Ograniczające przekonania o pieniądzach — 4 najczęstsze u kobiet
Ograniczające przekonania o pieniądzach rzadko brzmią jak przeszkoda. Brzmią jak zdrowy rozsądek — „pieniądze szczęścia nie dają”, „nie znam się na biznesie”. Kamila Rowińska zebrała cztery, które najczęściej słyszy od uczestniczek swoich szkoleń, i pokazuje, gdzie każde z nich się rozpada.
Zasada, od której warto zacząć
Rowińska otwiera ten temat zdaniem, które ustawia całą resztę:
Każde przekonanie, które masz, może być prawdą albo fałszem — w zależności od tego, jak zdecydujesz i na czym się skoncentrujesz.
To nie jest relatywizm. To jest praktyczna wskazówka: przekonanie nie jest opisem świata, tylko soczewką. A soczewkę można wymienić — w odróżnieniu od cechy charakteru.
Przekonanie 1: „Pieniądze nie są ważne i nie dają szczęścia”
Riposta Rowińskiej jest krótka: to zwykle mówią ludzie, którzy je mają.
I tu robi rzecz, która czyni cały ten wywód uczciwym — przyznaje racji drugiej stronie w połowie. Kiedy masz już stabilność finansową, kiedy stać Cię na godne życie, to czy zarabiasz kilka tysięcy więcej, czy jeździsz BMW zamiast Porsche, faktycznie nie zmienia poczucia szczęścia. Może dać chwilową radość — nie szczęście.
Pytanie brzmi jednak inaczej: czy Ty jesteś dziś w tej sytuacji? Bo dopóki nie jesteś, zdanie „pieniądze nie są ważne” opisuje cudzą rzeczywistość, nie Twoją.
Pieniądze są ważne tak samo jak zdrowie, miłość, rodzina czy rozwój — nie bardziej, ale i nie mniej. Pozwalają na dwie rzeczy, które trudno zastąpić: edukację i zdrowie.
Rowińska ilustruje to własnym doświadczeniem, mówiąc o tym bez dramatyzowania: miała do usunięcia dziewięć guzów. Zdecydowała się na leczenie prywatne, bo dawało szybszy dostęp i mniejsze konsekwencje estetyczne. Jeden zabieg kosztował wtedy 3 000 zł — przy dziewięciu daje to blisko 30 000 zł. Jak podsumowuje: to są pieniądze, które w takim momencie trzeba po prostu mieć.
Drugi przykład dotyczy rozwodu. Sama nazywa siebie w tamtym momencie osobą w sytuacji uprzywilejowanej — bo do bólu emocjonalnego i poczucia straty nie doszły problemy finansowe. Wiele kobiet mierzy się z jednym i drugim naraz.
Przekonanie 2: „O pieniądze powinien zadbać ktoś inny”
W wersji najczęstszej: mężczyzna zarabia, kobieta zajmuje się domem, bo taka jest rola.
Rowińska słyszała to wielokrotnie, zwłaszcza po urodzeniu pierwszego dziecka: „odpuść sobie biznes, masz dzieci, zajmij się dziećmi”. I zadaje osobom udzielającym takich rad jedno pytanie, na które nikt nie odpowiada:
Czy w razie czego weźmiesz mnie na swoje utrzymanie? Jaką mam gwarancję?
Bo scenariusze, których nikt nie planuje, zdarzają się realnie: choroba, utrata pracy, rozstanie, śmierć.
W nagraniu pada w tym miejscu liczba — że rozstaje się co trzecie małżeństwo. Sprawdziliśmy to w aktualnych danych i wymaga ona doprecyzowania. Według GUS w 2024 roku orzeczono ponad 57 tysięcy rozwodów, a na każde 100 nowo zawartych małżeństw przypadły 42 rozwody. To nie jest to samo co „42% małżeństw się rozpada” — porównywane są różne roczniki — ale rząd wielkości pokazuje, że ryzyko nie jest marginalne, i raczej wyższe niż sugeruje „jedno na trzy”.
Wniosek Rowińskiej jest jednak nie o statystyce, tylko o definicji: dbanie o dom i o dzieci to również dbanie o bezpieczeństwo finansowe rodziny. W jej domu robią to oboje z mężem — oboje zajmują się dziećmi, domem i pieniędzmi. Nie zgadza się z podziałem, w którym jedna strona pierze i gotuje, a druga wyłącznie przynosi pieniądze.
Pytanie do sprawdzenia u siebie brzmi: z czym zostaniesz Ty i Twoje dzieci, jeśli cokolwiek pójdzie nie po Twojej myśli?
Przekonanie 3: „Zamożność oznacza zapracowanie”
To przekonanie skutecznie zniechęca do budowania czegokolwiek własnego — bo skoro więcej pieniędzy ma znaczyć mniej życia, to lepiej odpuścić.
Kontrprzykład, który podaje Rowińska, jest łatwy do sprawdzenia w swoim otoczeniu: kobiety pracujące w centrach handlowych albo w korporacjach na średnich stanowiskach, przychodzące rano i wychodzące późnym wieczorem. Bardzo zapracowane. Czy zamożne? Niekoniecznie.
Bo zamożność nie jest funkcją liczby godzin, tylko stawki godzinowej — i tego, czy zarobione pieniądze zostają, czy od razu wypływają. Rowińska cytuje w tym miejscu stary żart: Polak jak zarobi trzy tysiące, to trzy wyda, a resztę odłoży. Reszty oczywiście nie ma.
Uczciwie dodaje jednak zastrzeżenie, bez którego byłaby to obietnica bez pokrycia: przez pewien czas rzeczywiście pracuje się więcej. Kobiety, które doszły do zamożności, przez jakiś okres pracowały i jednocześnie się dokształcały — i wtedy były bardziej zapracowane niż reszta. Różnica ujawnia się później.
Najlepiej widać ją po sześćdziesiątce: ci, którzy zadbali o bezpieczeństwo finansowe, mogą zwolnić. Ci, którzy nie zadbali, szukają pracy dorywczej po siedemdziesiątce — już nie na rozwój, tylko na utrzymanie.
Przekonanie 4: „Nie znam się na biznesie”
Tu Rowińska jest najbardziej bezlitosna — i ma rację, którą łatwo sprawdzić na sobie.
Znasz się na tym, na czym zdecydowałaś się znać.
Jej dowód: zapytaj kogoś, co słychać u znanej celebrytki — odpowiedź przychodzi natychmiast. Skąd? „Przeczytałam.” Czyli mechanizm zdobywania wiedzy działa bez zarzutu; pytanie tylko, na co jest skierowany.
Stąd cztery pytania kontrolne, na które warto odpowiedzieć szczerze:
- Ile miesięcznie czytasz artykułów, magazynów albo blogów o biznesie i inwestowaniu?
- Na ilu szkoleniach biznesowych byłaś?
- Ile książek na ten temat przeczytałaś?
- Ile godzin w miesiącu poświęcasz na tę naukę?
Jeśli odpowiedzi brzmią „zero”, to zdanie „nie znam się” nie opisuje Twoich zdolności — opisuje Twoją dotychczasową decyzję. Jak podsumowuje Rowińska: mężczyźni nie znają się na biznesie od urodzenia. Znają się, bo poczuli potrzebę i zgłębili temat.
Jak sprawdzić własne przekonanie — w czterech krokach
- Zapisz je dosłownie, tak jak brzmi w Twojej głowie. Nie w wersji uładzonej.
- Zapytaj: czyj to głos? Bardzo często da się przypisać konkretnej osobie z przeszłości.
- Poszukaj kontrprzykładu — jednej osoby, u której to nie działa. Wystarczy jedna, żeby przekonanie przestało być regułą.
- Sprawdź, co ono Ci daje. Każde przekonanie coś chroni — najczęściej przed wysiłkiem albo przed ryzykiem porażki. Nazwanie tego odbiera mu połowę siły.
Przykład w liczbach: co kosztuje przekonanie numer 4
Poniższy rachunek jest ilustracją na przyjętych założeniach — podstaw swoje.
Załóżmy, że zdanie „nie znam się na biznesie” powstrzymuje Cię przez trzy lata od nauki, która podniosłaby Twoją stawkę o 1 500 zł miesięcznie.
- Rocznie: 18 000 zł.
- Przez trzy lata: 54 000 zł.
- Koszt nauki, która to umożliwia, to zwykle ułamek tej kwoty — i jest jednorazowy.
Ta różnica nigdzie się nie zaksięguje jako strata. Po prostu jej nie będzie — i właśnie dlatego przekonania są tak trwałe.
Checklista
- Wypisz trzy zdania, które mówisz sobie o pieniądzach.
- Przy każdym zaznacz, czyj to głos.
- Znajdź do każdego jeden kontrprzykład.
- Sprawdź swoją realną sytuację: czy jesteś finansowo bezpieczna, czy tylko powtarzasz, że pieniądze nie są ważne?
- Odpowiedz na cztery pytania o naukę biznesu i inwestowania.
- Zaplanuj jedną konkretną rzecz do przeczytania albo przerobienia — z datą.
Cztery błędy przy pracy z przekonaniami
- Walka z przekonaniem zamiast jego sprawdzenia. Powtarzanie afirmacji nie rusza tego, co uważasz za prawdę o świecie.
- Zamiana jednego skrajnego zdania na drugie. „Pieniądze są najważniejsze” jest równie fałszywe jak „nieważne”.
- Mylenie przekonania z faktem. „Nie znam się” to stan, nie cecha — i to stan odwracalny.
- Praca nad przekonaniami bez zmiany działań. Przekonanie zmienia się najszybciej wtedy, gdy zbierzesz własny dowód, że jest fałszywe.
FAQ
Czym są ograniczające przekonania?
To zdania przyjęte za prawdę o świecie i o sobie, które zawężają pole możliwych działań. Rzadko brzmią jak przeszkoda — najczęściej jak rozsądek albo doświadczenie życiowe.
Skąd się biorą przekonania o pieniądzach?
Zwykle z domu i z najbliższego otoczenia, przejęte bezrefleksyjnie w dzieciństwie. Dlatego tak pomocne jest pytanie „czyj to głos” — bo często da się wskazać konkretną osobę.
Czy „pieniądze szczęścia nie dają” to nieprawda?
To zdanie prawdziwe warunkowo. Powyżej pewnego progu bezpieczeństwa finansowego kolejne kwoty faktycznie niewiele zmieniają. Poniżej tego progu — zmieniają bardzo dużo, i tam to zdanie przestaje opisywać rzeczywistość.
Jak zmienić przekonanie, którego nie potrafię się pozbyć?
Zamiast je zwalczać, zbierz przeciw niemu dowody: jeden kontrprzykład, potem drugi, potem własne doświadczenie. Przekonania ustępują pod naporem faktów, nie postanowień.
Od czego zacząć, jeśli naprawdę nie znam się na finansach?
Od jednej pozycji do przeczytania miesięcznie i jednego szkolenia w roku. Odpowiedź na pytanie „nie znam się” nie brzmi „naucz się wszystkiego”, tylko „zacznij się uczyć czegokolwiek”.
Podsumowanie
Cztery przekonania, cztery różne zdania — i jeden wspólny mechanizm: wszystkie brzmią rozsądnie i wszystkie zwalniają z działania. To jest ich prawdziwa funkcja i dlatego trzymają się tak mocno.
Najszybsza droga wyjścia nie prowadzi przez przekonywanie samej siebie, tylko przez sprawdzanie: czyj to głos, gdzie jest kontrprzykład i co konkretnie zrobiłam w tym kierunku do tej pory.
Chcesz przerobić to na sobie?
Przekonania o pieniądzach, bezpieczeństwo finansowe i konkretne kroki do niezależności to jeden temat. Kamila Rowińska prowadzi przez niego w kursie online.
▶ Kobieta Niezależna — kurs online Kamili Rowińskiej
Jeśli wolisz zacząć od lektury: Kobieta Niezależna. Poznaj tajniki kobiet sukcesu!
Zobacz więcej materiałów
- Syndrom oszusta i 4 inne blokady, przez które kobiety osiągają mniej
- Intercyza i rozdzielność majątkowa: kiedy naprawdę chronią
- Jak uwierzyć w siebie i odbudować wewnętrzną siłę?
Obejrzyj nagranie, na podstawie którego powstał ten artykuł
Poniżej oryginalne wideo, w którym Kamila Rowińska omawia wszystkie cztery przekonania.
Źródła i uwagi redakcyjne:
Podstawą artykułu są cztery przekonania wskazane przez Kamilę Rowińską na podstawie rozmów z uczestniczkami jej szkoleń. Informacje o jej stanie zdrowia i sytuacji osobistej podano w zakresie, w jakim sama przedstawiła je publicznie, ponieważ stanowią uzasadnienie omawianej tezy.
Rozbieżność: w nagraniu pada stwierdzenie, że rozstaje się co trzecie małżeństwo. Według danych GUS za 2024 rok orzeczono ponad 57 tys. rozwodów, a na 100 nowo zawartych małżeństw przypadły 42 rozwody — przy zastrzeżeniu, że wskaźnik ten zestawia różne roczniki i nie jest tożsamy z odsetkiem małżeństw kończących się rozwodem. Podano wartość zweryfikowaną, a nie tę z nagrania.
Kwota 3 000 zł za zabieg pochodzi z relacji autorki i dotyczy stanu sprzed kilku lat; dzisiejsze ceny są inne.
Rachunek kosztu przekonania jest przykładem obliczeniowym na przyjętych założeniach (1 500 zł miesięcznie, trzy lata), a nie danymi rynkowymi.
Nagranie pochodzi z 2017 roku; zapowiadane w nim listy zapisów i edycje kursu są nieaktualne i celowo nie zostały powtórzone.
Artykuł został opracowany między innymi na podstawie materiału: „Jakie 4 przekonania blokują Cię przed sukcesem?”, opublikowanego na kanale Kamila Rowińska w serwisie YouTube. Treść została rozbudowana, zweryfikowana i uzupełniona o dodatkowe źródła, przykłady oraz opracowanie własne.
Strach przed utratą pieniędzy zainwestowanych w siebie ( kursy, szkolenia), które nie przyniosą efektu.
Absolutnie się z Tobą zgadzam. Najgorsze, że inne kobiety potępiają się nawzajem za to, że głośno mówią, że chcą być zamożne, chcą być niezależnie.
Moje przekonania i stereotypy już się troszkę zmieniły bo pracuje nad sobą od ponad roku od pierwszego szkolenia z Tobą Kamila. Głównie to;
Kobieta ma zawsze pod górkę i z reguły musi sama ogarnąć dom, dzieci, rachunki i wszelką organizację życia rodziny.. bo mąż jest ciągle zajęty, w pracy i musi odpoczac..
2. Z reguly w biznesie w ktorym dzialam (firma budowlana z kamieniarstwem ozdobnym) nikt nie traktuje kobiety powaznie.. tak zwana “baba na budowie” a dodam ze
mieszkam w UK i Londyn naprawdę jest bardzo otwarty na wszelkie kombinacje w biznesie 😉
Dzięki tobie Kamila zrozumiałam że to tylko moje “hamulce” ktore wstrzymuja mnie od działania. Mimo że to już dawno wiem ciągle czasami muszę z tym walczyć. To jest jednak dłuższy proces żeby te przekonania (nawyki wrecz) wyrzucić na stałe ze swojego zycia.
Ale się rozpisalam.. uhu. Buźka.
Co mi nie pozwala się rozwijać biznesowo?
Obowiązki domowe – zajmowanie się dziećmi, szybkie tempo, które bardzo jest męczące, gotowanie, sprzątanie, etc.
Dodatkowo 0 sytuacja finansowa.
I to takie zamknięte koło.
Kamilo na wstepie dziekuje Ci za to video!:)
Odpowiadając na Twoje pytanie, co blokuje mnie aby rozwijać się dalej? Cóż, rozwijam się czytając książki w tematyce rozwoju, slucham nagrań, czytam blogi, uczestniczyłam na szkoleniach, między innymi również w Twoim pt. Kobieta Niezależna….problem w tym ze moją wiedzę teoretyczną nie potrafię przenieść w praktykę! I tu mój rozwój się zatrzymuje. Dlaczego? Jak wiesz zawsze jest wymówka: A ze córki nie chce zawieźć swoją nieobecnością przy niej, a to ze jestem w 7miesiącu ciąży, a to ze mimo że nie układa mi się w związku to nic nie zmienię no bo “to nie odpowiedni czas” , czy choćby to ze te pieniążki które mogę zainwestować w siebie przydadzą się na coś innego….. przecież zawsze będzie jakas “czarna godzina”…..A na mojego partnera w kwestii finansowej nie mogę czuć się bezpiecznie bo to typ człowieka który nie ma fizycznie pieniędzy a już dawno je wydał….
Wiem co chciałabym w życiu robić, czym bym chciała się zająć, mam wiedzę teoretyczną która mnie mogłaby napędzić do działania ale jest strach głównie przed tym że moje dzieci poczują się zaniedbane przeze mnie i będą miały do mnie w przyszłości o to żal.
Pozdrawiam Cię gorąco!:)
Takich przekonań jest sporo. Słyszę je od koleżanek, cioć, kuzynek, przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Kilka z nich :
1. Jak robisz karierę to nie możesz być dobrą matką, bo nie masz czasu dla dzieci.
2. W pracy i tak patrzą na to jak wyglądasz, bo u kobiety tylko to się liczy, nie kompetencje.
3. kobieta nie może być lepsza od swojego męża – lepiej zarabiać – bo ją zastawi.
Mogłabym tak pisać jeszcze kilka stron. Ważne, że udało mi się z tym wygrać i dobrze, że Pani z tym walczy i stara się pokazać kobietom, że to banialuki, że nawet nie wiedzą ile siły mają w sobie.
Strach przed porażką , poczucie niezasługiwania na sukces.
Kamilo ja widzę 2 ‘stopery’:
-> Strach przed zmianą. Często wiemy, że możemy zarabiać więcej i pracować na wyższym stanowisku ale boimy się zmienić znane na nieznane.
-> Jeżeli mam jakiś pomysł na biznes, który chce zbudować na własnej pasji – rozwiązanie idealne, ale boję się stracić zainwestowane w to pieniądze.
Pozdrawiam serdecznie,
Agnieszka
Dziekuje za kolejne nagranie- i poruszenie kolejnych watkow. Ja inwestuje w siebie bardzo duzo. Jestem ukierunkowana na cel. Codziennie przygotowuje sie do tego, aby zaczac znow prowadzic swoja firme. Jestem za granica. Jestem sama z moja corka. Druga jest juz na studiach i nie mieszka z nami. Odbudowuje wiare w siebie i ja juz to nastapi to wiem, ze bede miala znow sukcesy. To jest dla mnie najwazniejsze…I dzieki Tobie Kamilo, udaje sie ten proces jeszcze lepiej. Dziekuje
A jezeli chodzi o przekonania – to ja mam inne- nie slucham nikogo- tylko siebie- nikogo! Bo nikt za ciebie zycia nie przezyje i tak, jak Ty Kamilo, ucze tego swoje dzieci rowniez, zawsze mowie, patrz, kto udziela ci dobrych rad? Czy to ktos godny nasladowania? Nie? To nie zawracajmy sobie tym glowy? Wszyscy dobrzy doradcy nie pomoga Ci w zyciu, kiedy bedziesz w trudnej sytuacji, psychicznej, finansowej, zdrowotnej…
Jak przekonać męża, że warto się rozwijać i dzięki temu osiągać więcej?
Mnie blokuje strach, że sobie nie poradzę albo że to znów będzie niewłaściwy krok i zmarnuje czas i pieniądze.
Pieniądze są ważne. Dla mnie pieniądze są gwarancją stabilizacji i bezpieczeństwa. A to już szczęście.
Od 3 lat prowadzę swoją firmę. Jest ona mała ale daje mi satysfakcję i zadowolenie z życia. Robię to co lubię i jeszcze zarabiam . Ale strach przed niepowodzeniem sprawił, że dość późno zdecydowałam się na samodzielne działanie. Trudno jest pozbyć się niepewności i czarnowidztwa ale staram się z tym walczyć. Chociaż właśnie to jest moim największym ograniczeniem.
Te przekonania krążą w naszym otoczeniu (po twoim poprzednim wideo wiem,że trzeba odciąć się od toksycznych ludzi !!!!!)
Przekonania które teraz przychodzą mi do głowy to:
1. Obawa,że nam może nie wyjść, że stracimy zainwestowane pieniądze (często jest tak,że chcąc coś zrobić coś zmienić inwestujemy ostatnie pieniądze pod wpływem silnych emocji)
2.Nie będziesz miała czasu dla rodziny jak zajmiesz się swoim biznesem, bo to praca 24 godziny na dobę.Musisz wybierać (kobiety niekoniecznie chcą wybierać pomiędzy rodziną a biznesem).
Kamilo, dziękuję 🙂
Co mnie blokuje? Najbardziej brak śmiałości. Przy czym nikt by nie pomyślał, widząc mnie, że jestem nieśmiała 😉 Już od ponad roku mam w rękach gotowe narzędzie, z którego inni korzystają pełnymi garściami, a ja wciąż w ogonie, bo… boję się zadzwonić.
Witaj! Dziękuję za nagranie?
Ja..? zbyt długo słuchałam “dobrych” doradców, którzy wiedzą, wiedzieli lepiej niż ja co jest dla mnie dobre. Bo przecież, wydaje nam się, że rodzice chcą dla nas dobrze – czy chcą dobrze uzależniając nas od siebie?? hmm..NIE!
Walczę o swoją niezależność!
Pozdrawiam
Ja obawiam się opinii innych ludzi. Paraliżuje mnie negatywna ocena tego co chcę robić i z czym się zmierzyć.
Kobiety boją się ryzyka, mają problem z podejmowaniem decyzji, oraz niskie poczucie własnej wartości.
W moim sfeminizowanym środowisku zawodowym kobiety najczęściej twierdzą, że mając 2 dzieci, dom i ogród/pole, które trzeba uprawiać, pracę na 1,5etatu (za marne wynagrodzenie) i 40 lat na karku to już jest za późno na jakiekolwiek zmiany. Mają związane ręce i tak już musi być do końca ich życia. Te kobiety, które odważną się przyznać, że chciałby więcej zarabiać same natychmiast blokują się stwierdzeniami, że brakuje im pomysłu jak to zrobić, wiary w siebie, odwagi, motywacji do pracy nad sobą i na pewno zostaną oszukane lub wykorzystane przez osoby z kręgu lepiej zarabiających (czyli tak jak mówiłaś: bogactwo=nieuczciwość). Ja próbuję się wyrwać z tego trudnego środowiska, mam pomysł na siebie, marzenie, wsparcie w mężu i wiarę, że w końcu mi się uda osiągnąć cel choć wiem, że jeszcze sporo pracy przede mną. Mam też spory bagaż traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa, dzięki którym wiem teraz jaką mam w sobie siłę do pokonywania ogromnych przeszkód. Z koleżankami rzadko dzielę się swoimi poglądami, na sprawy finansowe, bo wiem, że nie znajdę wśród nich zbyt wiele zrozumienia, a jak w banku mogę się spodziewać prób podcięcia mi skrzydeł. Jak słyszę od nich, że pieniądze szczęścia nie dają… to mówię im z przymrużeniem oka, że może nie dają, ale z pewnością pozwalają cierpieć w lepszych warunkach;)
Kamilo wysłuchałam tego nagrania ,wiele prawdy w tym wszystkim jest ,.Dla mnie to wszystko to blednę kolo ,sytuacja finansowa krytyczna ,0 kasy na jakakolwiek inwestycje ,same długi i cholerna depresja .Poza tym dołowanie przez męża i reszta rodziny .No cóż omeg zrobić
Od zawsze dziwiło mnie to że znajomi, przyjaciele widzieli we mnie to czego ja w sobie nigdy nie widziałam.
Boję się – strach zawsze mi towarzyszył.
Uczę się języków obcych od roku(francuski, włoski, hiszpański i angielski). Nie idzie mi najgorzej, już nie boję się mówić.
Kończę szkolenia z tematyki: logistyka i analiza.
Nie jestem osobą śmiałą w kontaktach z ludźmi, chciałabym jednak to zmienić/przeskoczyć.
Też przeszłam dużo w życiu, ale jestem silna. Chciałabym czasami żeby ktoś pociągnął mnie za rękę do góry – tak żebym miała świadomość że to co robię ma sens.
Kamila, zwracasz uwagę na bardzo istotne kwestie. Podoba mi się przykład z czytaniem plotek. Skoro ktoś ma na to czas to równie dobrze może go spożytkować na coś co mu przyniesie korzyści. Ja mam taki problem, że wydaje mi się, że nie mam czasu na nic. Jestem samotną mamą, pracuję w korporacji, czasami po 12h dziennie. Do domu wracam tak zmęczona, że nie mam siły nawet na podstawowe czynności, zdarza mi się zasnąć w ubraniu. W weekend spędzam czas na sprzątaniu i zajmowaniu się córką. Chodzimy do kina, na teatrzyki itp. Chciałabym, żebyś się odniosła do takiej sytuacji jak moja. Jak znaleźć czas i motywację na podnoszenie kompetencji kiedy człowiek zasypia jak tylko usiądzie? Pewnie coś robię źle, ale nie wiem co. Praca w korpo mnie wykańcza, ale dzięki niej daję sobie radę finansowo i mogę córce zapewnić dodatkowe zajęcia i rozrywkę, co uważam jest ważne. Nie wiem co mogę zrobić żeby wszystko poukładać tak żebym nie padała na twarz z przemęczenia i żebym znalazła równowagę między pracą i odpoczynkiem, a do tego jeszcze miała siłę na naukę. Będę wdzięczna za każdą rade:) Pozdrawiam serdecznie:)
Karolina – a skorzystanie z pomocy Pani do sprzątania/prasowania itp? Koszty nie są wielkie a zyski mogą być ogromne.
Dopiero to odkryłam, ale tak jest, głęboko wewnętrznie! Przekonanie, że ‘skromność’ i ‘ubóstwo’ jest lepiej postrzegana, bardziej przystaje do systemu wartości opartego na wierze. Próbowałam zwizualizować siebie w luksusowym samochodzie czy innych sytuacjach kojarzonych z zamożnością i przychodzi mi to z wielkim trudem! Wiem, że to fałszywe wyobrażenie skromności i ubóstwa, czy biedy, które przecież niejednokrotnie doprowadzają ludzi do skrajnych i bardzo negatywnych sytuacji i wyborów. Jednakowoż myślęże takie przekonanie jest podświadomie zakorzenione w naszym społeczeństwie.
1. na pewno mi się nie uda i stracę zainwestowane pieniądze
2. nie znam się na niczym na tyle żeby ktoś był w stanie za to dużo zapłacić
3. brak pewności siebie= innym się uda mi nie
Mnie stopował brak umiejętności godzenia czasu między domem a pracą; dlatego pewnego dnia się zatrzymałam, “nie robiłam nic” żeby przestawić w głowie priorytety, …i ….zajęłam się w pierwszej kolejności dziećmi, i tyle ile i czasu mi zostaje inwestuję w pracę siebie lub relaks 😉 zmieniając priorytety osiągnęłam spokój, ale do perfekcji mi jeszcze daleko, jednak czasu z dziećmi nikt mi nie zwróci … powodzenia dla wszystkich w osiąganiu celów 🙂
I super! To czy osiągnęłaś sukces decydujesz TYLKO Ty – Tylko Ty wiesz, czy to co osiągnęłaś współgra z Twoimi wartościami. Sukces definiuje każda z nas – nie ma jednej definicji która nas obowiązuje 🙂
Pamiętam, gdy 5 lat temu podczas kursu języka angielskiego finansowanego przez UE prowadząca zajęcia zapytała – ” czy zgadzasz się z twierdzeniem że pieniądze szczęścia nie dają?”. Na sali było 14 osób, każdy po kolei mówił “oczywiście że nie, że są ważniejsze rzeczy ” itd. itd. Kiedy nadeszła moja kolej powiedziałam że jestem w 100% przekonana że pieniądze dają szczęście zawsze i wszędzie, ponieważ mogę wyczarterować samolot i zabrać całą moją rodzinę i przyjaciół na niezapomniane wakacje (wtedy będzie to apogeum mojego szczęścia), mogę wspomóc ludzi którzy potrzebują pieniędzy na operację dla dziecka czy kupienie im czegokolwiek co jest im potrzebne i będę wtedy szczęśliwa.
Nie zapomnę wyrazu twarzy wszystkich uczestników szkolenia razem z prowadzącą, patrzyli na mnie jakbym gadała jakieś straszne głupoty. Przerażające jest to w jaki sposób ludzie postrzegają posiadanie pieniędzy. A tak naprawdę jeśli jesteś burakiem bez pieniędzy to będziesz burakiem bez pieniędzy 🙂 Jeśli jesteś bogatym burakiem, to będziesz burakiem z dużą ilością pieniędzy. Pieniądze spotęgują tylko to jaką jesteś osobą 🙂
-brak wiary w siebie
-odkładanie na później
-strach przed utratą pieniędzy zainwestowanych w np. szkolenia, które nie przyniosą efektu lub w biznes, który nie wypali
-brak wiedzy o inwestowaniu
A ty Kamilo gdzie nabyłaś wiedzę o inwestowaniu i biznesie? Na studiach? na szkoleniach?
Logistyka! Moje biznesowe pomysły spotykają sie często z ogromna aprobata. Mnie jednak hamuje strach przed logistyka. Jak jednocześnie pracować nad marketingiem, organizacja transportu? Do tego dochodzi organizacja opakowania dla mojego produktu, komunikacja z dystrybutorami. Boje sie, ze z czytania odpowiedniej literatury specjalistycznej nie dowiem sie wszystkiego co niezbędne aby odnieść sprzedażowy sukces. Pozdrawiam
Dzięki za nagranie 🙂
To czego ja się boję to oceny ze strony innych – oczywiście tej negatywnej oceny i pomimo że mam świadomość tego że nie powinno dotykać mnie zdanie innych to jednak nie koniecznie dobrze radze sobie z tym że osoby bliskie są tymi które raczej ciagną w dół niż motywuja. Fajnie byłoby odciąć się od tego ale niestety nie potrafię – być może to kwestia charakteru, poczucia włąsnej wartości i asertywności ale cięzko mi to przeskoczyć 🙂
Ciekawy temat artykułu/nagrania, jak to z tymi przekonaniami jest ?
Długo mówiłam, że pieniądze szczęścia nie dają ale chyba do końca sama w to nie wierzyłam, ponieważ znam ich wartość, nie są sensem mojego istnienia, ale są bardzo ważne i potrzebne!
I chyba o to mi raczej zwykle chodziło, że są bardzo ważne , potrzebne i dają szczęście natomiast nie one powinny w mojej ocenie być sensem życia człowieka, bardziej chcę aby dzięki nic realizować swoje plany, i nie tylko swoje ale także moich bliskich np. dzieci.
Pieniądze dają szczęście chociażby z powodu jak powiedziałaś zapewnienia zdrowia, edukacji, czy realizacji pasji – butów biegowych za darmo nie rozdają 😉 Koszt ok. od 350 – …bez granic :).
Ja już się nie wstydzę tego że zamierzam dużo zarabiać, wiem ile i mam plan, który oczywiście będzie podlegał weryfikacji – życie go zweryfikuje.
Zgadzam się, że my kobiety często lokujemy się niżej, nie wiadomo dlaczego w prawie do zarabiania dużych pieniędzy, jakby to miało być jakąś ujmą dla faceta, że jego kobieta jest zaradna, mądra i potrafi zarobić, natomiast niestety nie wszyscy panowie chcą aby ich kobieta dużo zarabiała – tutaj chodzi o kontrolę nad kobietą. Taka jest moja opinia, ponieważ płytki facet po prostu nie potrafi być partnerem dla kobiety a jedynie potrafi strofować ją finansowo i stosować przemoc ekonomiczną co w przypadku kobiety z dzieckiem lub dziećmi – działa. Przynajmniej na początku zanim się otrząśnie.
To jest temat szerszy i nie na ten artykuł. Co do przekonań, ja spotykam się z opinią, że:
“Aaaa ja tam tak dużo nie potrzebuję, byle starczyło na to, na tamto i styknie” albo “Nie mam dużych potrzeb” itp. No właśnie a potem słychać, a sąsiadka wyjechała na wakacje a ja nigdzie nie byłam, skąd TY masz buty do biegania, co, wydałaś tyle na buty do biegania – przecież za to mogłabyś to czy tamto.
Albo każdy inny zakup zdaniem tej osoby niepotrzebny czy nadmiarowy. Nie jeżdżę co prawda BMW ale niezłym autem i długo przepraszałam że go mam i to nic takiego. I przestałam, mam dobre auto bo na nie odłożyliśmy, zapracowaliśmy, nikt nam go w prezencie nie dał!
Jeśli coś kupuję to dlatego że na to zapracowałam, odłożyłam, zaoszczędziłam.
Myślę, że też nie umiemy cieszyć się pieniędzmi i tym, że możemy dzięki nim robić to co kochamy.
W moim przypadku to jeszcze nie są kwoty które mnie w pełni satysfakcjonują, ja jestem na etapie oszczędzania, uczenia się, budowania już nie małych kompetencji ale nadal i drogi po więcej! Podkreślam, po więcej !
Chcę dobrze zarabiać i zrobię to, nie po trupach – własną pracą. Nie cierpię księgowości ale w końcu się nauczę, powoli małymi krokami a w razie czego skorzystam z usług księgowego – po prostu.
Jakiś czas temu usłyszałam zarzut pod moim adresem ze strony faceta ( mówił to do kogoś innego na mój temat) – wiesz ona ma swoje lata, ona przyszła robić karierę, ona chcę coś osiągnąć, ma jakiś plan na siebie, nie będzie stała w miejscu – to był zarzut osoby na stanowisku dyrektora, który nie uczy się i nie rozwija a każdą osobę która coś robi postrzega jako zagrożenie. Tak, mam pomysł na siebie i uważam to za swoją wartość!
Świetny artykuł i pozdrawiam Ula
Brak pewności siebie – coś czego nikt by nie powiedział na mój temat jak sądzę, na tak zwane pierwsze wrażenie. Właśnie próbuję dojść jaka jest przyczyna tego.
Dla mnie zmiana przekonań dotyczących stawki godzinowej była bardzo bardzo ważna!
Przekonania kobiet to temat rzeka….
– wielokrotnie spotkałam się z opiniami, że pracując mają małe dzieci (niemowlaki) oznacza, że jestem gorszą matką
– zadawane mi są pytania jak czuje się mój mąż z tym, że więcej zarabiam (czy jakikolwiek mężczyzna został kiedyś zapytany o to, jak z jego zarobkami czuje się jego żona?!?!?)
– mam dobrą pracę bo miałam w życiu “szczęście” (a studia podyplomowe, kursy, szkolenia, dziesiątki przeczytanych książek zrobiły się same…)
– mogłam to wszystko osiągnąć bo miałam “szczęście” i stać mnie było na nianię (bo jak wiadomo pieniądze na nianię spadają z nieba wybrańcom losu, którzy mają to “szczęście”)
– mogłam to wszystko również osiągnąć bo miałam “szczęście” i “trafił mi się” wspierający mąż – bo ja wiadomo partnerów losujemy w wielkim worze i nie od nas zależy jakiego wybierzemy i jakiego rodzaju związek zbudujemy
– a w ogóle – czy ja się nie boję że tego męża stracę?!? Bo przecież “ucinam mu męskość” swoimi osiągnięciami (bo najwyraźniej miarą prawdziwego mężczyzny jest poziom mierności jego żony)
….
Także Kamila, jak dla mnie roboty masz co najmniej do 80. Nie wiem kiedy planujesz emeryturę, ale z pewnością za wcześnie 😀
Dziękuję uprzejmie ,każdego dnia uczę się.Fakt,ze mam lat 50 nie zatrzymuje mnie przed działaniem,do tej pory skupiona na dzieciach,na miłości mojego życia,tylko nie na sobie.Od kiedy zaczęłam dbać o siebie,ba…kochać siebie,zaczęłam się zmieniać, kreować na nowo swoje życie.Do tej pory balam się rozpocząć własny biznes ,gdyż przez kilkanaście lat po śmierci męża niosłam na swoich barkach ogromne zobowiązania finansowe i nawet sama myśl o stworzeniu swojego biznesu mnie paraliżowała. Dziś już mam to za sobą. Pojawił się kolejny lęk,przed technologią,fb ,fan page,instagram,blog strona techniczna. Dziś z rozpisanymi na nowo celami,krok po kroku uczę się i co najważniejsze działam.Doskonale wiem,co to znaczy ,kiedy z dnia na dzień zostaje się bez środków do życia z małymi dziećmi.Dziś z perspektywy czasu uważam tę tragiczną sytuację życiową za najważniejszą lekcję.Dziękuję za otwarcie prywatnego,jakże intymnego fragmentu Twojej duszy.Podziwiam,cenie,czerpie wiedze.
Przekonania, które funkcjonują, dodam, że te akurat mnie nie blokują, raczej irytują, a nawet bawią:
1. kobieta, która robi karierę i dobrze zarabia jest zimna emocjonalnie – najbardziej boli, że często to są słowa kobiet o kobietach;
2. kobieta, która zarabia więcej niż jej mężczyzna – tłamsi go tym samym i powoduje, że przez jego złe samopoczucie związek się rozpada; to mnie wyjątkowo bawi, biedni faceci, zamiast wyleczyć się z chorych, narzuconych kulturowo stereotypów “głowy rodziny”, rozwijać i zarabiać coraz więcej, zasypuje się nas badaniami, że to odbiera poczucie męskości, często traci na tym życie seksualne, znaczy kobiety zarabiające więcej mają mieć wyrzuty sumienia? :/
3. Faceci boją się kobiet, które wiedzą czego chcą i są konkretne, lepiej więc być uległą i podporządkować się i prywatnie i służbowo… eh…
Pamiętam swoje przekonanie na pierwszym szkoleniu Kamili, które rozwiała jedna z uczestniczek: “Prowadzenie własnego biznesu jest ryzykowne”. 🙂
Kiedy zrozumiałam, że praca na etacie jest równie ryzykowna, bo często zależy od sytuacji rynkowej lub “widzimisię” szefa, to zaczęłam myśleć o własnej działalności bardziej odważnie.
Już wkrótce minie 3 lata, od kiedy jestem na swoimi i nie żałuję kroku, na jaki się zdecydowałam. 🙂
Witaj Kamilo, mnie bardzo blokuje przed rozwojem własnego biznesu przekonanie, że nie osiągnę bezpieczeństwa finansowego takiego, jakie mam w chwili obecnej pracując w korporacji.
najbardziej obawiam się że nie będę w stanie połączyć biznesu i domu (mam trójkę córek). mąż mnie nie wspiera, jasno się określił – mogę robić biznes, ale muszę sama ogarnąć i jedno i drugie on mi nie pomoże :(.
drugą sprawą jest to co było w materiale, że aby zarobić konkretne pieniądze będę musiała być bardzo zapracowana
no i ostatnie – ze wszystkich stron słyszę nasz trójkę dzieci śledź w domu, Ty musisz być matką, musisz się poświęcić dla rodziny, a jak dzieci wyjdą z domu to sobie coś znajdziesz.
1. Bogactwo psuje wartości i osobowość człowieka.
2. Zamożna kobieta ma więcej wrogów niż przyjaciół.
3. Zamożnej kobiecie jest w życiu trudniej, bo więcej się od niej oczekuje.
Ja słyszę i słyszałam :
1. Zajmij się dziećmi, -są małe
2. Zajmij się domem.
3. Nie dasz rady
4. i tak nie znajdziesz pracy
5. Znów kolejny kurs ,który ci nic nie da
Ja słyszę i słyszałam :
1. Nie dasz rady
2. i tak nie znajdziesz pracy
3. Znów kolejny kurs ,który ci nic nie da
Kobiety boją się tego, że im się nie uda i że poniosą porażkę.
Z moich doświadczeń i obserwacji, blokują nas (kobiety):
-niskie poczucie własnej wartości (zwykle wmówione, nabyte.. po tym jak coś nam się układa, jesteśmy “wyżej” zawodowo czy finansowo czy mentalnie niż inni, zamiast się nami inspirować, bezmyślnie krytykują, poniżają, wyśmiewają, ściągają nas w dół)
-zbyt dalekie plany, brak wytyczenia małych kroków, co powoduje, że napotkane przeszkody niszczą cały plan; czasem brak pomysłu jak kryzys przerodzić w sukces; brak konsekwencji w działaniu lub brak “deski ratunku” (np.stałego źródła dochodu lub właściwej osoby, której się można zwierzyć, by wyobrażony kryzys minął)
-spotkanie na drodze muru niezbyt ambitnych i nie-pozytywnych ludzi, posługujących się stereotypami lub “mądrościami” nieadekwatnymi do sytuacji (szef, kierownik, koledzy z pracy czy studiów, a nawet członkowie rodziny), przekonanie, że “wszędzie tak jest/wszyscy tacy są / nie ma z kim współdziałać” .. tym samym odpuszczamy realizację naszych zamierzeń zamiast..zmienić otoczenie, szukać dalej
-przekonanie, że sytuacja, która nas blokuje jest nie do pokonania
-schematyczne pojmowanie swoich umiejętności/doświadczeń/kompetencji (a przecież dyplom dyplomowi nierówny!!!) zamiast twórczego rozwoju
Droga Kamilo, jestem wśród tych kobiet które wymieniłaś pod koniec video Tych które pracowały do siedemdziesiąt lat i nawet więcej i nie mają żadnego bezpieczeństwa finansowego, jedynie swoją emeryturę. Często niewysoką. Oczywiście ze z powodu swoich przekonań, gdyż były ważne rozmaite rzeczy ale nie pieniądze, właśnie te dla siebie. Byłam całe życie dzielną, kreatywną osobą, nie poddającą się trudom, radosną i patrzącą z perspektywą do przodu,, ale nie umiejącą zabezpieczyć swoich starszych lat Nie zatroszczyłam się o siebie., Nawet prowadząc małą firmę do przeszło siedemdziesiątki. .Nie zamierzam jednak teraz poddawać się. Szukam możliwości wypełnienia kreatywnością mojego dalszego życia. Nie mam jednak wiele pomysłów, a czasami odczuwam swoją bezradność i muszę później wydostawać się z dołka…
Ocena całości życia – trochę późno odkryłam jak ważną osobą jestem dla siebie samej . I nie istotne jest jak długo będę żyć., ale ze świadomością wagi tego odkrycia.
Kilka razy podejmowałam próbę działania na własny rachunek. Zawsze z tego rezygnowałam bo dochody były małe. W domu rodzinny słyszałam”Po co Ci to? z tego i tak nic nie będzie”
obawa przed zadłuzeniem, brakiem srodków jesli sie nie powiedzie, mimo tego ze wiem ze “walczy sie po to aby wygrac, a nie aby nie przegrac” :)) niemniej jednak obawa pozostaje
Świetny czwarty punkt. To prawda, znamy się na tym, na czym chcemy się znać. Można nauczyć się wszystkiego, czego chcemy i czego zdecydujemy. Ale tu mocno powraca echo myśli o robieniu tego, co się kocha. Nauka z pasją i miłością jest stukrotnie bardziej owocna i szybka. Niestety, wiele z nas blokują komunikaty słyszane przez całe dzieciństwo, podburzające naszą pewność siebie i uczące nas lęku przed działaniem. Tu rodzi się pytanie: jak uczyć dzieci, żeby nie chłonęły takich negatywnych przesłań? Nie każdy ma rodziców, którzy wspierają jego działania. Znam wielu “przebojowych” młodych ludzi, którzy wyrośli na “bezradnych” dorosłych w powodu wpajania im w najbliższym środowisku lęku przed wyzwaniami, przed aktywnością, przed dążeniem do swoich celów. Czy to w ogóle możliwe, żeby dziecko stało się obojętne na teksty “troskliwej” mamy, która chce ochronić go przed porażkami? Pozdrawiam!
Obawiam się, że po 30-ce jest już za późno, by zacząć od nowa…A co jeśli rezygnacja z mało płatnej, ale stabilnej pracy nie przyczyni się do osiągnięcia “sukcesu”?
Pozdrawiam serdecznie wierząc, że jednak mam błędne myślenie;)
Witaj Kamilo, dziękuję Ci za video. Dobrze i konkretnie mówisz.
W moim życiu jest wiele rzeczy, które mnie blokuje. Z powodu wrodzonej wady serca, nieustannego leczenia nie udało mi się podjąć żadnej zarobkowej pracy. Przyznali mi 2 grupę inwalidzką zaraz po skończonej szkole, a z tego nie da się godnie żyć. Czułam się z tego powodu spisana na straty.
Wiem, że wiele moich fałszywych przekonań powstało w moim umyśle pod wpływem destruktywnej krytyki typu:
– nie nadajesz się do niczego
– nie poradzisz sobie w życiu
– po co ci to
– nie zasługujesz na nic, na powodzenia, a tym bardziej na sukces
Nie dość, że ustawicznie zmagałam się ubóstwem, różnymi brakami, kiedy podstawowe potrzeby nie były zaspokojone to jeszcze upokarzano mnie, że mam popierdolone w głowie, że jestem nienormalna, kiedy buntowałam się i wchodziłam w nowe rzeczy, wypominano mi dobrobyt i luksusy. Doświadczałam nieustannej dominacji, że powinnam siedzieć po cichu, zamknąć się i nie odzywać.
– dlatego dzisiaj trudno mi jest uwierzyć, że mogę być niezależna finasowo.
– brak pewnosi siebie i wiary, że potrafię, poradzę sobie
W tym roku weszłam w pewien biznes zainwestowałm całę swoje zaoszczędzone pieniądze (ponad 1000 złotych) i wszystko straciłam.
Później dowiedziałam się o biznesie w Social Media (marketing rekomendacyjny) więc weszłam w to zarejstrowałam się. Bardzo dużo nauczyłam się od tego czasu, nie opuściłam żadnego szkolenia, a kiedy mi coś wypadło później odsłuchałam i nadrabiałam zaległości, robiłam notatki, zapisałam sobie cele na tydzień, miesiąc, a mimo to nie udało mi się zbudować zespołu ani zarobiuć.
Dzisiaj mam wiele pytań; Co robię nie tak? Jakie popełniam błędy, że innym wychodzi, a mi nie?
– towarzyszy mi strach, że znów mi nie wyjdzie, że znów stracę.
Dziękuję Kamilo za kolejne video, dajesz mi dużo do przemyślenia. Kiedyś byłam bardzo energiczna, rozwijałam się, sięgałam po lepszą pracę. Moje dwie blokady to:
1. Nie mam pieniędzy na rozwój, bo potrzeby bieżące są najważniejsze (a jakbym się bardzo spięła, to coś bym odłożyła)
2. Nie dam rady czasowo i fizycznie ogarnąć dodatkowej pracy i domu i dzieci (bo od razu nie pozwolę sobie na rezygnację z etatu).
Jeszcze trzecia rzecz dochodzi: Czy ja wystarczająco dużo wiem w temacie, za który chcę się zabrać. Zdaję sobie sprawę, że nie muszę wiedzieć wszystkiego od razu, ale ta myśl też mnie blokuje.
ja mam problem z wycenianiem swojej pracy (lekcji), zawsze bralam za malo ;/