowne, potrzebne satysfakcjonujące przedsięwzięcie…. Wchodzę w to. Wspólnie możemy więcej. Pozdrawiam
CEL: motywacja dzieci i młodzieży.
CZEGO SIĘ OBAWIAM? Bardzo osobista historia, o której nie jestem jeszcze gotowa by mówic publicznie – ale głównie pracuję nad pozbyciem się braku zaufania do niektórych ludzi – spotkało mnie wiele sytuacji, które po prostu porządkuję i próbuję przepracowac wewnętrzne emocje – na równi jednak jest BRAK WSPARCIA WIELU OSÓB, wśród których się otaczam, a że są one mi bliskie trudniej jest mi poukładac swoją sferę życia zawodowego.
CO BYM ZROBIŁA GDYBYM PORZUCIŁA LĘK? DZIAŁAŁA NA WIĘKSZĄ SKALĘ ale brakuje mi prywatnego b.dobrego coach’a, który miałby czas usiąśc ze mną i poukładac moje karty życia 🙂
Chcę otworzyć swój własny biznes. Boję się że nie jest to wystarczająca “nisza” aby się powiodła jego realizacja. Z drugiej strony pragnę zmienić miejsce zamieszkania kierując się na północ Polski Gdańsk Gdynia i wówczas bariera dla mnie jest brak perspektyw na rozwój biznesu, gdyż tam wartości finansowe dla rozwinięcia happy parku są aktualnie po za moim zasięgiem….
Gdybym odważyła się, może miała jakieś zaplecze w postaci mieszkania na wybrzeżu….pewnie popełniła bym pierwszy krok a potem kolejne dwa i trzy.
Jako osoba niby odważna w codziennym życiu, nie umiem w niektórych sytuacjach ponieść ryzyka….
Obecnie odbyłam intetviu dotyczące zmiany mojego stanowiska pracy….kilka rozmów…. prawie sukces, a ja nadal tkwię w punkcie wyjścia. Help hilfe pomocy
Gdybym porzuciła lęk…. otworzyła bym happy park dla dzieci by miały gdzie przychodzić i bawić się na matach podłogach edukacyjnych…dla mam i tatusiów vis a vis otworzyła bym kawiarnię w której stanęły by manekiny pełnopostaciowe a na nich propozycje ubrań na codzienne wyjścia mam i dzieci odwiedzających nasze wspólne miejsce ?
że, zawiodę moich najbliższych
Chcę założyć swój biznes. Nauczanie lektorskie. Boje się, że nie będę miała wystarczająco dużo zleceń.
“Uprościłam życie maksymalnie” i teraz mam pieniądze, po prostu je mam, bo zwyczajnie nie wydaję na pierdoły. Takie to oczywiste a jednak odkrywcze! Obawiam się kolejnego kroku w moim biznesie. Bo kolejny krok, który zwiększy sprzedaż sprawi tez ze proporcjonalnie wzrosną koszty ?
Boję się, że przy zmianie pracy moje doświadczenie pracownicze i kompetencje okażą się nieprzydatne i po prostu okaże się… Że się nie nadaję.
Chciałabym też rozwinąć swój własny biznes ale boję się, że nie “wybiję się” na rynku mody i zjedzą mnie nasze cudne podatki… Boję się też tego, że mimo starań nie znajdę środków na rozwój osobisty.
Co bym zrobiła, gdybym się nie bała? Wyjechała do innego miasta celem zmiany pracy, zaczęła kursy dokształcające, poszła do darmowej weekendowej szkoły by otrzymać dodatkowe umiejętności.
Mój największy lęk przed zmianą pracy na lepszą, ale przy tym bardziej wymagającą, to prawie pewność, że nie jestem w stanie tego zrobić bez szkody na mojej relacji z dzieckiem, bez znacznej utraty czasu mu poświęcanego, a tym samym osłabienia naszej więzi. Jestem rodzicem sprawującym opiekę naprzemienną i boję się, że spowoduje to odsunięcie się córki w stronę ojca….
Chcę oyworzyć własny bisnes w branży, w której pracuję od niemal 15 lat, w swoim wymarzonym zawodzie, kocham to co robię.Kestem pewna swoich kompetencji, stale się doszkalam, nie boję się o swoje stanowisko na etacie. Boję się jednak nieuczciwej konkurencji i -najdelikatniej mówiąc-pewnych praktyk i sieci zależności,które działają właśnie w mojej branży, od których chciałabym się odciąć,a bez których funkcjonowanie na rynku wydaje się niemożliwe…
Kamila,
jesteś fantastyczna!!!
Większość zasad, o których mówisz stosuję już od dawna. No i nie da się ukryć, że wszystko działa. Bo jak mogłoby być inaczej.
Rewolucyjne dla mojego życia stało się podejmowanie decyzji w oparciu o analizę : co by m zrobiła, gdybym się nie bała?
Polecam. Dzieją się cuda 🙂
Dziękuję zagranie dzięki Tobie można próbować pokonać strach przed zmianą. Najbardziej boję się w życiu samotności
Chcę zmienić pracę na lepiej płatną. Boję się, że mogę trafić do zespołu, w którym współpracownicy będą mieli zupełnie inne przekonania i wartości niż ja i będę źle się tam czuła, boję się, że będę potrzebowała pracować w innym mieście- gdyż w moim są znikome szanse na wysokie zarobki i to spowoduje moje zmęczenie dojazdami, brak wolnego czasu dla siebie.
Gdybym się nie bała? Od razu szukałabym pracy w innym mieście, zarażałabym współpracowników optymizmem, praca sprawiałaby mi radość i dojazdy nie stanowiły problemu tylko możliwość wykorzystania tego czasu np. do nauki języka, słuchania audiobooków itp.
Najbardziej paralizuje mnie niepewność. Tzn. mam prace na etacie, sprawdzam się, szefowie zadowoleni. Jednak atmosfera taksyczna, ogromny stres powodujący problemy zdrowotne, problemy z kontaktem w damu z najbliższymi. W związku z tym, postanowiłam zalożyć własny biznes. Założyłam. Kupiłam oprgramowanie. Odłożyłam pieniądze. (Nigdy nie byłam rozrzutna). I strach czy jednak go rozwijać czy jednak zostać na ciepłej posadce. Wszyscy do okoła mówią, że najważniejszy stały dochód. Nie chciałabym zawieśc męża, który oczejue ode mnie wysokich zarobków (mam wyższe wykształcenie). A może awansuje, i wtedy stres i nerwy pozostaną, ale za konkretne pieniądze? Z drugiej strony czy te pieniądze sa warte zdrowia? Czy może lepiej zostawic to rozwinąć swoją firmę, może na poczatku zarabiać mniej, ale jednak spokojnie?
Co bym zrobiła gdybyma nie miała lęku? Najprawdopodobniej gdyby zależało to tylko ode mnie to rozkręciłabym firmę. Życie w zgodzie z sama sobą, swoimi wartościami i zasadami jest dla mnie ważne. Dodam, że mam 3 letnie dziecko. Prowadzenie firmy, przynajmniej na początku w domu, ogromnie ułatwiłoby mi opiekę (szczególnie podczas licznych chorób).
Kamila jesteś super. Ja już zmieniłam pracę i chyba jestem wreszcie tu gdzie chciałam być. Było bardzo ciężko podjąć decyzję. Najbardziej boję się płynności finansowej ale staram się nie myśleć i z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc jest lepiej. Wreszcie jestem szczęśliwa mam w planach się rozwijać a wyższe poziomy. Dziękuję
nadzwyczajniej w świecie boje się zmiany…chcę pracować w biurze…nie mam doświadczenia i to mnie przeraża, że nie podołam…z pracą, obowiązkami w domu oraz wysiądę z powodu stresu…
Czciłabym prowadzić swój biznes, jednak obawiam się tego jak ludzie będą reagowali na moją ofertę, że mogę potrzebować więcej pieniędzy na jej działanie, niż pierwotnie założę, że ucierpi na tym moja rodzina, ponieważ pochłonie mnie praca.
Gdybym się nie bała (=miałabym taką poduszkę finansową), mogłabym początkowo dawać darmowe porady, tak, aby z czasem moi klienci mogli korzystać z mojej oferty w momencie, w którym poznają mnie i będą pewni, że chcą coś ode mnie kupić.
Chciałabym umieć zarządzać swoim czasem, być pewna swojej misji oraz umieć zaangażować w to moją rodzinę.
Jestem w trakcie zmian na własny biznes i najbardziej obawiam się o przyszłość czy uda mi sie zarobić aby utrzymać rodzine.
Ułożyłbym plan i zaczęła krok po kroku wdrażać w życie swoje projekty.
Najbardziej boję się utraty płynności finansowej, tego że nie będę miała jak wywiązać się ze swoich zobowiązań i utrzymać rodziny.
Gdybym nie miała strachu w związku z powyższym już dawno zakończyłabym swój toksyczny związek. W sumie to nie wiem czemu do tej pory go ciągnę mimo, że to ja zarabiam na rodzinę.
Najbardziej obawiam się zmiany – na gorsze . Tego że podejmę decyzje i zmienię coś w swoim życiu , a potem będę tego żałować , że moja aktualna strefa komfortu się posypie. Gdybym się nie bała , postarałaby się z mężem o 3 dziecko i zmieniłabym pracę – problem w tym że nigdy nie wiedziałam , jaką prace chciałabym wykonywać , jaka byłaby moją wymarzoną, w której będę się z radością spełniać …
Od 10 lat nieaktywna zawodowo … wcześniej na skrzydłach entuzjazmu i odwagi osiagnęłam “wiele “… dzisiaj niestety w lustrze widzę zupełnie inną dziewczynę… opanował mnie ( pielęgnowany przez lata strach- nie z powodów zawodowych)… próbuję ruszyć do przodu, ale brakuje zawsze tej kropki nad “i” … najczęściej w postaci wsparcia
U mnie fakt się dokonał, straciłam pracę, dla której postawiłam wszystko na jedną szalę, naiwnie wierząc, że będzie to wystarczająco długotrwałe zatrudnienie ( jednym ruchem zakończyłam działalność gospodarczą, zrezygnowałam ze stałych kontrahentów….masakra). W stanie załamania psychicznego, po długotrwałym stresie ( mobbing ) pod opieką lekarską chwilami dochodzę do siebie i szukam rozwiązania. Najbardziej boję się, że czeka mnie perspektywa braku środków finansowych do życia ( minimum nawet tj. leki, żywność, opłaty itp. ) Ten lęk paraliżuje mnie przed samym myśleniem, nie wspomniawszy nawet o podjęciu jakiegokolwiek działania.
Co bym zrobiła, gdybym przestała się bać, a ściślej , gdybym nie stała się tym lękiem, pewnie zaczęłabym rozmawiać o tym, szukać wsparcia, dzwonić, pytać, składać oferty, kontynuować zdobycie certyfikatu ( egzamin, z czego zrezygnowałam ), a przede wszystkim szybciej wyszłabym z paraliżu emocjonalnego, w którym tkwię, tracąc sens życia.
Boję się oddawać swoje obowiązki w inne ręce, wychodząc z założenia, że jeśli ja czegoś nie zrobię nikt inny nie zrobi tego dobrze, właściwie. Tym sposobem brakuje mi czasu, w pracy pije kawę w biegu i jem śniadanie niustannie pracując, a w domu padam wieczorem i nie mam już sił aby poćwiczyc lub w końcu zrobić sobie manicure. Co robię żeby to zmienić? Szukam gotowych rozwiązań spełniających moje wymagania. Naprawde staram się dzielić swoimi obowiązkami choć przychodzi mi to z trudnością.
Mój lęk to obawa że się nie uda i że utrace płynność finansowa. Prowadzę firmę od 15 lat ale była to firma jednoosobową. Obecnie raczej z przypadku zmieniłam po części profil firmy mając nadzieję że się rozwinie i będę mogła mieć współpracowników. Narazie jest to interes niedochodowy i stojący w miejscu ponieważ mam świadomość że mam małe doświadczenie w branży. Gdybym miala doświadczenie i wsparcie byłoby zapewne lepiej jednak niestsy jestem sama i wciąż słyszę dasz radę bo kto jak nie Ty.
Po raz kolejny uswiadomiłam sobie, iz tak naprawde nie wiem, kim jestem i co tak naprawde chciałabym w zyciu robic. No, jest jedna rzecz, ale tu powstrzymuje mnie mysl o 2 kredytach hipotecznych na głowie, mysl o moim wieku (44 lata). Czuję w sobie ogromną moc, która hamuje – no własnie – co? Oglądam sie na wszystko i wszystkich dookoła i czuje, ze umieram, ze mozliwosci, jakie mam w sobie przeciekaja mi rzez palce. W podjęciu działan brak mi odpowiednio duzej poduszki finansowej. Bo na męża finansowo liczyc nie moge. Boje sie, ze jesli zmienie cokolwiek w naszej zyciowej układance pojawią się problemy i ten w miare ustabilizowany finansowo nasz swiat po prostu sie zawali, poniewaz wprowadzę do niego zmienną.
Wiem, ze chce i wewnetrznie musze sprobowac, isc na dalsze studia, nie wiem tylko, jakie wybrac. I to mnie mega złosci. Zyje powinnosciami, spłata kredytów, dbaniem o osczednosci rodzinne. Mój mąz na wiesc, iz che studiowac podyplomowo mówi, ze nie bedzie mnie w domu. Hahaha, śmieszne i smutne zarazem. Rozsadza mnie złosc, bo czuje, ze moge, ale nie wiem, który kierunek drogi dla siebie wybrac-gdybym to wiedziała, byłabym juz daleko.
Uff, poszło.
Najbardziej boję się, że nie dam rady w nowej pracy, ponieważ uważam, ze mam zbyt małe kompetencje i nie mam duzej siły przebicia oraz asertywności. gdybym sie nie bała, to rzuciłabym obecna pracę i załozyła własna działalność lub aplikowała na inne stanowisko.
Mój mail:
Kamilo, bardzo dobry materiał, jestem krok do przodu, bo właśnie w październiku 2017 r. podjęłam decyzję o zmianie pracy, w której spędziłam prawie 20 lat, co prawda na różnych stanowiskach, ale …
Ze wszystkim co mówisz w pełni się zgadzam, bardzo ważne jest wsparcie partnera, na które naprawdę mogłam liczyć.
pozdrawiam
Wow!! 20 lat , to sie nazywa stałość w uczuciach! Gratuluję zmiany!
Dziękuję za proste ćwiczenie w nagraniu, odpowiedzenia sobie na pytanie czego się boję. Teraz wiem dokładnie że u mnie jest to strach przed porażka, że mi coś nie wyjdzie i że pomysł którym tak się zachwycam okaże się niewypałem. Takie myślenie pozostawia mnie w punkcie pozornie dobrego samopoczucia ale jednocześnie w martwym punkcie bo nie próbuje tych pomysłów realizować żeby się nie rozczarować. Straciłam już dużo czasu na takie myślenie i prawdę mówiąc jestem już tym zmęczona i zbieram siły żeby ruszyć te “myślowa magme” I wyjść z tego zaklętego koła:)
Uwielbiam cię słuchać Kamilo? Jestem w trakcie czytania Kobieta niezależna i wtedy czuje ze dam rade….. Ale paralizuje mnie strach , czy napewno dam rade…. A co jak nie ?? Sama wychowuje córeczkę , juz teraz jest cieżko brakuje pieniędzy na dodatkowe lekcje języka na nasze małe przyjemności …. Przez to ja jestem rozdrażniona ze z tym wszystkim jestem sama i co jeżeli te moje zmiany okażą sie porażką ? Tego sie boje ze teraz jest jakoś a moze byc gorzej. Wiem ze moze tez byc lepiej tylko brakuje mi wsparcia przez co ta wiara słabnie. Pozdrawiam
…ZROBIŁAM TO, ZMIENIŁAM SWOJĄ PRACĘ, WCIĄŻ WRACAJĄ OBAWY. POJAWIAJĄ SIĘ WĄTPLIWOŚCI. JEST TO POCZĄTEK MOJEJ DZIAŁALNOŚCI I SĄ WZLOTY I UPADKI ALE NIE TRACĘ NADZIELI I MOC JEST ZE MNĄ! OTACZAM SIĘ LUDŹMI, KTÓRZY MNIE WSPIERAJĄ. MAM KOCHAJĄCEGO PARTNERA, KTÓRY MNIE WSPIERA. OBY TAK DALEJ…
DZIĘKUJĘ KAMILI ZA OTWORZENIE MOICH OCZY. DZIĘKI TOBIE ZOBACZYŁAM, ŻE MIMO MOJEJ PRACOWITOŚCI PRZESTAŁAM SIĘ ROZWIJAĆ ZAWODOWO I… ZROBIŁAM TO, ZMIENIŁAM SWOJĄ PRACĘ!
Dziękuję za to wideo. Mocno motywujące. Nawet wczesniej nie pomyślałam jak łatwo można odłożyć coś na tzw. czarną godzinę.Chciałabym pracować on line w domu aby mieć samodzielnie zarządzać swoim czasem. Boję się, że się zniechęcę, że nie będę konsekwentna, że przemęczenie mnie pokona. Jestem samotną mamą z 3 dzieci i boję się, że nie podołam uzyskac wyższego statusu finansowego i nie zapewnię dzieciom godnej przyszłości.
Jeśli pokonałabym swoje obawy – uzyskałabym niezależność finanasową na której tak bardzo mi zależy.
Wyniesione z Nagrania :
Weź życie w swoje ręce, bądź za nie odpowiedzialna i nie pozwól aby ktoś zrobił to za Ciebie albo przed tobą .
Czego Najbardziej się obawiasz :
*Utraty środków do życia
*Porażki ( Że sobie nie poradzę )
*Strach przed reakcją otoczenia
*Braku kompetencji
Co byś zrobiła gdyś się nie bała :
* Zostawiła bym pracę na etacie i została fotografem
Obawiam się, ze w firmie którą chcę założyć będę miała mało klientów. Nigdy wcześniej nie prowadziłam własnej działalności i boję się jak temu podołam…
Dziękuję za to nagranie…
Ja najbardziej boję się że nie starczy mi funduszy na utrzymanie mojej rodziny choć mam powera i myślę pozytywnie…jakos wewnętrznie wiem…czuje, że będzie dobrze 🙂 dowiedziałam się jak zdobyć poduszkę finansową 🙂 dziękuję.
Otwieram swoją wymarzoną kawiarnie gdzie chce zapraszać kobiety i mężczyzn na różne warsztaty rozwoju osobistego 🙂 a wcześniej pracowałam 16 lat w Korporacji… i po restrukturyzacji to szef mnie wyprzedził a nie ja jego…
Ale praca już tak mnie męczyła, byłam wypalona i ta sytuacja pchnęła mnie tak naprawdę do przodu….:)
Dziękuję Kamilo za Twoje szkolenia, nagrania, dzięki Tobie stale się rozwijam, poszerzam swoje pudełko komfortu. Chcę brać życie w swoje ręce i być za nie odpowiedzialna. To czego się najbardziej boję to są zmiany, lubię stabilizację, ale wiem, że muszę być gotowa na zmiany w swoim życiu, żeby osiągać coraz więcej. Zamierzam coraz więcej inwestować w swój rozwój.
Boję się publicznych wystąpień, ciągle mam takie przekonanie, że mam za mało wiedzy i nie jestem wystarczająco dobra, że może powiem coś głupiego, wiec ciągle się dokształcam i nic z tym dalej nie robię
Właściwie to nie boję się zmiany pracy. Chętnie to robię widząc w niej korzyści dla siebie. Jednak gdzies z tylu glowy mam obiekcje czy mam wystarczajace umiejętności i czy otrzymam te wlasnie szanse…
Boje się pozyskiwać nowych pracowników, prowadząc biznes już 17 lat, mały rodzinny, delegować i motywować do zadań, nie boje się wyzwań i sama zdobyłam już inny zawód w którym się realizuje i kończę studia podyplomowe , praca w sztywnych ramach mnie ogranicza, dlatego zaczęłam szukać innego zawodu, który da mi odprężenie i realizacje siebie, zmiana profilu swoich działań w firmie i zbudowanie zespołu, który bedze generował obroty i zarabiał – paraliżuje. Praca w dwóch pracach wiadomo na dłuższa metę zaczyna być frustrująca i przestaje przynosić radość