Syndrom oszusta i 4 inne blokady, przez które kobiety osiągają mniej

Mężczyzna, który przeczytał wczoraj nagłówki, mówi „to mój temat” i wszyscy słuchają. Kobieta z doktoratem z tej samej dziedziny zaczyna zdanie od „wydaje mi się”. To nie jest różnica kompetencji — to różnica w sposobie mówienia o sobie. Kamila Rowińska wskazuje pięć takich blokad, przez które kobiety osiągają mniej, niż mogłyby.

Syndrom oszusta: gdy dorobek jest, a przekonania nie nadążają

Zjawisko ma swoją nazwę: syndrom oszusta. Tak określa się utrzymujące się poczucie, że nie zasługuje się na własne osiągnięcia — że sukces to zbieg okoliczności, przychylność losu albo cudza pomyłka, a nie efekt kompetencji. I że lada moment ktoś to odkryje.

Dwie rzeczy warto od razu ustawić na miejscu. Po pierwsze, to nie jest diagnoza medyczna, tylko nazwa na powtarzalny wzorzec myślenia. Po drugie, dotyczy ludzi niezależnie od płci. Rowińska mówi jednak o czymś węższym i bardzo konkretnym: o tym, jak ten wzorzec przekłada się na język, a język na pieniądze.

Jej obserwacja z sal szkoleniowych brzmi tak: przy tej samej wiedzy mężczyzna mówi „ja Ci to wytłumaczę”, a kobieta — „wydaje mi się”, „słyszałam”, „czytałam”. Rowińska ujmuje to jednym zdaniem:

Jak mężczyzna ledwie liznął temat, to już mówi, że jest ekspertem, a kobieta jak zrobi doktorat, to mówi, że wciąż się uczy.

Konsekwencja nie jest towarzyska, tylko finansowa. Ludzie kupują, zatrudniają i awansują na podstawie tego, co słyszą — nie na podstawie tego, co masz w szufladzie z dyplomami.

Pięć blokad

1. Szukanie magicznego rozwiązania

Myślenie życzeniowe: dieta cud, pięć magicznych zdań, które naprawią związek w weekend, książę z bajki jako rozwiązanie wszystkich problemów, a w biznesie — magiczna metoda sprzedażowa.

Rowińska opowiada, że na dwudniowym szkoleniu sprzedażowym najczęstsze pytanie brzmi: „powiedz mi tę jedną rzecz, która sprawiła, że Twój biznes się rozwinął”. Albo tę jedną rzecz, dzięki której wróciła do formy po ciąży. Albo tę jedną, dzięki której nie miała problemu ze znalezieniem męża.

Nie ma jednej rzeczy. Są serie działań wykonanych po kolei. A obietnica, że przyjdzie łatwo, nigdy się nie realizuje — bo za każdy wynik płaci się jakąś cenę.

2. Zaniżanie własnych kompetencji

To jest sedno i to jest syndrom oszusta w praktyce. Zamiast „mam w tym dziesięć lat doświadczenia” pada „no, trochę się tym zajmowałam”. Zamiast „prowadzę firmę” — „mam taką małą działalność”.

Rowińska zauważa też drugą stronę tego mechanizmu — reakcję otoczenia. Kiedy ona sama mówi wprost, że odnosi sukcesy biznesowe albo że napisała kilka książek, pojawia się pytanie: „a czy Tobie wypada tak mówić?”. Jej odpowiedź jest prosta: gdyby to samo powiedział mężczyzna stojący obok, nikt by go o to nie zapytał. Pytanie bierze się z przekonania, że kobiecie przystoi skromność i wycofanie.

Jej rekomendacja jest nieoczywista i praktyczna: ucz się tego od mężczyzn. Nie chodzi o przechwałki, tylko o umiejętność mówienia o swoich kompetencjach spokojnie i bez przepraszania.

3. Niechęć do delegowania

Kobiety — w jej obserwacji — niechętnie oddają zadania i jednocześnie bardzo chętnie przejmują cudze.

Porównanie, którego używa, jest bezlitosne. Mężczyzna zajęty budowaniem firmy bez wahania zatrudni fachowca do położenia parkietu i powie „zbudowałem dom”, choć nie zrobił tego własnymi rękami — i nie uzna tego za ujmę. Kobieta w tej samej sytuacji często nie dopuści, żeby ktoś inny wyprasował, posprzątał czy ugotował, bo „zrobi to źle”.

Rachunek jest prosty: doba jest skończona. Jeśli pracujesz zawodowo, część zadań musi przejść na kogoś innego — na resztę rodziny albo na osoby z zewnątrz. Rowińska podaje własny przykład: jej nastoletni syn gotuje, robi śniadania i sprząta swój pokój — czego, jak zauważa, nie potrafi wielu dwudziestolatków, bo mamy robiły to za nich.

Jak to zrobić technicznie, rozkłada osobno w materiale o delegowaniu zadań.

4. Decyzje na emocjach zamiast na liczbach

Rowińska wyraźnie zaznacza, że nie chodzi o zagłuszanie emocji ani o ich ignorowanie. Chodzi o to, żeby w decyzjach biznesowych częściej opierać się na faktach.

Wzorzec, który opisuje: projekt jest kontynuowany, bo „jest miło i fajnie”, mimo że nie przynosi pieniędzy. Test jest prosty i warto go przeprowadzić na zimno:

  • Jeśli coś sprawia przyjemność i zarabia — rozwijasz.
  • Jeśli sprawia przyjemność, ale nie zarabia — przenosisz do hobby, świadomie i bez poczucia porażki.
  • Jeśli nie sprawia przyjemności i nie zarabia — kończysz.

5. Niechęć do zapłacenia ceny

Zdanie „nie mam pieniędzy na szkolenie” pada, jak zauważa Rowińska, często od osób, u których widać wydatki na paznokcie hybrydowe czy rzęsy — a ona doskonale wie, ile takie rzeczy kosztują.

Nie jest to zarzut wobec dbania o siebie. Jest to pytanie o kolejność. Kiedy zaczynała, malowała paznokcie sama i sama farbowała włosy, bo wiedziała, że najpierw inwestuje w kompetencje, a zabiegi przyjdą później.

Najmocniejszy argument w całym materiale cytuje za jednym ze swoich klientów, Marcinem Kokoszką:

Nawet jeśli w coś teraz nie zainwestujesz, i tak prędzej czy później za to zapłacisz.

Zapłacisz tym, że nie będziesz mogła pracować za wyższe stawki — bo nikt Cię za nie nie przyjmie. Rachunek nie znika, tylko wystawia się później i w gorszej walucie.

Przykład w liczbach: cena nauki kontra cena jej braku

Poniższy rachunek jest ilustracją na przyjętych założeniach, a nie danymi rynkowymi — podstaw swoje.

Załóżmy kurs za 970 zł i to, że dzięki niemu podnosisz stawkę o 500 zł miesięcznie.

  • Zwrot następuje po dwóch miesiącach.
  • W skali roku: 6 000 zł różnicy.
  • Przez pięć lat: 30 000 zł — przy jednorazowym wydatku 970 zł.

A teraz druga strona równania, o której mówi cytat wyżej: jeśli nie zainwestujesz, te 6 000 zł rocznie nie pojawia się jako strata na wyciągu. Pojawia się jako pieniądze, których po prostu nie ma — i dlatego tak łatwo ich nie zauważyć.

Jak przestać zaniżać — konkretne podmiany

Najszybszą zmianę daje praca nad językiem, bo nie wymaga nowych kompetencji, tylko przestania ukrywania tych, które masz.

  • „Wydaje mi się, że…” → „Z mojego doświadczenia wynika, że…”
  • „Trochę się tym zajmowałam” → „Robię to od ośmiu lat”
  • „Mam taką małą działalność” → „Prowadzę firmę, która robi X”
  • „Może źle to zrozumiałam, ale…” → „Rozumiem to tak: …”
  • „Przepraszam, że zawracam głowę” → „Mam do Ciebie sprawę”
  • „Nie jestem ekspertką, ale…” → (nic — po prostu powiedz to, co masz do powiedzenia)

Zwróć uwagę, że żadna z tych podmian nie jest przechwałką. Wszystkie są po prostu opisem stanu faktycznego bez dopisanego na początku pomniejszenia.

Checklista na najbliższy tydzień

  • Wypisz swoje realne kompetencje — lata doświadczenia, projekty, liczby. Na papierze.
  • Przez trzy dni zapisuj, ile razy zaczynasz zdanie od pomniejszenia siebie.
  • Wybierz jedną podmianę z listy wyżej i stosuj ją konsekwentnie.
  • Wskaż jedno zadanie, które w tym tygodniu oddasz komuś innemu.
  • Sprawdź w jednym bieżącym projekcie: przyjemność czy pieniądze — i co z tego wynika.
  • Zaplanuj jedną konkretną inwestycję w swoje kompetencje z datą, nie z intencją.

Cztery błędy przy wychodzeniu z tego

  1. Czekanie, aż poczucie kompetencji przyjdzie samo. Ono przychodzi po zmianie zachowania, nie przed nią.
  2. Mylenie pewności siebie z arogancją. „Robię to od ośmiu lat” nie jest przechwałką, tylko faktem.
  3. Doszkalanie się zamiast działania. Kolejny kurs bywa najbardziej eleganckim sposobem odkładania — zwłaszcza gdy kompetencje już są.
  4. Traktowanie ceny sukcesu jako niesprawiedliwości. Cena jest zawsze; wybór dotyczy tylko tego, czy płacisz teraz świadomie, czy później mimochodem.

FAQ

Czym jest syndrom oszusta?

To utrzymujące się poczucie, że nie zasługuje się na własne osiągnięcia i że zawdzięcza się je przypadkowi. Nie jest to jednostka chorobowa, tylko nazwa wzorca myślenia — i dotyczy osób niezależnie od płci.

Jak przestać mówić „wydaje mi się”?

Zacznij od jednej podmiany zdania i stosuj ją przez tydzień, zamiast próbować zmienić cały sposób mówienia naraz. Zmiana języka jest szybsza niż zmiana przekonań i zwykle to ona pociąga tę drugą.

Czy mówienie o swoich sukcesach nie jest chwaleniem się?

Różnica leży w treści: chwalenie się to ocena („jestem najlepsza”), a mówienie o kompetencjach to fakt („prowadzę to od ośmiu lat”). Warto też zauważyć, komu zadaje się pytanie „czy wypada” — i komu nigdy się go nie zadaje.

Od czego zacząć, jeśli mam tylko jedną godzinę?

Wypisz swoje kompetencje z liczbami: lata, projekty, wyniki. Większość osób, robiąc to pierwszy raz, jest zaskoczona własną listą — i to zaskoczenie samo w sobie jest odpowiedzią.

Czy da się osiągnąć sukces bez płacenia ceny?

Nie — i to jest właśnie ta obietnica, którą sprzedają „magiczne rozwiązania”. Można natomiast świadomie wybrać, jaką cenę płacisz i w jakiej kolejności.

Podsumowanie

Pięć blokad, o których mówi Kamila Rowińska, ma wspólny mianownik: wszystkie polegają na tym, że koszt jest przesunięty w czasie i przez to niewidoczny. Nie inwestujesz — i nic się pozornie nie dzieje. Zaniżasz swoje kompetencje — i nikt nie protestuje. Nie delegujesz — i doba jakoś się domyka.

Rachunek przychodzi później: jako stawka, której nie możesz podnieść, i jako projekty, których nie zdążyłaś zrobić. Dobra wiadomość jest taka, że najtańsza zmiana z całej piątki — sposób, w jaki mówisz o sobie — nie kosztuje ani złotówki.


Chcesz popracować nad tym systemowo?

Przekonania o własnej wartości, pieniądze i niezależność zawodowa to jeden temat, a nie trzy osobne. Kamila Rowińska prowadzi przez niego w kursie online.

Kobieta Niezależna — kurs online Kamili Rowińskiej


Zobacz więcej materiałów


Obejrzyj nagranie, na podstawie którego powstał ten artykuł

Poniżej oryginalne wideo, w którym Kamila Rowińska omawia pięć powodów, przez które kobiety osiągają mniej, niż mogłyby.


Źródła i uwagi redakcyjne:
Podstawą artykułu jest nagranie Kamili Rowińskiej i pięć blokad, które w nim wskazuje. Porównania między zachowaniami kobiet i mężczyzn przedstawiono jako jej obserwacje z wieloletniej praktyki szkoleniowej, a nie jako ustalenia badawcze o całych grupach — takich uogólnień artykuł świadomie nie formułuje.
„Syndrom oszusta” to przyjęta nazwa wzorca myślenia opisanego w psychologii, a nie jednostka chorobowa ani diagnoza; dotyczy osób niezależnie od płci.
Cytat o cenie inwestycji pochodzi od Marcina Kokoszki i został przytoczony w nagraniu przez autorkę.
Rachunek zwrotu z inwestycji w kompetencje jest przykładem obliczeniowym na przyjętych założeniach (kurs 970 zł, wzrost stawki o 500 zł miesięcznie), a nie danymi rynkowymi.
Zapowiedzi zapisów i ofert wymieniane w nagraniu są nieaktualne i celowo nie zostały powtórzone.

Artykuł został opracowany między innymi na podstawie materiału: „Dlaczego tak mało kobiet osiąga sukces?”, opublikowanego na kanale Kamila Rowińska w serwisie YouTube. Treść została rozbudowana, zweryfikowana i uzupełniona o dodatkowe źródła, przykłady oraz opracowanie własne.

Powiązane artykuły

Skomentuj

  1. Moje pomysły, które poniekąd pokrywają się z wypowiedzią Kamili
    1. Niechęć do wychodzenia ze strefy swojego komfortu. Zrobienie czegoś nowego wiąże się ze stresem, strachem, obawą, niepewnością, ryzykiem poniesienia porażki. Głowa podświadomie się broni i mówi “po co mi to? i tak się nie uda” 🙂 Mądrość polega na robieniu różnych rzeczy mimo to.
    2. Stereotyp społeczny – matki, żony – ale to jest zewnętrzne i każda z nas czując się odpowiedzialna za swoje życie może go przełamać. Z drugiej strony dużo odwagi i siły wymaga stawianie dodatkowych wymagań mężowi i dzieciom.
    2. Brak pomysłu, znajomości swojego systemu wartości, swojej pasji i brak konsekwencji w działaniu.
    3. Wygodnictwo, żeby nie użyć słowa lenistwo. Bardzo podobają mi się Twoje wypowiedzi o wzięciu odpowiedzialności za swoje życie.

  2. Brak wsparcia ze strony najbliższych. Od razu skreślają twój pomysł czy też uważają za głupi a może zwyczajnie nie wierzą w Twoje możliwości. W takim przypadku kobieta zaczyna się zastanawiać czy podjęcie działania albo trwanie w danym projekcie w ogóle ma sens.
    Zbyt duże oczekiwania – można się spodziewać, że wszystko pójdzie sprawnie itd a okazuje się, że to wcale nie jest takie proste jak się wydawało.

  3. Strach, lęk, że stracę to co mam i nie zostanie mi nic. Chodzi mi o finanse. Nie mam wiele, ale mieć to co mam, a nie mieć nic, to powoduje paraliż przed podjęciem dzialan. A żeby osiągnąć to co chce, muszę zrobić krok w coś zupełnie nowego, zupelnie innego od dotychczasowego. I tkwię tu gdzie jestem teraz już 20lat. Boże.

  4. Całe życie byłam zdominowana przez innych ludzi, którzy najczęściej wymagali ode mnie uległości, poddania się im i podporządkowania, życia autorytetom – mężczyznom. Wiele upokarzjących słów; zamknij się, siedź po cichu, nie odzywaj się, i tak sobie w życiu w niczym nie poradzisz – jeszcze mnie będziesz szukać i wiele wiele innych trujących słów. W które szłysząc tyle razy w końcu zaczęłam w nich wierzyć i teraz zbieram tego żniwo w postaci złych przekonań typu;
    – nie warto próbować, bo i tak mi nie wyjdzie
    – nie warto się starać, bo i tak mnie odrzucą, nie wezmą ode mnie
    – liczą się inni lepsi ode mnie, a nie ja, którą wszyscy spisali na straty
    – po co się starać skoro i tak sobie nie poradzę, nikt mi nie pomoże

  5. Z własnego doświadczenia wiem, że dla mnie bardzo trudną sprawą było nauczyć się dokonywania wyborów. Jeżeli nie dokonuję wyboru, to stoję w miejscu lub cofam się w swoim rozwoju. Ciągle zwątpienia ‘ tak’ – ‘nie’ kosztowały mnie ogromną ilość energii i wprowadzały stan zawieszenia.
    Tak naprawdę dokonujemy wyboru na każdym kroku. 🙂 Nie zawsze to zauważamy.
    Od lat prowadzę własną szkolę językową w Holandii. Prowadzenie własnej działalności nauczyło mnie odwagi i przejawiania swojej wewnętrznej siły. Na początku przyjęcie każdej drobnej decyzji było dla mnie makabryczną sprawą…
    Teraz wiem, że każda przyjęta decyzja jest manifestacją mojej wolności, mojej odwagi i mojej siły wewnętrznej. Ta siła wewnętrzna była w stanie uśpienia, póki nie nauczyłam się podejmowania decyzji.
    Dokonywanie wyborów jest w tej chwili dla mnie WYZWANIEM, z którym śmiało się spotykam, które wzbudza moje zainteresowanie a nie lęk, które dodaję mi odwagi i które sprawia, że kocham swoje życie!
    Życzę sobie samej i wszystkim kobietom, które czytają ten komentarz, wspaniałej odwagi w dokonywaniu wyborów i podjęciu decyzji!!!

    Irina Malinkina / SVET Szkoła Efektywnych Kursów Językowych

  6. Dziękuję Kamila za Twoje nagranie. Ja przyznam szczerze uświadomiłam sobie ze nie mam problemu z większością rzeczy o których wspominasz:
    – chętnie deleguję sprawy innym
    – nie tkwię w projektach które przynoszą tylko zadowolenie bez korzyści finansowych

    Ale do jednego sie przyznam: bardzo ostrożnie inwestuje w siebie. Brak pewności że dana inwestycja się zwróci hamuje moje inwestowanie.

  7. Z wszystkimi punktami się zgadzam jak najbardziej i również mam wiele obserwacji jak mężczyźni tak samo nie znając tematu ‘grają’ i robią dobrą minę, dodałabym jeszcze to , że
    kobiety nie wchodzą do określonych branży- chociażby to, o czym mówiłaś w poprzednim filmiku- o czym czytasz, o tym masz wiedzę
    i dzieje się też tak na rynku pracy
    upraszczając- kobieta – praca przy biurku w papierach albo do sklepu- i o ile jako doświadczenie pracy, każda praca jest dobra, chodzi bardziej o pomosty i trampoliny żeby z tego przejść w inne miejsce
    mężczyźni wchodzą do szerszej palety branż i szerszej palety stanowisk.

  8. Jesteś bardzo budująca osoba Kamilo! Dziękuje Ci za już kolejne video.
    To co mówisz jest bardzo prawdziwe.
    Mysle o własnym biznesie, uświadomiłaś mi, ze droga do celu nie będzie łatwa, ale mam jeszcze pół roku aby się dobrze przygotować. Zainspirowałaś mnie do działania, podjęłam decyzje o 3 szkoleniach, w które zainwestuje w najbliższym czasie, włosy i paznokcie pomaluje sama ?
    Dziękuje ☺️

  9. Im dłużej kobieta tkwi w pewnych uwarunkowaniach i jest to strefa komfortu tym trudniej podjąć jej decyzje o zmianach. Tym bardziej kiedy otoczenie mówi “daj sobie spokój”, “po co Ci to ?” Utwierdza się nas w przekonaniu, że powinnyśmy pozostać tam gdzie do tej pory.

  10. Jeśli mezczyzna zarabia dostatecznie dużo, nie ma wówczas sensu, zabierać rodzinie czasu, żeby realizować własne projekty. Kobieta może skupić się na rodzinie, bo przecież i tak nie zarobi tyle co mężczyzna, a ktoś musi ogarniac DOM w domyśle:dzieci, codzienne czynności itd…..

  11. Kobiety często chcą się przed wszystkimi tłumaczyć, co powoduje, że wielu rzeczy nie robią, bo boją się reakcji innych, tego, że będą musiały tłumaczyć się ze swojego sukcesu.

  12. W moim przypadku był to strach przed porażką, brak odwagi (bo co ludzie pomyślą). Trudnością był też brak wsparcia ze strony najbliższych. Do tej pory czasem pojawiają się obie te sytuacje i z obiema radzę sobie raz gorzej, raz lepiej. A z dzisiejszego filmu najbardziej zapamiętałam pierwszy i ostatni powód, bo w jakimś stopniu dopadło mnie to ostatnio. Cieszę się, że mogłam dziś obejrzeć ten film i wyciągnąć lekcje dla siebie. 🙂

  13. Dlaczego kobiety nie odnoszą sukcesów? Bo właśnie w takim przekonaniu są wychowane, że żadnych sukcesów nie odnoszą. A przecież od początku odnosimy sukcesy. Z tym, że o ile do pewnego momentu jesteśmy za to chwalone, to później każdy nasz sukces jest pomniejszany bądź niezauważany. Same zaczynamy żyć w przekonaniu, że sukcesy odnoszą inni. Bo przecież każdy sukces musi być spektakularny. A to nieprawda. Przecież każda z nas nauczyła się samodzielnie ubierać, jeść, pisać, czytać. To były pierwsze sukcesy, osiągalne akurat w danym wieku i za to nas chwalono mniej lub bardziej. Kończymy szkołę, studia, kursy. Zakładamy rodziny, godzimy życie prywatne z zawodowym, żonglujemy grafikami wszystkich członków rodziny tak abyśmy w pewnym punkcie mogli się spotkać. To wszystko są ogromne sukcesy, ale ich nie zauważamy. Wydaje mi się, że dlatego mamy problem z sukcesami biznesowymi. Nie widzimy swoich dotychczasowych codziennych sukcesów i kompetencji jakie zdobyłyśmy przy ich osiąganiu. Nie wierzymy w to, że możemy odnieść sukces w każdej dziedzinie życia. Blokuje nas też myśl, że stracimy coś ważnego, np. rodzinę. Mało tego, często spotykam się ze stwierdzeniem, że może ta kobieta sukcesu ma fajnie, bo jej się udało, ale pewnie cierpi na tym jej rodzina. Wkurza mnie takie stwierdzenie, bo wiem, że żadnej kobiecie sukcesu się nie udało, tylko sobie ten sukces ciężko wypracowała. Poza tym, oprócz skrajnych przypadków pracoholizmu, najczęściej są to kobiety spełnione z samodzielnymi, szczęśliwymi dziećmi i wspierającymi je mężami czy partnerami. Sama długo musiałam się o tym przekonywać. Teraz wychodzę na codzienny spacer, zapisałam się na angielski (2×1,5h w tygodniu), prowadzę sklep, który przynosi zyski, mam zadowolone klientki, spędzam jeszcze więcej czasu z rodziną i wiem, że to wszystko są moje sukcesy. Wiem też, że samo się nie zrobiło, musiałam wypracować współpracę wszystkich członków, a wcześniej nauczyć dzieci samodzielności. Musiałam wypracować relacje z klientami, które są oparte na zasadzie win-win. I to jest bardzo duży sukces biznesowy w moim przypadku. Chciałabym żeby każda kobieta spojrzała na swoje codzienne sukcesy jak na małe kroczki do jeszcze większego sukcesu.

  14. Cześć,
    myślę, że kobiety często nie odnoszą sukcesu, ponieważ próbują spełniać oczekiwania innych, a nie swoje (np. idą na studia, które wybrali rodzice). Poza tym kieruje nimi strach, który przebiera się za “odpowiedzialność”: a co będzie, jeśli mi się nie uda? jak nakarmię moje dzieci? z czego będę żyła? Od razu zakładają, że coś nie wyjdzie, wiec nie ma sensu zaczynać. Nie wierzę, że mężczyźni nie odczuwają podobnych wątpliwości, po prostu dla nich porażka jest tylko jednym z możliwych zakończeń, a nie czymś pewnym.

  15. Brak określonego celu – czego tak na serio chcę, dokładnie. Konkretne myślenie , realna ocena sytuacji – zawsze te punkty są mocno analizowane przeze mnie i nie potrafię krótko i rzeczowo odpowiedzieć na nie. Wtedy się poddaję, chcę zmiany ale nie umiem się za to zabrać – bo jakiej zmiany chcę?

  16. Po pierwsze LENISTWO, po drugie komunikowanie się z otoczeniem, tzn. “przecież ja nie mam nic do powiedzenia tej osobie lub tym ludziom”. Oczywiście piszę o sobie, ale wiem że to się na mnie niestety odbija….
    I po trzecie ocenianie kogoś z góry, jakbyśmy były jasnowidzami co ktoś myśli o nas i dlaczego tak się patrzą itd. Pracuję nad tym, ale łatwo nie jest.
    Pozdrawiam serdecznie.

  17. Dziękuję za to video. Ostatnio dużo myślę o tym, w jakim jestem miejscu zawodowo, gdzie chciałabym być i mam refleksje na temat moich szans na awans w zespole, w którym pracuję. Pracuje jako PM w zespole 4 osobowym. Pracuję bardzo dużo (9-11h/dziennie) . Ale zawsze pracuje mniej niż moi koledzy! Ja muszę wrócić do domu, przygotować obiad, pobyć z dziećmi. Tak, mogę te zadania delegować, ale nie chcę. Chcę mieć czas dla dzieci, dla rodziny. Kompetencyjnie jestem na tym samym poziomie co oni. Mam większe doświadczenie, ale…pilnuję żeby wyjść przed 17:00 i jak trzeba pracuje zdalnie, z domu, wieczorami, jak ogarnę dom. Oni w tym samym czasie siedzą w biurze! I często słyszę “nooo bo Franek to mega dużo pracuje, Olek, a Ty to jednak wracasz do domu” ……Nie chcę tłumaczyć dlaczego wracam. To wg moich standardów nieprofesjonalne. Ale jak walczyć z takim podejściem? Jak wyrównać nasze szanse? Pokazać, że nie chodzi o to ILE się pracuje, ale jak….

    1. Swietne podejscie Karolina. Moim zdaniem nie chodzi w o to zeby w biurze ‘byc’ a zeby Twoje obowiazki byly wykonane efektywnie. Polecam zbudowac pozytywna relacje ze swoim przelozonym ktora moze w przyszlosci zaprocentowac. Ponadto, w bardzo metodologiczny sposob pokazac przelozonemu ze wcale Twoja praca nie cierpi a wrecz przeciwnie. To tak jakbys miala doktorat ale nikt by o tym nie wiedzial, z praktycznego punktu widzenia to tak jakbys tego doktoratu nie miala. A moze to wlasnie Twoi koledzy sa mniej wydajni od Ciebie i dlatego musza siedziec po godzinach 🙂

  18. Myślenie o sprawach domowych, dzieciach i mężu. W naszej kulturze utarło się, że mężczyzna zarabia, a kobieta zajmuje się domem. Dlatego kobiety często rezygnują z siebie na poczet rodziny i domu. Jest to złe podejście bo zapomina o sobie i swoich potrzebach. Kobietom powtarza się od najmłodszych lat, że powinna umieć gotować, sprzątać, cerować itp.Ja słyszałam od rodziców “porady” typu: “jak nie będziesz umiała gotować, piec,sprzątać itd. to nikogo nie znajdziesz”. A to nie prawda. Uważam, że mężczyźni lubią w kobietach cechy tj. zaradność, odwagę czy posiadanie własnego zdania, chociaż do tego się nie przyznają, bo im to nie na rękę. A kobiety mają wiele cech, które na pewno pozwoliłby im osiągnąć sukces, tylko o nich nie wiedzą albo je tłumią. Dlatego kobiety powinny ciągle spoglądać na siebie z lotu ptaka, by odrzucając emocje i poglądy innych, stawać się kobietami sukcesu, bez względu na to jak nazywamy ten sukces.

  19. Wygoda – bo po co zrywać się o świcie i gnać na szkolenie?
    Fałszywe przekonania – to faceci są od zarabiania kasy, a kobiety są strazniczkami domowego ogniska.
    Podatnść na wpływy i podpowiedzi z otoczenia – po co Ci to, ty nie musisz, coś wymyślasz. Albo wprost przeciwnie – nadmierne naciski, np. że strony rodziców na kontynuację rodzinnego biznesu, podczas gdy zainteresowana kompletnie nie czuje się w danej dziedzinie, a jest świetna w swojej branży

  20. U siebie odkryłam dziwną barierę (przekonanie), że osiągając sukces będę w pewnym sensie lepsza od męża, siostry czy będę miała łatwiej w życiu, niż np. moja mama. To powoduje poczucie winy i strach, że te osoby można stracić. Myślę, że w przypadku kobiet działa bardzo dużo ukrytych przekonań, które ciężko zidentyfikować bez pomocy coacha, psychologa czy szczerej rozmowy ze sobą.
    Zgadzam się oczywiście z wymienionymi przez Ciebie przyczynami i jakoś mi smutno, że tak jest.

  21. Kamila, dziękuję bardzo za kolejne video, które mobilizuje do refleksji, zastanowienia się nad sobą, swoimi wyborami i co nimi kieruje. Podpisuję się pod powyższymi komentarzami. Szczególnie żywe jest u mnie przekonanie, że jestem niewystarczająca dobra jako mama, żona, przyjaciółka, pracownik czy szefowa we własnym biznesie, nie mam wiary w swoje umiejętności czy kompetencje, co powoduje że nie idę do przodu tak jak tego oczekuję – czasem drepczę w miejscu lub nawet cofam się i tak w kółko.
    Mimo świadomości moich negatywnych samospełniających się przekonań dot. mojej osoby trudno jest wyjść z tej matni, ale nie tracę wiary.

  22. Bardzo dziękuję za ten film. Odkąd zmieniłam nastawienie na temat inwestycji w siebie moje życie zaczęło się zmieniać. Moją podróż w stronę sukcesu zaczęłam właśnie od zmiany postanowień i priorytetów. Takie filmy dają mi siłę i potwierdzenie, że idę w dobrym kierunku, zwracają uwagę na kwestie nad którymi muszę jeszcze pracować. Myśl, że istnieją profesjonalistki takie jak Pani Kamila buduje we mnie poczucie bezpieczeństwa bo wiem, że zawsze znajdę wsparcie w chwilach zwątpienia i kiedy będę próbowała się poddać. Jeszcze raz dziękuję z całego serca

  23. Ja właśnie zapłaciłam za brak inwestowania w siebie! Od kilku dni chodzę tak struta że szok! Nie chciało mi się zainwestować w naukę języka angielskiego… kilka dni temu dostałam suuuuuper ofertę pracy za baaaardzo fajne pieniądze. Niestety warunkiem koniecznym była biegła znajomość języka angielskiego. Taka okazja przeszła mi koło nosa. Nawet Pani rekruterka bardzo żałowała że mam takie baraki…

    1. Justyna, nie łam się, tylko działaj! Czasami taka sytuacja wynika też z zewnętrznych przyczyn, co sprawia z jednej strony, że poczucie winy jest mniejsze, ale z drugiej – komplikuje możliwość działania. Tak jest u mnie – 2 oferty prosto od rekruterów oraz mnóstwo mniejszych w czeluściach internetu przeszło/przechodzi mi koło nosa już od roku, kiedy mój cały plan rozwoju kariery się posypał. Specjalnie zrobiłam prawko jazdy i poszłam na kurs dodatkowego języka, żeby móc przebierać w większej ilości ogłoszeń. I co? Potrącił mnie samochód, pracę ówczesną straciłam, przerwałam kurs języka, od roku rehabilitacja i ból, o jeździe autem aż do niedawna nie było mowy. Od kilku miesięcy szukam znowu zajęcia, ale najfajniejsze oferty są z wymogiem prawa jazdy. I wściekam się na to, płaczę nieraz, ale absolutnie – nie poddaję! Rehabilitacja, wysyłanie CV, rozmowy kwalifikacyjne, w bliskich planach ponowne jazdy z instruktorem, w dalszych – powrót do kursu językowego … i tak w kółko, aż do skutku.
      Nie pozwolę moim ograniczeniom na zamknięcie mnie w przeszłości.
      Pozdrawiam serdecznie!

  24. Pani Kamilo bardzo bym chciała obejrzeć wideo o tym jak wybrać dla siebie najlepsza prace. Troche się w tym szukaniu pogubiłam. Chwytam każda pracę przez co spowodowało że po latach jestem za bardzo rozdrażniona i nie wiem co bym chciała w życiu. jak znależć odpowiedni kierunek proszę o pomoc. Pozdrawiam

  25. Kamila, jak zawsze mówisz bardzo przekonująco za co Ci bardzo dziękuję 🙂 …a co powiesz na obawę przed sukcesem (mniejszym lub większym – to tu nieistotne). Sukces pociąga za sobą pewne zobowiązania, różnego rodzaju. Daje satysfakcje – super! Oczywiście też wiele innych korzyści, choćby np. materialne. A co jeśli później jest trudno pogodzić ten sukces z innymi priorytetami, obowiązkami, zobowiązaniami, a niekoniecznie chce się z tego wycofać, bo miał to być powiedzmy interes życia (takie ‘dziecko’) albo jest mocno związane z pasjami prywatnymi czy zawodowymi. Pewnie, że się da, bo zawsze jest jakieś rozwiązanie, lepsze lub gorsze, bardziej lub mniej korzystne, ale obawy są – nie tylko przed tym czy się uda, ale co jeśli faktycznie się uda, czy to się udźwignie razem z resztą życia. Jak byś zachęciła do przełamania się? Można pomyśleć o tym co się straci, jeśli się czegoś nie zrobi, jak będzie wyglądało życie w obu przypadkach… Jasne… Ale tego nigdy do końca nie wiemy. Czym jeszcze można się zmotywować…? Wspomnianą pasją… Czym jeszcze…?
    Panowie jednak prościej myślą, nie kombinują… Mężczyzna jak musi np. coś załatwić, to oświadcza, że musi i wychodzi (tak w skrócie), a kobieta się zastanowi czy teraz czy może innym razem, bo może teraz jest coś ważniejszego itp. Chyba faktycznie trzeba myśleć i działać jak oni – to o wiele prostsze 😉
    I nie chodzi tu o przekonanie, że kobiecie nie wypada odnosić sukces. Wypada, wypada jak najbardziej! Chodzi o to jak to zrobić, żeby działać jak mężczyzna, czyli ‘klapki na oczy i działamy’. Trochę może przejaskrawiłam 😉 Jak się przekonać do drogi po sukces (w jakiejkolwiek skali czy na jakimkolwiek polu) i jego konsekwencji? Ideą, wyższym celem…? Masz jakiś pomysł? Być może na własnym przykładzie, bo Ty sukces niewątpliwie odniosłaś czego Ci gratuluję! Co czułaś jak już wiedziałaś, że jesteś na tej drodze? Miałaś wątpliwości? Jak sobie z nimi radziłaś? Albo – jakbyś miała, to jakbyś sobie z nimi radziła? 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

  26. Moje spostrzeżenia mogę wysnuwać tylko na bazie moich doświadczeń i tego co sama przeżyłam i co teraz stopniowo zmieniam i DZIAŁA – jeśli ktoś chce skorzystać to proszę się częstować 😉
    1. Nie chwaliłam się sama, nie doceniałam, nie mówiłam GŁOŚNO o swoich sukcesach – bo przecież nie wypada, bo przecież nieprofesjonalne, bo przecież mądrzy ludzie nie chwalą się – A DLACZEGO NIE? Patrząc na kolegów można wysnuć wnioski, że pozjadali wszystkie rozumy, nikogo nie chcę obrazić ale jak na wszech mądrych ludzi zbyt często coś za nich robiłam a oczywiście pochwały spadały na kogoś innego. Dlatego zaczęłam z głową podniesioną do góry (autentycznie i fizycznie do góry) mówić o swoich osiągnięciach, głośno informować wcześniej i przed wszystkimi co zrobiłam, kiedy to zrobiłam i z jakim efektem oraz kto na tym skorzystał. Bez udawanej pychy czy teatru – po prostu merytorycznie ale jako pierwsza!
    2. Natychmiast reaguję na wszelkie, podkreślam wszelkie dowcipki wątpliwej jakości i treści na temat mój, kobiet w ogóle oraz kontruję jakiekolwiek żarty mogące obniżyć moją wartość lub mój profesjonalizm. Robię to zdecydowanie, głośno tak aby wszyscy dookoła usłyszeli że się przeciwstawiam – efekt jest taki, że każdy wie, że ze mnie się nie żartuje, że ja udzielam konkretnych odpowiedzi i ja na pewno znajdę rozwiązanie. Każdy także wie, że są granice żartów ze mną a co najważniejsze, każdy wie, że jeśli chodzi o temat rozwoju to zawsze ze mną. To buduje mnie jako osobę, która jest zawsze gotowa do zadania. Wiedza także, że nie ukryją roboty która nie została zrobiona – ja i tak się dowiem!
    3. Coś co już słyszę od innych, mnie to nie dotyczy – nie pojadę w sobotę na szkolenie bo to mój prywatny czas, albo jak pracodawca mi zwróci dzień wolny za szkolenie w sobotę to pojadę. Moja odpowiedź brzmi tak – super, że pracodawca daje mi możliwość uczestniczenia w szkoleniu bo opłaca przejazd, wyżywienie i bilet więc byłabym skończoną idiotką gdybym nie pojechała na takie szkolenie. Co do dnia wolnego – dogadamy się, dzisiaj ja pojadę na szkolenie, dam coś z siebie, innym razem moja szefowa zrozumie jeśli rozchoruje się moje dziecko – to uczciwe! Jeśli nie chcesz się uczyć w dni wolne a w tygodniu twierdzisz, że nie masz czasu to po prostu przestań ściemniać – nie chcesz się uczyć!
    4. Nie mogę iść na szkolenie, nie mogę zostać i zrobić tego czy tamtego bo mam dzieci, mój mąż nie da sobie z nimi rady, nikt nie jest w stanie ogarnąć mojego małego synka itd.itd, wymówki, wymówki – też musiałam się tego nauczyć – już wiem, że mąż przeżyje, dzieci zresztą też jeśli kilka dni zostaną sami bo ja muszę wyjechać na szkolenie, nic się nie stanie jeśli w sobotę zjedzą wspólnie zrobione kanapki zamiast wypasionego obiadu bo ja muszę być na uczelni. Oni przeżyją, nauczą się samodzielności a mąż zaangażuje w życie rodzinne, ja zdobędę kompetencje. Nauka dla wszystkich – kiedyś bałam się zostawić swoje dzieci – żeby była jasność, mam trzech synów!
    Kobiety wszystkich chcą wyręczać, tylko kto je o to prosi! A potem są sfrustrowane, niezadowolone z pracy, domu i dzieci. Nie mówię, że wszystko jest u mnie super kolorowe, mam dużo do zrobienia ale nie mam już wyrzutów sumienia bo idę do pracy czy do szkoły – z moich późniejszych pieniędzy te dzieci też będą korzystały.
    5. Nauczyć się wybierać rzeczy niezbędne – tego uczę się cały czas. Chodzi mi o wydawanie pieniędzy na niekoniecznie potrzebne rzeczy. Ja do dziś u kosmetyczki robię rzeczy których sama nie potrafię zrobić, żeby nie wydawać bez sensu, zaczęłam oszczędzać na ubraniach przerabiając stare rzeczy, super efekt, mam zupełnie nową szafę za nieduże pieniądze. Wybieram i odkładam. Obowiązkowo 10% z każdej pensji od razu, tego samego dnia.
    Pozdrawiam, to takie moje wnioski.
    Ula

  27. Dużą przeszkodą dla mnie jest to, że moje decyzje nie oddziałują tylko na mnie. Gdy byłam singlem nie było dla mnie problemem by zainwestować w to co uważałam za aktualnie potrzebne kosztem innych potrzeb. Jeśli wydałam dużo pieniędzy np. na specjalistyczne książki, to ja potem do końca miesiąca jadłam ryż w każdej postaci. Teraz nie mam takiej opcji. Mam majątkową wspólność małżeńską i na pierwszym planie są potrzeby wspólne: wydatki na mieszkanie, samochód, prezenty dla rodziny itd. Ja mogłabym mieszkać w nieudekorowanym mieszkaniu, nie mieć samochodu, a najbliższym kupować symboliczne podarunki, ale dla mojego męża jest to przejaw “dziadowania”. I tak co miesiąc płacimy za “basic’owe potrzeby”, po których zaspokojeniu z mojej pensji nie zostaje nic.

  28. 1. wpływ innych – ze wszystkich stron słyszę “nie zmieniaj tego co masz, bo masz dobrze, a tak będziesz się męczyć i zasuwać”,
    2. strach przed utratą kontroli nad poukładanym światem,
    3. może poczekać na lepszy moment, wtedy kiedy życie zmusi mnie do działania – to chyba wygodnictwo
    4. strach zarówno przed porażką ale także przed sukcesem.

  29. Ja dopiero teraz zrozumiałam, jak ważne jest oddelegowywanie spraw.
    Jestem psychologiem, psychoterapeutą we Włoszech i Warszawie i przez wiele lat wszystko robiłam sama.
    Sama sobie budowałam stronę internetową, sama malowałam i umeblowałam mój gabinet.
    Sama tam sprzątałam, myłam okna i potem mówiłam, że nie mam czasu na robienie PR i marketingu.
    Od kiedy moją stronę zjadł wirus i nie mogłam robić żadnych promocji i kursów na mojej stronie, powiedziałam BASTA!
    Zapłaciłam specjaliście na moją nową stronę i teraz jest cacko!
    Zrozumiałam, jak dobrze jest nie mieć tylu spraw na głowie i cieszych się chwilami z rodziną i przyjaciółmi.

  30. 1. Wyszukiwanie i wyolbrzymianie potencjalnych przeszkód
    2. Odkładanie startu zawsze na jutro
    3. Słomiany zapał
    4. Poczucie bycia mniej wartościowym partnerem w związku.
    Cóż, chyba samo napisanie i kilkukrotne przeczytanie tego pomogło mi dużo zrozumieć. Czas na zmiany 🙂

  31. Na pewno kolejnym elementem hamującym kobiety jest to, że boją się być lepsze, mieć lepsze kompetencje, więcej zarabiać od swoich mężów. Oni to bardzo źle znoszą i może to być ryzykowne dla dalszego dobrego funkcjonowania małżeństwa. Pozdrawiam Paulina

  32. Dochodzi jeszcze strach przed krytyką i przed tym, że nikt nie będzie zainteresowany i wszyscy będą widzieć porażkę. Czarnowidztwo, pomimo, iż nie mam ku temu żadnych negatywnych przesłanek, wręcz odwrotnie, często słyszę “jesteś niesamowita”, “skąd ty to wszystko wiesz?”

  33. Brak konsekwencji oraz w moim przypadku niepotrzebne dorabianie idologii i psychologicznych dyrdymalow do swoich planow.

  34. Czy Pani Kamila jest na tej liście 100 najbogatszych Polaków?
    Kobiet jest tylko17- mało bo mnie tam jeszcze nie ma 🙂 a tak poważnie to
    Kobiety nie rozumieją jak działa energetyka człowieka.
    Strach, lęk, blokady, to programy to niskie wibracje jeśli działasz na niskich wibracjach to rezonujesz z nimi i takie fale odbieracie, przestawcie swoje fale na wyższe częstotliwości (radość i patrzenie tylko w przyszłość pozytywnie). Temat jest oczywiście dużo dłuższy i można by pisać…
    Myślę, że większość kobiet wie co robią nie tak i mimo tego nie potrafią lub nie chcą lub nie rozumieją dlaczego nadal tkwią w bagnie energetycznym.
    Dla mnie kluczowe jest WYCHODZENIE Z BAGNA ENERGETYCZNEGO (wszystko co nas zaniża i dołuje i nie wspiera), PODJĘCIE DECYZJI NA TAK. UŁOŻENIE PLANU I KONSEKWENCJA W DZIAŁANIU.

  35. Dziekuje Ci bardzo za to nagranie.
    Dla mnie to spokoj ducha, ktory blokuje mnie od 6 lat. Rozwiodlam sie i od tego czasu jestem nekana przez ex… Nie to, zebym sie uzalala, bo tego nie robie… ale to jednak robi swoje – duze szkody- dlatego tak wazne jest dla mnie, zeby znow byc tak pewna siebie, jak bylam kiedys. Nie dac sie zlamac mimo wszystko i mimo wszystko byc w tym miejscu, w ktorym chce byc.

  36. Niestety kobiety bardzo często chcą być perfekcyjne, co wiąże się przede wszystkim z koniecznością bycia bezbłędna we wszystkim czym się zajmują a to nie pozwala im na skoncentrowaniu się na zadaniu. Poza tym perfekcjonizm zabrania im popełniania błędów i ponoszenia porażek, co nakręca je w przekonaniu, że muszą doskonalić się na tym polu, na ktorym poległy, mimo, że nie mają na to ochoty i nie czują się w tej sferze dobrze, nie jest to branża w której mogłyby użyć swoich atutów. Perfekcjonizm również powoduje potrzebę uznania swoich starań przez szerokie grono odbiorców, co jeszcze bardziej deprecjonuje ich poczucie własnej wartości i wiary w swoje możliwości oraz szansę osiągnięcia sukcesu.

  37. Od prawie 10 lat pracuje w firmie produkujacej podzespoly do okien plastikowych. Firma sie rozwija, jak i Ja. Zainwestowalam w siebie , zdobywajac wieksze doswiadczenie na produkcji, robiac kurs wózka widlowego, kurs pierwszej pomocy itp. Mimo szybkiej nauki na wylyslaniu i pakowaniu zamówien wiem, ze potrafie wiecej.Jak narazie nie jest dany mi awans lub podwyzka, ze wzgledu na jezyk angielski (wciaz sie doksztalcam w tym kierunku), który powinnam znac bardzo dobrze( mój poziom jest sredniozaawansowany) by isc wyzej. Pracuje nad tym wciaz i mam nadzieje,ze stanowisko, które mam przed swoimi oczyma,któregos dnia stanie sie rzeczywistoscia.

  38. Bardzo często kobiety zwyczajnie nie chcą sukcesu zawodowego – realizują się w wychowywaniu dzieci. “Moje dzieci to mój sukces” – tak często mówią, także na rozmowach kwalifikacyjnych. Ok. Nie każda kobieta musi być business woman. Ale jak już chcą, to hamuje je lęk przed utratą mężczyzny = nie mogą być lepsze, bo to popsuje związek lub nawet dojdzie do zerwania. W mediach od lat promuje się wizerunek kobiety, która MUSI z kimś być. Relacja z mężczyzną determinuje jej wartość i atrakcyjność. A panowie dziś mają raczej słabą kondycję – jego kobieta nie może zarabiać lepiej od niego no i zaniżają poziom w dół często znajdując wytłumaczenie. Następnie lęk przed odrzuceniem przez swoje środowisko – jak na to spojrzą przyjaciółki, koleżanki. Nie mogę być lepsza, bo i je stracę. No i jest jeszcze grupa kobiet bluszczy – lepiej wisieć na ramieniu faceta niż stanąć na własnych nogach. Jest jeszcze cała grupa kobiet, które by chciały, a nawet były na najlepszej drodze do sukcesu, ale życie chciało inaczej – choroba własna lub kogoś bliskiego, zostanie samą z dnia na dzień z dziećmi, nieuczciwość partnera, urzędników, itp itd. – znam takie przypadki. To naprawdę bardzo różnie bywa.
    Bez względu na to czy osiągniemy “sukces” w oczach innych czy nie, to najważniejsze nie marudzić, nie zrzędzić, nie zwalać winy na innych, tylko zmierzyć się z prawdą.
    Pozdrawiam wszystkich – bez względu na osiągnięty, bądź nie, sukces! Bo co to jest sukces? Jaka jest jego definicja? 🙂 Dokonujmy świadomych wyborów 🙂

  39. Każda z nas może wymienić zapewne kilka przyczyn dla których nie zaczęła jeszcze prowadzić swojego biznesu, nie poszła na studia podyplomowe, nie zakończyła toksycznego związku ale uważam za kluczowe poniższe:
    1. brak pewności siebie i wiary w swoje możliwości: nie dam sobie rady, nie jestem tak mądra, sprytna by np prowadzić własny biznes
    2. poczucie bezpieczeństwa oparte na strefie komfortu jaką sobie stworzyłyśmy: lepsze znane piekło niż nieznane niebo
    3. strach przed porażką i stratą
    4. brak zaufania do siebie i podejmowanych decyzji
    5. przekonania i doświadczenia wyniesione z domu, szkoły, środowiska których nie weryfikujemy i trzymamy w sobie jakby była nasze

  40. Kobiety bagatelizująć sprawy związane ze zdrowiem. Przez to mają mniej energii, brakuje im sił fizycznych. Wykonują obowiązki ponad swe siły, np. nie zaczną czytać książki dopóki mieszkanie nie będzie idealnie czyste. Tracą czas na rzeczy zbędne i nie potrafią często wyznaczać priorytetów.

  41. Wiek kobiety i przekonanie, że w pewnym wieku już nie ma sensu niczego zmieniać, ale też nie ma szans w skomercjalizowanej rzeczywistości, gdzie jest miejsce tylko dla młodych ( czyt. pięknych, przebojowych itp.). I nie mam na myśli wyłącznie kobiet 50 czy 60+, ale dużo młodsze kobiety. Nawet po 30-tce, które uważają, że już za późno szkołę, jakąkolwiek zmianę, że nie mają szans. Otóż absolutnie jest to mylne przekonanie. Z osobistego doświadczenia wiem, że naprawdę nie ma realnego ograniczenia wiekowego. Każdy czas ( wiek ) jest dobry na naukę, zmiany w swoim życiu, realizowanie siebie, swoich marzeń ( celów ). Tym samym w każdym wieku kobieta może zacząć osiągać sukcesy i to jakie!. Sama tego doświadczam i zapewniam, że nastolatką ( metrykalnie ) byłam bardzo dawno temu :).
    Bardzo dziękuję Kamilo za świetne videa, super lekcje, dawki pozytywnej energii, którą wręcz zarażasz :).

  42. Presja otoczenia, mówienie o tym, że “powinnaś zrobić inaczej, iść do normalnej pracy jak wszyscy, po co ci szkolenia, mózg ci wypiorą itd.”

  43. Przekaż podłogowy kupcie dziewczyny szkolenie ?I tu się imho wkrada nieścisłość bo powody dzięki którym biznes nie idzie tak samo spotykają mężczyzn jak i kobiety .Przedsiębiorczosc nie jest talentem wiedzą również nie wszystkie Panie muszą mieć ambicje zebybstwarzyc Youtube widzę jedna istotna różnicę bo na koniec coś mówisz o kosztach i zrozumiałem tych wyrażonych w żywej kasie ja natomiast z tych succes stories by woman najczęściej widzę straty w relacjach z najbliższymi rozwody kłopoty wychowawcze etc uogolniam) kobiety jednak gen opiekuńczy mają inaczej nastawiony niepewnym momencie jest problem gdzie odpuścić. Single W czy M mają takie same warunki nienawidzę żadnych ułomności braków ciał.m

    1. Patrzcie panie, wypowiedział się facet. Nie dość, że nie ma nic do powiedzenia, popełnia błędy, to jeszcze się mądrzy 🙁

  44. Fantastyczne video! Dzięki Kamila!
    Ja dorzucę od siebie 3 grosze. Mnie bardzo długo powstrzymywało przekonanie, że “przedsiębiorcą trzeba się urodzić”. W pewnym momencie zrozumiałam, że nie do końca. Tego też można i należy się uczyć. Dopiero kiedy to do mnie dotarło odważyłam się założyć bloga i wystartować z działalnością zupełnie odmienną od mojego wykształcenia (jestem lekarką, a bloguję o marketingu).

Comments are closed.